fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Bundesliga: Erling Haaland goni Roberta Lewandowskiego

Erling Haaland
AFP
Wpadka Bayernu, Lewandowski bez gola. Cztery bramki Erlinga Haalanda. Mourinho ograł Guardiolę.

To miało być miłe popołudnie w Monachium. Hansi Flick po raz 50. usiadł na ławce Bayernu. Uczcić jubileusz miała wygrana z Werderem. To jeden z ulubionych przeciwników Roberta Lewandowskiego (więcej goli strzelił tylko Wolfsburgowi i Schalke), w ubiegłym sezonie zespół z Bremy ledwo obronił się przed spadkiem, ale zamiast łatwego zwycięstwa mistrzów Niemiec były nerwy i zgrzytanie zębami.

Po pierwszej połowie Bawarczycy przegrywali 0:1, nie oddali ani jednego strzału na bramkę, a polski as mógł się poczuć jak podczas ostatnich meczów reprezentacji Polski, nie miał okazji do zdobycia gola. Remis uratował Kingsley Coman, Bayern pozostał liderem, ale Borussia Dortmund i Bayer Leverkusen tracą do niego już tylko punkt.

Borussia rozbiła w Berlinie Herthę 5:2. To było przedstawienie jednego aktora. Erling Haaland uzbierał cztery trafienia i ruszył w pogoń za Lewandowskim. Ma już dziesięć bramek, jedną mniej niż Polak. Potwierdził, że zasłużył na nagrodę Golden Boy, przyznawaną zawodnikom do 21. roku życia przez dziennikarzy europejskich gazet. W poprzednich latach sięgali po nią Kylian Mbappe i Matthijs de Ligt.

Norweg w lipcu skończył 20 lat, ale jak na standardy Borussii to już gracz doświadczony. W sobotę Dortmund zaprezentował kolejną gwiazdę przyszłości. Pochodzący z Kamerun Youssoufa Moukoko został najmłodszym debiutantem w historii Bundesligi, dzień po 16. urodzinach. Specjalnie dla niego niemiecka federacja zmieniła przepisy, obniżając minimalny wiek pozwalający na grę. Firma Nike już rok temu podpisała z nim kontrakt, za sam podpis placąc milion euro.

Krzysztof Piątek wrócił do podstawowego składu Herthy, ale niczym się nie wyróżnił i kwadrans przed końcem opuścił boisko.

W Hiszpanii ciąg dalszy kłopotów Barcelony. Katalończycy po raz pierwszy od 2010 roku doznali w lidze porażki z Atletico (0:1). Fatalne wyjście z bramki Marca-Andre ter Stegena wykorzystał Yannick Carrasco. Jakby mało było zmartwień Ronaldowi Koemanowi, na kilka miesięcy z gry wypadł kontuzjowany Gerard Pique.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że Barcelonie nie pomógłby dziś nawet Pep Guardiola. W sobotę Hiszpan przegrał prestiżowy pojedynek z Jose Mourinho. Manchester City uległ w Londynie Tottenhamowi 0:2.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA