fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Mecz z Izraelem zagrożony

AFP
W związku z atakami rakietowymi ze strefy Gazy na Tel Aviv i inne izraelskie miasta nie wiadomo czy mecz Polski z Izraelem w eliminacjach Euro 2020 dojdzie do skutku.

Mecz ma się odbyć w sobotę w Jerozolimie. Polscy piłkarze dzień wcześniej planowali przylot do Tel Avivu. Planowali i nikt na razie tego nie zmienia. - Sytuacja w Izraelu zmienia się co kilka minut. Nie mamy wpływu na to, co tam się dzieje, ale mamy nadzieje, że nie stanie się nic takiego, co przeszkodzi w rozegraniu meczu - powiedział prezes PZPN Zbigniew Boniek. - Jesteśmy w stałym kontakcie z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, Izraelską Federacją Piłkarską i UEFA. To na tym poziomie w ciągu 24 godzin zapadną decyzje dotyczące losów spotkania. Mam nadzieje, że wszystko zakończy się dobrze. Ale my tam jedziemy na mecz, a nie po przygody i jako PZPN musimy mieć absolutną pewność, że piłkarze, trenerzy będą bezpieczni. Na razie jesteśmy w trakcie standardowej procedury, jak przed każdym innym meczem. W środę do Izraela lecą dwie osoby, żeby przygotować pobyt naszej ekipy pod względem logistycznym. Wszelkie spekulacje mediów na temat zmiany miejsca rozegrania meczu są na razie nieuprawnione - zakończył prezes.

- W ciągu mojego półtorarocznego pobytu w Izraelu nigdy nie miałem poczucia niebezpieczeństwa - dodał selekcjoner Jerzy Brzęczek, grający pod koniec XX wieku w klubie Maccabi Hajfa. - Ale oczywiście w tym rejonie świata wszystko może się zdarzyć, więc traktujemy wszystkie sygnały o atakach bardzo poważnie. Tyle, że nie zmieniają one niczego w naszych przygotowaniach.

Na pytanie czy ewentualne odwołanie meczu i punkty dla Polski walkowerem nie byłoby korzystne, bo można by przeprowadzić dwa dodatkowe treningi i nie tracić czasu na podróż, trener odpowiedział: - W żadnym wypadku. Chcemy zakończyć eliminacje po sportowemu, na boisku. Lepiej grać, bo na trudnym terenie zdobywa się doświadczenie. Nie można wykluczyć, że w mistrzostwach Europy rozegramy dwa mecze na boiskach przeciwników, więc takie przetarcie, zwłaszcza dla młodszych zawodników, może okazać się bardzo cenne.

Polacy mają już zapewniony awans do mistrzostw Europy, ale muszą wygrać dwa mecze (ostatni ze Słowenią 19 listopada na PGE Narodowym), żeby pozostać na pierwszym miejscu i znaleźć się w pierwszym koszyku podczas losowania. To jeszcze nie jest czas na eksperymenty. Zresztą, jak podkreśla Jerzy Brzęczek, nie można zmieniać składu co pół roku. Tym bardziej, że kręgosłup reprezentacji funkcjonuje dość dobrze, a dochodzą młodzi, jak Krystian Bielik i Sebastian Szymański, którzy szybko wkomponowali się w zespół.

- Dwa ostatnie mecze z Łotwą i Macedonią Północną pokazały, że zrobiliśmy krok do przodu i jesteśmy na dobrej drodze. Teraz potrzebny jest tylko szlif. - mówi kapitan reprezentacji Robert Lewandowski. - Jeśli o mnie chodzi, problem zdrowotny jest nieodczuwalny. Nie przeszkadza mi w grze ani w treningach, oddam się w ręce lekarzy już po sezonie. Moja dobra skuteczność wynika z faktu, że zmieniłem nieco sposób przygotowań i okazało się, że mam teraz najlepsze wyniki badań fizycznych w całej karierze. Wiek to tylko liczba - powiedział Lewandowski, który w sierpniu skończył 31 lat.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA