fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Estoński CIT w Polsce: podatek dopiero po wypłacie zysku

Adobe Stock
Małe spółki nie będą musiały płacić CIT od bieżącego dochodu.

Ministerstwo Finansów opublikowało projekt przepisów wprowadzających tzw. estoński CIT. Czyli przesunięcie opodatkowania na moment wypłaty zysku. Nowe regulacje mają obowiązywać od 1 stycznia 2021 r. Resort finansów szacuje, że może z nich skorzystać nawet 200 tys. firm.

Estoński CIT w polskiej wersji został nazwany ryczałtem od dochodów spółek kapitałowych. Firmy, które chcą z niego skorzystać powinny inwestować, np. kupić środki trwałe. Muszą być fabrycznie nowe i zaliczać się do grupy 3-8 Klasyfikacji Środków Trwałych. Wyłączone są przykładowo samochody osobowe.

Inwestować trzeba w większym zakresie niż dotychczas. Wydatki na firmowy majątek powinny wzrosnąć przynajmniej o 15 proc. w dwuletnim okresie (nie mniej niż 20 tys. zł). Przy większych inwestycjach o 33 proc. w ciągu czterech lat (dolny limit to 50 tys. zł).

To niejedyne kryterium. Ryczałt dostaną tylko spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i akcyjne. Muszą zatrudniać przynajmniej trzy osoby, które nie mogą być udziałowcami bądź akcjonariuszami.

Kolejny warunek: przychody spółki nie powinny przekroczyć 50 mln zł rocznie (z uwzględnieniem VAT). Są też ograniczenia co do wysokości tzw. przychodów pasywnych, np. z odsetek.

Udziałowcami bądź akcjonariuszami mogą być wyłącznie osoby fizyczne. Spółka nie może posiadać udziałów i akcji w innym podmiocie.

Ministerstwo Finansów informuje, że wszystkie te warunki muszą być spełnione jednocześnie. Argumentuje, że mają zapobiegać podatkowej optymalizacji. A także ograniczać możliwość korzystania z tej opcji podmiotom, które nie prowadzą rzeczywistej działalności gospodarczej.

Estoński CIT to też inna metoda wyliczania dochodu. Ma być oparty na wyniku bilansowym. Resort finansów podkreśla, że dużym uproszczeniem jest brak konieczności prowadzenia oddzielnej ewidencji dla celów podatkowych. Do wyliczenia wysokości podatku wystarczająca będzie rachunkowość finansowa.

Zmienia się też stawka CIT. Dla większych firm wyniesie 25 proc., dla mniejszych 15 proc. Można go obniżyć o 5 proc. po zrealizowaniu określonego poziomu inwestycji. Ministerstwo Finansów zapewnia, że łączne efektywne opodatkowanie (liczone razem z dywidendą) będzie mniejsze niż przy klasycznym rozliczeniu.

Estoński CIT można wybrać na cztery lata. Firma straci do niego prawo, gdy naruszy wymienione warunki. Jeśli przekroczy limit przychodów może kontynuować taką firmę rozliczenia, ale musi zapłacić dodatkowy podatek.

Niestety, ryczałt pozbawia podatkowych ulg, np. na działalność badawczo-rozwojową. W systemie estońskim nagrodą za inwestycje jest odroczenie opodatkowania dochodu – podkreśla skarbówka.

Dla tych, którym ryczałt nie pasuje Ministerstwo Finansów ma inną propozycję: fundusz inwestycyjny. Wpłacane do niego kwoty mogą być zaliczane do kosztów uzyskania przychodów. Pod warunkiem wydania ich na cele inwestycyjne.

- Pierwsze wrażenie: nowe przepisy są bardzo rozbudowane, zawierają mnóstwo warunków i wyjątków. Kłóci się to trochę z zapowiedziami Ministerstwa Finansów, że estoński CIT maksymalnie uprości zasady opodatkowania - mówi Bartosz Sankiewicz, doradca podatkowy, partner w NGL Legal. Dodaje, że jeśli przepisy utrzymają się w takim kształcie wiele firm zostanie wyłączonych z korzystnej formy rozliczenia. Przykładowo polskie grupy kapitałowe. – Mam wrażenie, że estoński CIT w naszej wersji to rozwiązanie dla osób, które mają jedną, niewielką spółkę – podsumowuje ekspert.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA