fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Euro 2016: Grzeczni polscy kibice

AFP
W Paryżu polscy kibice byli przed meczem bardzo widoczni i co najważniejsze – grzeczni.

Relacja z Paryża

Dzień po zamieszkach w Marsylii między rosyjskimi bojówkami i angielskimi kibicami zaplanowane było spotkanie w Nicei między Polską a Irlandią Północną. W noc poprzedzającą mecz w centrum miasta nagle zrobiło się zamieszanie, po wąskich uliczkach zaczęły krążyć radiowozy policyjne i karetki pogotowia, rozświetlając na niebiesko mroczne podwórka. Natychmiast portale informacyjne i społecznościowe zaczęły rozprzestrzeniać informację, że to polscy kibice walczą z rywalami z wyspy.

Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. To chuligani miejscowego klubu OGC Nice zaatakowali bawiących się wspólnie fanów biało-czerwonych i Irlandii Północnej. Symbolem tamtego wydarzenia zostało zdjęcie, na którym widać jak w karetce leżą obok siebie Polak i kibic z Ulsteru, trzymając się za ręce.

Wspólne śpiewy naszych fanów i rywali były jak odtrutka na awantury w Marsylii, które kosztowały Rosję dyskwalifikację – w zawieszeniu – z turnieju, 150 tysięcy euro grzywny dla federacji, a jednego angielskiego kibica – jak się okazało przed kilkoma dniami – niestety życie.

Prezent dla synów

– Przyjechaliśmy z Kalisza – mówi „Rz" w Paryżu na oko ponad 40-letni Wojciech, który w Polsce prowadzi firmę remontującą i wykańczającą mieszkania. – Taki prezent dla nastoletnich synów. Zmieniamy miasta w zależności od tego, gdzie grają Polacy. Byliśmy w Nicei, teraz w Paryżu, w planach mamy Marsylię, ale po tym, co się tam działo, zastanawiamy się, czy do miasta nie przyjechać dopiero w dniu spotkania.

Tego zupełnie nie widać, ale większość ludzi w biało-czerwonych koszulkach i szalikach nie przyjechała wcale z Polski, tylko do Francji przedostała się przez kanał La Manche. Flagi z nazwami miast z Irlandii i Anglii są tutaj na porządku dziennym. Normalnym widokiem są chodzący po francuskich ulicach kibice od stóp do głów ubrani na biało-czerwono, którzy rozmawiają przez telefon po angielsku.

W Paryżu do żadnych zamieszek między Polakami a Niemcami nie doszło – przynajmniej przed meczem. Francuska policja sporządziła listę spotkań podwyższonego ryzyka. Znalazło się na niej spotkanie Rosji z Anglią w Marsylii, więc stróże porządku niestety wytypowali dobrze. W zestawieniu są także dwa mecze Polaków – z Niemcami oraz z Ukrainą. Szczególnie, że rosyjscy chuligani już zapowiedzieli przez internet, że będą czekać w Marsylii zarówno na Polaków, jak i na Ukraińców.

W Saint Denis obecność uzbrojonej policji była widoczna. Pod stadionem chodziły patrole z psami i karabinami. Nie byli to zwykli funkcjonariusze, tylko oddziały Compagnies Républicaines de Sécurité (CRS) – specjalizujący się w zamieszkach i przywracaniu porządku.

Wprowadzono zakaz sprzedaży alkoholu na wynos w okolicach Stade de France oraz w pobliżu strefy kibica. Piwa czy wina można się było w dniu meczu napić wyłącznie w restauracjach i barach. Teoretycznie nie można też było spożywać własnego alkoholu na ulicach, ale to założenie okazało się pustym przepisem. Polscy kibice pili piwo przywiezione z kraju pod samym stadionem, nawet nie próbując się kryć przed policją.

Władze wprowadziły rozporządzenie, by w najbliższych okolicach stadionów w dniu meczów o podwyższonym ryzyku z ogródków kawiarnianych zniknęły szklanki, butelki oraz wszystko, co może służyć jako oręż w walkach kibiców. Pod Stade de France jednak także ten przepis został potraktowany przez restauratorów dość ulgowo.

Strajki uwierają

Na stadionie widać było, że w tym miejscu bolesne doświadczenia sprzed Euro, gdy terroryści próbowali wysadzić się podczas meczu towarzyskiego z Niemcami, odcisnęły swoje piętno. To najbardziej pilnowany stadion na Euro. Ochroniarze w eleganckich garniturach i skropieni słodko pachnącymi perfumami, byli uprzejmi, ale wyjątkowo stanowczy. Jeszcze kilka godzin przed meczem trybuny i korytarze stadionu przeszukiwane były przez wojskowe oddziały z psami tropiącymi ładunki wybuchowe.

Kibiców jednak wcale nie działania policji najbardziej uwierają, ale bałagan organizacyjny i ciągłe strajki. A zarówno pracownicy kolei, piloci i obsługa Air France, jak i śmieciarze zapowiadają kolejną falę protestów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA