fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Rozstanie z Vukoviciem

Aleksandar Vuković jeszcze w lipcu cieszył się z mistrzostwa. Po półtora roku Legia podziękowała mu za pracę
shutterstock
Serb nie jest już trenerem Legii. Ma go zastąpić Czesław Michniewicz.

Informacja o tym, że posada Vukovicia jest zagrożona, pojawiła się już w niedzielę wieczorem. Dzień wcześniej Legia przegrała trzeci w tym sezonie mecz na własnym boisku, a na tle Górnika Zabrze wyglądała jak zebrana naprędce drużyna, nie mistrz Polski. – Tak grać nie wolno – denerwował się trener Vuković.

Nie spodziewał się chyba, że to będą jego pożegnalne słowa. Wydawało się, że dostanie szansę na zmazanie plamy, a władze Legii wstrzymają się z decyzjami przynajmniej do czwartkowego spotkania z Dritą Gnjilane w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy. Postanowili jednak nie czekać na rozwój sytuacji.

– Awans do fazy grupowej pucharów jest celem nadrzędnym. Uznaliśmy, że zmiana na stanowisku trenera pozwoli na szybszą poprawę gry drużyny – tłumaczy prezes Legii Dariusz Mioduski.

Telefony do „Fryzjera"

Czasu jest naprawdę mało, bo mecz z mistrzem Kosowa już za dwa dni, a kluczowe spotkanie z Karabachem Agdam – uczestnikiem Ligi Mistrzów w sezonie 2017/2018 –

1 października. Najpierw trzeba jednak pokonać Dritę. Gra wciąż toczy się o duże pieniądze, bo awans do LE wyceniany jest na prawie 3 mln euro, a każde zwycięstwo w fazie grupowej to dodatkowe 570 tys. (remis 190 tys.).

Z zadania ma być już rozliczany Michniewicz - od 2017 roku selekcjoner reprezentacji Polski do lat 21. Powierzenie mu młodzieżowej kadry budziło kontrowersje, bo jego nazwisko pojawiło się w aferze korupcyjnej. Sam nigdy nie został skazany, wrocławska prokuratura nie znalazła dowodów na to, że brał udział w ustawianiu meczów, gdy był trenerem Lecha, ale 711 połączeń telefonicznych z Ryszardem F., ps. Fryzjer, kierującym korupcyjnym procederem, pozostawiło niesmak i do dziś jest mu wypominane.

Michniewicz, nie przejmując się krytyką, wprowadził młodzieżówkę na mistrzostwa Europy (po ćwierć wieku przerwy) i mimo trudnej grupy z Włochami, Belgią oraz Hiszpanią, był bliski awansu do półfinału.

Teraz wątpliwości znów nie brakuje, bo do listopada ma łączyć posadę w Legii z funkcją selekcjonera. Jesienią reprezentację czekają decydujące mecze z Serbią, Bułgarią i Łotwą w eliminacjach Euro. Z Serbami Polacy zagrają na wyjeździe 9 października, tego samego dnia Legia ma się zmierzyć z Cracovią w meczu o Superpuchar Polski. Łączenie dwóch stanowisk może być ryzykowne. Władze klubu z Łazienkowskiej zagrały jednak va banque.

Kontrakt w nagrodę

Michniewicz też podejmuje ryzyko. Po udanym Euro mówiono o nim jako o kandydacie na przyszłego trenera seniorskiej kadry. Jeśli powinie mu się noga w Legii, marzenia o najbardziej prestiżowym stanowisku trzeba będzie odłożyć. A cierpliwość nie jest mocną stroną szefów klubu, o czym przekonał się nie tylko Vuković.

Serb został zwolniony dwa miesiące po odzyskaniu tytułu. W poprzednich latach równie szybko po zdobyciu mistrzostwa żegnano się z Deanem Klafuriciem i Jackiem Magierą. A jeszcze w lipcu kibice mogli mieć nadzieję, że w Warszawie zapanuje tak potrzebna stabilizacja. Choć Legia już wtedy straciła styl i rozmach sprzed pandemii, człapała po tytuł, nikt nie kwestionował ogromnej pracy, jaką przez kilkanaście miesięcy wykonał Vuković.

Nagrodą było przedłużenie kontraktu do czerwca 2022 roku. Serb opowiadał, że Legia to cały czas projekt w budowie. Podkreślał, że mistrzostwo to dopiero pierwszy etap rozwoju, a zespół nie jest nawet w połowie drogi do celu. Nie przypuszczał jednak, że to dzieło będzie kontynuował ktoś inny.

Vuković, podobnie jak Magiera, wydawał się idealnym trenerem na lata. Młodym, znającym doskonale klub, związanym z nim emocjonalnie. Ostatnim człowiekiem, który utrzymał się na stanowisku dłużej niż Serb, był Henning Berg. W sierpniu Norweg przyjechał na Łazienkowską z Omonią Nikozja i wyrzucił Legię z eliminacji Ligi Mistrzów. To był pierwszy, poważny sygnał alarmowy, że z drużyną dzieje się coś złego. Ale choć znów prysły marzenia o występach w piłkarskiej elicie, na nerwowe ruchy było jeszcze za wcześnie. Obraz zmieniły słabe występy i dwie porażki w Ekstraklasie.

Zarządzanie kryzysowe

– Bardzo dziękuję „Vuko" za to, co zrobił dla Legii. Zawsze mogliśmy na niego liczyć, szczególnie w trudnych momentach. Nigdy nie bał się brać odpowiedzialności. Bardzo rozwinął się jako trener, dlatego jestem pewien, że będzie osiągał dalsze sukcesy. Wiem też, że jest oraz pozostanie prawdziwym legionistą i zawsze tak będziemy go w klubie traktować – mówi Mioduski.

Czas pokaże, czy Legia popełnia błąd, czy może za kilka miesięcy będziemy mówić o wzorowym zarządzaniu kryzysem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA