fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Papież Franciszek

Wicepremier Salvini kontra papież Franciszek

AFP
Na wiecach Ligi imię Franciszka wywołuje gwizdy. Takiej konfrontacji między Stolicą Apostolską a włoskimi władzami nie było od kilkudziesięciu lat.

Na zakończenie zjazdu europejskich partii skrajnej prawicy w połowie maja w Mediolanie, w którym wzięli udział przywódcy m.in. francuskiego Zjednoczenia Narodowego i Alternatywy dla Niemiec, Matteo Salvini wyjął z kieszeni różaniec i zaczął się modlić.

– Chcę podziękować za nasze zwycięstwo temu, który jest w niebie. Zawierzam naszą przyszłość i nasz los Niepokalanemu Sercu Maryi – ogłosił.

Franciszek od początku pontyfikatu starannie unika angażowania się w bieżącą politykę. Także i tym razem powstrzymał się od komentarza. Ale już nie sekretarz stanu Watykanu, drugi po papieżu najważniejszy hierarcha Stolicy Apostolskiej. „Konfrontacyjna polityka dzieli, podczas gdy Bóg należy do wszystkich. Powoływanie się na Boga dla własnych interesów jest zawsze bardzo niebezpieczne” – ostrzegł kardynał Pietro Parolin.

Jałmużnik podłącza prąd

To był kolejny epizod zaostrzającej się walki między najważniejszym włoskim politykiem a Ojcem Świętym. Stolica Apostolska i włoski rząd od końca II wojny światowej starają się utrzymywać przynajmniej poprawne stosunki. Często było to możliwe tylko dlatego, że Rzym podporządkowywał się naciskom Watykanu. Tak było choćby w 2007 r., gdy kardynał Camillo Ruini zdołał powstrzymać legalizację związków homoseksualnych.

Tym razem jednak obie strony znalazły się na kolizyjnym kursie. W poniedziałek Franciszek w specjalnym oświadczeniu uznał, że „dyskryminacja imigrantów jest sygnałem alarmowym moralnego załamania świata”. Papież, który kilka tygodni temu pojawił się w bazylice Świętego Piotra w towarzystwie kilkorga dzieci uchodźców z Syrii i Afganistanu, uczynił z obrony najsłabszych imigrantów jedną z osi pontyfikatu.

Jednak Salvini odniósł niezwykły sukces w wyborach europejskich, uzyskując dwukrotnie większe poparcia dla swojej Ligi (34 proc.) niż w wyborach parlamentarnych sprzed roku przede wszystkim dzięki radykalnemu (95 proc.) ograniczeniu napływu imigrantów. Co prawda strategia zamknięcia portów śródziemnomorskich dla rozbitków została wprowadzona już pod koniec rządu lewicowego premiera Mattea Renziego, ale Salvini jako szef MSW kontynuował ją z całą bezwzględnością.

To prowadzi do coraz częstszych konfliktów z Watykanem. Niedawno jałmużnik papieża, kardynał Konrad Krajewski, osobiście podłączył prąd do squatu w Rzymie, w którym mieszkało 420 nielegalnych imigrantów, w tym 98 dzieci. Salvini zaatakował polskiego duchownego wskazując, że nieruchomość jest winna 334,7 tys. euro za dostarczony prąd. Polak zapowiedział jednak, że kościół rachunek ureguluje.

Włoskie media twierdzą, że lider Ligi, praktykujący katolik, wielokrotnie prosił Franciszka o audiencję – i za każdym razem spotykał się z odmową. Teraz sprawa staje jednak na ostrzu noża, bo po sukcesie w eurowyborach jest bardzo prawdopodobne, że Salvini zerwie koalicję z lewicowym Ruchem Pięciu Gwiazd, doprowadzi do przedterminowych wyborów i zbuduje większość opartą na własnej partii, ugupowaniu Forza Italia i skrajnie prawicowym ruchu Braci Włochów. W takim układzie Matteo Salvini zostałby premierem, przez co Watykanowi trudno byłoby go ignorować.

Nacjonalistyczny fetyszyzm

Salvini nie tylko sprzeciwia się papieżowi, ale idzie dalej: stara się rozgrywać wewnętrzne podziały w Kościele.

– Bycie gościnnym to jedno, a zobowiązać się do samobójstwa coś zupełnie innego. Tak mówił papież Benedykt. Tak mówił Wojtyła – wypominał Franciszkowi Salvini – Żałuję, że zostałem zaatakowany za to, że mam odwagę mówić o Bogu, o naszych wartościach i korzeniach.

Lider Ligi lubi też powoływać się na kardynała z Gwinei Roberta Saraha, uważanego za jednego z możliwych następców Franciszka, który powiedział: „Należy zrobić wszystko, aby ludzie zostali w krajach, w których się urodzili”.

Z kolei amerykański kardynał Raymond Burke zdawał się popierać strategię Salviniego, podkreślając, że nacjonalizm należy do wartości chrześcijańskich i uznając, że jest czymś „odpowiedzialnym” powstrzymywać „imigrację na wielką skalę Muzułmanów”.

Włochy są po Polsce i Chorwacji tym narodem Unii, w którym najwięcej (78 proc.) osób uważa się za katolików. Dlatego pogłębiający się spór między Salvinim i Franciszkiem prowadzi do coraz głębszego podziału w samym społeczeństwie. Ale na razie katolicka inteligencja staje po stronie papieża. „Famiglia Cristiana”, najważniejszy katolicki tygodnik kraju, napisał: „Różaniec, który dzierżył w ręku Salvini i wygwizdanie papieża Franciszka to jest nic innego niż nacjonalistyczny fetyszyzm”.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA