fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Mecz chuligani kontra miasto

Adobe Stock
Kibole Rakowa zdemolowali stadion Ruchu Chorzów, prezydent Częstochowy ukarał klub ze swojego miasta. Temat lokalny – problem ogólnopolski.

W 13. kolejce rozgrywek I ligi piłkarze z Częstochowy grali wyjazdowy mecz w Chorzowie. Na murawie toczyła się rozgrywka piłkarska, a na trybunach chuligańska. Podobno najpierw kibole Ruchu spalili zdobyczne flagi Rakowa, a w odwecie kibole gości zdemolowali sektor, który zajmowali.

W następstwie tych wydarzeń do klubu z Częstochowy wpłynęła informacja od miejskich urzędników o tym, że chuligańskie zachowanie kibiców naruszyło „dobre imię i pozytywny wizerunek" miasta.

Raków miał otrzymać od magistratu pół miliona złotych na promocję miasta poprzez sport, ale po meczu w Chorzowie magistrat postanowił odstąpić od tej umowy. Klub ma jeszcze zapłacić 100 tysięcy kary.

W mieście mówią, że chuligańska rozróba nie jest promocją, tylko antypromocją miasta. W klubie bronią się, że nie mogą kontrolować kibiców poza swoim stadionem. W mieście pytają, czy w klubie czytali umowę przed podpisaniem. W klubie odpowiadają, że jak się chce psa uderzyć, to kij się znajdzie.

Prezes PZPN Zbigniew Boniek wysłał list do prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka. Pisze, że rozumie jego frustrację, ale uważa, że prawdziwi kibice zostali ukarani podwójnie: raz, bo musieli oglądać „występ" kilkudziesięciu bandytów, a dwa, bo ich ukochany klub otrzymał „wotum nieufności od osoby kluczowej dla zapewnienia stabilności w każdej piłkarskiej strukturze klubowej".

Klub czuje się skrzywdzony. – Potępiamy wszelkie akty wandalizmu. Ale chuligaństwo na stadionach to problem ogólnopolski. A tymczasem u nas miasto zrzuca całą winę na klub, odcina się od problemu, zostawia nas samych i wlepia surową karę. Podejmujemy wiele działań, żeby przekonać naszych kibiców do kulturalnego dopingu. I są efekty, nastąpiła bardzo duża poprawa w stosunku do tego, co było wcześniej. Na naszym stadionie jest spokojnie i bezpiecznie. Tworzymy strefę rodzinną, chcemy przyciągnąć nowych kibiców. Rozwijamy akademię, mamy prawie 400 dzieciaków, otworzyliśmy szkołę mistrzostwa sportowego, zbudowaliśmy prężnie działający klub biznesu, zapewniliśmy stabilność finansową klubu. Czy to wszystko nie jest promocja miasta? A kara się nas za wybryk grupki pseudokibiców w czasie wyjazdowego meczu, którego nie jesteśmy organizatorem – mówi „Rzeczpospolitej" Janusz Żyła, prezes Rakowa. – Nie chcemy wojny z miastem, bo na wojnie przegrywają obie strony. Uważamy, że dobrze realizujemy umowę, nie wycofaliśmy się z niej. Jesteśmy umówieni na kolejne spotkanie z przedstawicielami miasta i liczę, że dojdziemy do porozumienia – dodaje.

Takie są, niestety, realia polskiej ligowej piłki. Zawodnicy muszą wysłuchiwać połajanek kiboli, kluby – ponosić konsekwencje rozrób chuliganów.

Właścicielem Rakowa jest Michał Świerczewski, prężnie działający biznesmen, ale nawet on potrzebuje wsparcia miasta. Klub niedawno poinformował, że po decyzji urzędu po raz pierwszy od trzech lat nie będzie w stanie wypłacić wynagrodzeń w terminie. A właściciel Rakowa zamieścił na swoim portalu facebookowym piosenkę Niemena „Dziwny jest ten świat" z podpisem: „Ze specjalną dedykacją dla...".

Kogo miał na myśli, można domniemywać, ale tak naprawdę to dobry song dla tych, którzy przedstawiają się jako najwierniejsi kibice klubu, a w rzeczywistości najbardziej mu szkodzą. Nie tylko w Częstochowie.

Autor jest dziennikarzem „Kroniki Beskidzkiej".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA