fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Wojciech Tumidalski: Fiskus jak wojsko

123RF
Swoboda działalności gospodarczej nie polega na tym, że państwo nie tłumaczy, o co mu chodzi.

To przykre, że przyzwyczailiśmy się już do uchwalania ważnych ustaw, o doniosłych konsekwencjach dla obywateli, także przedsiębiorców, bez szerokich konsultacji. Mało tego: przedłuża się stan oczekiwania na objaśnienia do ustaw. Ktoś spyta, czym się przejmować? Otóż jest czym.

Czytaj także: Fiskus pozmieniał przepisy i sam nie wie, jak je rozumieć

Nie wiemy, jak stosować przepisy o: rozliczaniu firmowych samochodów, klauzuli unikania opodatkowania czy odpłatnym zbyciu nieruchomości. Mało? Niejasne jest wciąż, kto może skorzystać z ulgi na smog, na jakich zasadach będzie naliczany exit tax (kiedyż to parlament go uchwalał?), jak rozliczać dochody z własności intelektualnej, jakimi regułami rządzi się pobór podatku u źródła czy wreszcie co z tematem tak doniosłym jak danina solidarnościowa.

Resort finansów obiecywał też wydanie interpretacji ogólnej w sprawie 50-proc. kosztów uzyskania przychodów. Wkrótce minie termin na rozliczenie PIT. I nie ma pewności, kto może skorzystać z tej formy rozliczenia, a kto będzie uznany za nieuprawnionego. To nieuczciwe ze strony fiskusa.

Potencjalne powody widzę dwa i nie wiem, który gorszy: albo resortowi nie stało wyobraźni, co zostało uchwalone i jakie przyniesie problemy praktyczne, albo czeka na ruchy podatników i będzie wyciągał konsekwencje. Przedsiębiorca jest tu na pozycji straconej, bo transakcje musi księgować na bieżąco, a fiskus na kontrole – i ewentualne kary - ma kilka lat.

Niestety wszyscy, których zmiany objęły, są pozostawieni sami sobie. Może część skorzysta z pomocy doradców podatkowych. Ci coś podpowiedzą, najpewniej poradzą wystąpienie do fiskusa o interpretację indywidualną.

Wszystko to jednak są protezy porządnych rozwiązań legislacyjnych. Gdy się uchwala takie zmiany, należy je skonsultować z organizacjami obywateli, przedsiębiorców, Radą Dialogu Społecznego. Nic z tego. Rząd poszedł na skróty, ustawodawca (z przyzwyczajenia zwany „racjonalnym") nowe prawo uchwalił, a prezydent podpisał. I już obowiązuje, a my nie wiemy, jak go używać.

Przypomina to sytuację, gdy rodzic, starszy kolega albo nauczyciel mówił: ma być tak jak ja chcę i bez dyskusji. Nie czułem się dobrze z takim wojskowym stylem. O ile bowiem w mundurze zdecydowana postawa dowódcy ma jakieś uzasadnienie i jest elementem całego systemu hierarchicznego podporządkowania, o tyle państwa nie można urządzać w taki sposób. Żołnierz musi słuchać dowódcy, który zwykle jest wyszkolony i wie, jak dowodzić oddziałem. Podwładny jednak zna regulaminy, zasady użycia broni i generalnie wie, na czym stoi.

Obywatel też by chciał wiedzieć. Temu służą uzasadnienia do ustaw czy choćby objaśnienia. Swoboda działalności gospodarczej nie polega na tym, że państwo nie tłumaczy, o co mu chodzi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA