fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Zawistowski ws. reformy sądownictwa: W jednym rzędzie z Turcją to koniec prestiżu

Dariusz Zawistowski
rp.pl
Rozmowa | Dariusz Zawistowski b. przewodniczącym Krajowej Rady Sądowniczej

Rz: Zarząd Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa (ENCJ) poinformował właśnie o zwołaniu na 17 września 2018 r. nadzwyczajnego walnego zgromadzenia ENCJ i rekomendowaniu członkom tej organizacji zawieszenia Krajowej Rady Sądownictwa w prawach członka. W ocenie zarządu KRS nie spełnia już wymogów ENCJ dotyczących niezależności. Co pan na to?

Dariusz Zawistowski: To potwierdzenie zastrzeżeń podnoszonych na etapie uchwalania zmian w ustawie o KRS. Wielokrotnie zawracano uwagę na niekonstytucyjność nowych zasad wyboru sędziów – członków Rady przez parlament. Problem jest jednak większy, bowiem to nie tylko złamanie zasad naszej konstytucji, ale i standardów międzynarodowych, w tym Rady Europy i ENCJ. Zapowiedź, jaką słyszymy, jest reakcją na to, co się stało.

Sędzia Leszek Mazur, obecny przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa, mówi, że z rozczarowaniem przyjął informację o rekomendacji zarządu dotyczącej zawieszenia. W jego ocenie dotychczasowa, zaledwie czteromiesięczna, działalność nowego składu Rady nie uzasadnia podejmowania tak drastycznych środków. Ma powód do rozczarowania?

Trudno mi oceniać na podstawie dotychczasowych informacji, czy ENCJ oprócz kwestionowania sposobu wyboru sędziów do KRS brała pod uwagę także jej dotychczasowe działania. Oficjalnie wiadomo, że doszło do spotkania delegacji sieci z członkami nowej KRS. Nie wiem, czy wstępna decyzja o zawieszeniu członkostwa polskiej KRS jest wynikiem tego spotkania i oceny także bieżących działań Rady. Nie dostrzegam po stronie Rady kroków, które świadczą o obronie niezależności sądownictwa, co jest konstytucyjnym zadaniem KRS. Natomiast można przypomnieć kilka naprawdę bulwersujących sytuacji, np. lista sędziów, którzy mieli się narazić władzy swoimi wizytami i rozmowami z Komisją Europejską, pojawiła się na posiedzeniu Rady i decyzją jej przewodniczącego została powielona, czy brak zgody na upublicznienie nazwisk sędziów, którzy poparli nowych jej członków. Niepokojące były także wypowiedzi i działania członków nowej KRS na temat ustawy o Sądzie Najwyższym.

To jedyna reakcja ENCJ w ostatnich latach?

Ostatnia, jaką sobie przypominam, miała miejsce w stosunku do rady tureckiej. Ta nie zareagowała na to, co się stało po przewrocie w Turcji, kiedy to władze aresztowały ponad tysiąc sędziów. To naprawdę sytuacje zupełnie wyjątkowe. ENCJ przyświeca idea współpracy rad, a nie zwalczania czy wykluczania którejkolwiek z nich.

Co pan sądzi o praktycznych skutkach groźby, jaka zawisła nad polską Radą – wykluczenie z udziału w Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa?

Wizerunkowo to nie byłoby nic dobrego. Można nawet powiedzieć, że sytuacja dziś jest zła. Nasza Rada jest nie tylko członkiem Europejskiej Sieci, ale i jednym z jej założycieli. Wszystkie skupione w niej rady mają podobny cel – stać na straży niezawisłości sędziów i niezależności sądów. Podczas każdego z dorocznych zjazdów delegatów, w tym roku w Lizbonie, podejmowane są uchwały na tematy ważne dla całego sądownictwa – wytyczane są standardy, mówi się o etyce sędziów, ich relacji z obywatelami itd. To wszystko jest bardzo ważne dla funkcjonowania sądownictwa.

Czyli ponieślibyśmy merytoryczne straty?

Głównie tak, bo strata prestiżowa już nastąpiła. Znaleźliśmy się w jednym rzędzie z Turcją. Nie może więc być mowy o prestiżu.

Mówi się, że w wyniku takiej decyzji sądy innych państw europejskich mogą przestać szanować wyroki polskich sądów. To byłoby groźne już nie tylko symbolicznie, ale i merytorycznie, dla wszystkich polskich obywateli.

Konsekwencje poznamy za jakiś czas. 17 września wywołana zostanie na pewno debata przedstawicieli europejskiego sądownictwa na temat oceny polskiej Rady. Ale nie tylko, również na temat oceny stanu praworządności w kraju. Wynik tej debaty będzie opinią ważnego organu sędziowskiego. Może mieć to wpływ na postępowanie prowadzone obecnie przez Komisję Europejską. Jest też jeszcze jedna zasadnicza kwestia dotycząca oceny skuteczności działań Rady w procesie nominacji sędziów. Może się bowiem pojawić zarzut, że w wyborze sędziów nie bierze udziału niezawisły organ w rozumieniu standardów międzynarodowych. A jeśli tak się stanie, to może to stanowić dodatkowo przedmiot oceny przez sądy europejskie, które oceniają już stan praworządności w Polsce, o czym świadczy niedawny wyrok TSUE w sprawie irlandzkiej. Także strony mogą kwestionować rozstrzygnięcia takiego sądu z punktu widzenia prawidłowego powołania sędziów. A to podstawa praworządności. Konsekwencje mogą być naprawdę bardzo poważne.

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA