fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Naruszenie prawa konkurencji: ułatwienia w dochodzeniu roszczeń

Fotolia.com
Choć za kilka dni zaczną obowiązywać przepisy dzięki którym prościej będzie uzyskać odszkodowanie za naruszenie prawa konkurencji, może się okazać, że jego wysokość nie pokryje szkody. Dlatego sędziowie, orzekając w nowej kategorii spraw, powinni wykazywać się elastycznością – piszą prawnicy.

W najbliższy wtorek wejdzie w życie ustawa o roszczeniach o naprawienie szkody wyrządzonej przez naruszenie prawa konkurencji. W porównaniu z pierwotnym projektem, wprowadza ona dalsze ułatwienia w dochodzeniu roszczeń.

Nowa instytucja w procedurze cywilnej

Jedną z istotnych zmian, jakie przewiduje ustawa, jest regulacja disclosure. Polega ona na tym, że sąd, na pisemny wniosek powoda, który uprawdopodobnił swoje roszczenie, może nakazać pozwanemu, organowi ochrony konkurencji lub innej osobie trzeciej wyjawienie środka dowodowego służącego stwierdzeniu faktu istotnego dla rozstrzygnięcia, który znajduje się w ich posiadaniu.

W sytuacji, gdy pozwany odmówi wyjawienia środka dowodowego, sąd będzie mógł uznać fakty, które miały zostać stwierdzone za pomocą tego środka, za ustalone – chyba że pozwany wykaże co innego. Co ważne, prawomocne postanowienie dotyczące wyjawienia środka dowodowego będzie tytułem egzekucyjnym wobec zobowiązanego do ujawnienia.

Nowa regulacja disclosure będzie miała zastosowanie do postępowań wszczętych po dniu wejściu w życie ustawy niezależnie od tego, kiedy nastąpiło naruszenie prawa konkurencji. Jest to istotna zmiana w stosunku do pierwotnego projektu ustawy, która pozwoli korzystać z nowych rozwiązań procesowych również w przypadku, gdy pozew obejmuje starsze naruszenia prawa konkurencji. Informacja ta ucieszy polskich przewoźników, którzy ułatwienia te będą mogli zastosować w pozwach np. przeciwko członkom kartelu producentów ciężarówek, na który Komisja Europejska w ubiegłym roku nałożyła rekordową karę blisko 3 mld euro.

Pomimo wspomnianych ułatwień w uzyskiwaniu dowodów możliwość niesygnalizowanej kontroli i dostępu do dokumentów firmowych potencjalnego naruszyciela prawa konkurencji wciąż pozostaje wyłączną domeną krajowych organów ochrony konkurencji oraz Komisji Europejskiej. Stąd też na uznanie zasługuje brzmienie art. 9 ust. 2 ustawy przewidujące, że z dobrodziejstwa zawieszenia biegu terminu przedawnienia roszczenia odszkodowawczego skorzystać można także od chwili wszczęcia postępowania w sprawie naruszenia prawa konkurencji, bez potrzeby oczekiwania na wszczęcie postępowania przeciwko konkretnemu naruszycielowi.

Takie brzmienie przepisu jest zgodne z art. 10 ust. 4 wdrażanej ustawą dyrektywy 2014/104/UE, zgodnie z którą państwa członkowskie zapewniają, aby termin przedawnienia ulegał zawieszeniu w przypadku, gdy organ ochrony konkurencji podejmie działania do celów dochodzenia lub jego postępowania w odniesieniu do naruszenia prawa konkurencji, którego dotyczy powództwo o odszkodowanie.

Ponadto w przypadku naruszenia europejskiego prawa konkurencji liczyć należy się z nader długim postępowaniem w fazie in rem przed Komisją Europejską, które średnio trwa od trzech do pięciu lat, po czym i tak może zakończyć się odmową wszczęcia postępowania in personam z powodów niemerytorycznych (np. braku istnienia wystarczającego interesu UE w rozstrzygnięciu sprawy).

Wyższe odsetki

Zgodnie z przewidzianą w dyrektywie 2014/104/UE zasadą pełnego odszkodowania, odsetki stanowią istotną część odszkodowania jako element przywracania prawdziwej równowagi rynkowej. Tymczasem w pierwotnym projekcie art. 8 ustawy odsetki przewidziano jako wyjątkowy element kompensacji, dodatkowo określając niezwykle niski poziom wysokości odsetek w stosunku rocznym na poziomie wysokości stopy referencyjnej NBP (obecnie 1,5 proc.). Po dniu wymagalności odsetki naliczane będą na zasadach ogólnych. W trakcie prac sejmowych zmieniono wysokość odsetek na tę przyjętą dla ustawowych (obecnie 5 proc.).

Co ważne, w podobny sposób postąpił też np. ustawodawca niemiecki, który w § 33a ust. 4 nowelizowanej niemieckiej ustawy o zwalczaniu ograniczeń konkurencji (GWB) wprost przesądził, że odsetki należą się poszkodowanemu na zasadach ogólnych, co oznacza, że obecnie wynosić będą one 5 proc. powyżej stopy referencyjnej, a więc 4,12 proc. w stosunku rocznym. Niestety, w polskiej ustawie nie przesądzono, jak ma to miejsce np. w prawie niemieckim, że odsetki ustawowe należą się zawsze od momentu powstania szkody, uzależniając ich zasądzenie od dnia, z którego ceny będą stanowiły podstawę ustalenia odszkodowania. Takie rozwiązanie jest mniej korzystne dla poszkodowanego.

Znaki zapytania

Innym z zagadnień budzących wątpliwości jest przyjęcie w ustawie zasady szacowania odszkodowania według cen z daty jego ustalenia (por. art. 363 § 2 kodeksu cywilnego). Taki sposób ustalania wysokości szkody może faworyzować naruszycieli.

W nowoczesnej gospodarce rzeczywistość rynkowa zmienia się bardzo dynamicznie – nowe linie produktowe pojawiają się na rynku co kilka lat, nierzadko zupełnie zmieniając kształt rynku. W efekcie, rozwiązania techniczne i ceny dostępne na rynku dzisiaj zazwyczaj mają się nijak do tych spotykanych na rynku cztery, pięć lat temu. W takim stanie ustalanie odszkodowania według cen i dostępności produktów sprzed lat nie uwzględnia realiów gospodarczych i utrudnia ustalenie rozsądnego odszkodowania, nakazując powodowi ustalanie cen na potrzeby pozwu według danych rynkowych mających walor głównie historyczny.

Co więcej, zgodnie z danymi udostępnionymi przez Komisję Europejską (Komunikat KE 2013/C 167/07), aż 93 proc. wszystkich rozpatrzonych przez Komisję Europejską niedozwolonych porozumień prowadziło do nadmiernego obciążenia cenowego poszkodowanych. Najczęściej było to zawyżenie cen w granicach od 10 do 20 proc. Z kolei z badań ekonomistów dotyczących naruszeń konkurencji na rynku wynika, że w trakcie obowiązywania porozumienia kartelowego ceny rosną, rośnie marża na produktach, a jednocześnie maleją zdolności produkcyjne i ich wykorzystanie. Nietrudno wywnioskować, że po zaradzeniu kartelowi i zaprzestaniu naruszania prawa konkurencji na rynku zapanują całkowicie odwrotne trendy – ceny spadną. W efekcie, sądy orzekające na podstawie normy ogólnej w najlepszym razie ustalą odszkodowanie na podstawie ceny już ustalonej w sposób rynkowy – a zatem obniżonej, ustalając odszkodowanie na poziomie różnicy między wzrostem cen spowodowanym inflacją a ich spadkiem spowodowanym zaprzestaniem naruszenia prawa konkurencji.

Pozostaje mieć nadzieję, że sędziowie, orzekając w nowej kategorii spraw wykażą się sporą elastycznością w ustalaniu momentu odszkodowania, z korzyścią dla konkurencyjności polskiej gospodarki.

Brak odpowiedzialności za spółki córki

Choć na gruncie europejskiego oraz krajowego publicznego prawa konkurencji możliwość stosowania instytucji jednego organizmu gospodarczego (single economic unit – tj. traktowanie dwóch lub więcej podmiotów jako jednego, jeżeli np. spółka matka de facto kontroluje swoją spółkę córkę, będącą jednocześnie bezpośrednim naruszycielem prawa konkurencji) nie budzi kontrowersji, to jednak do tej pory nie miało miejsca zastosowanie tej zasady przez polskie sądy w ramach postępowania prywatno-prawnego. Podobnie sytuacja ma się w orzecznictwie niemieckim, gdzie już dwukrotnie sądy stwierdziły (por. wyroki: Landgericht Düsseldorf, 37 O 27/11 [Kart], wyrok z 8 września 2016 r.; Landgericht Berlin, 16 O 193/11 [Kart], wyrok częściowy z 6 sierpnia 2013 r.), że dopóki ustawodawca wprost nie przewidzi odpowiedzialności wspólników spółek naruszających prawo konkurencji, pierwszeństwo znajdą reguły ograniczające ich odpowiedzialność z prawa spółek.

Dlatego z rozczarowaniem należy przyjąć brak analogicznej regulacji na gruncie polskiej ustawy implementującej dyrektywę 2014/104/UE. Zwłaszcza że w de lege lata mamy do czynienia z zasadą nieodpowiedzialności wspólników za długi spółki.

Bez wprowadzenia zasady single economic unit w polskiej ustawie, poszkodowani mogą mieć po swojej stronie wyrok sądu przeciwko spółce córce, ale w praktyce nie muszą się doczekać rzeczywistej wypłaty odszkodowania. Brak uwzględnienia tej koncepcji pozwoli w wypadku zasądzenia wysokiego odszkodowania przeciwko spółce córce na podjęcie przez jej spółkę matkę decyzji o postawieniu naruszyciela w stan upadłości. W skrajnych przypadkach może to doprowadzić do zakładania spółek córek mających służyć wyłącznie do dokonywania naruszeń prawa konkurencji, tak aby rzeczywisty naruszyciel (spółka matka) pozostawał bezkarny. Rodzi to zagrożenie dla polskich eksporterów, których konkurenci będą dążyć do zwalczania ich działalności na polskim rynku, z którego rodzimi przedsiębiorcy czerpią środki na zagraniczną ekspansję.

Pewną nadzieją dla powodów może być art. 30 ustawy (w zakresie decyzji Komisji Europejskiej zastosowanie znajdzie art. 16 rozporządzenia 1/2003), który przewiduje związanie sądu prawomocną decyzją prezesa UOKiK lub prawomocnego wyroku wydanego w wyniku wniesienia środka odwoławczego od takiej decyzji co do stwierdzenia naruszenia prawa konkurencji. Niestety, w sprawach niebędących następstwem wcześniejszych decyzji organów ochrony konkurencji poszkodowani będą pozbawieni nawet tej argumentacji.

Zbigniew Kiedacz jest radcą prawnym, partnerem w kancelarii SAVAS Radcowie Prawni

Karol Stańdo jest doktorantem w Katedrze Polityki Gospodarczej WPiA UJ

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA