fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Przemysław Pająk ze Spider's Web: Internetowym trollom chodzi o zamieszanie

123RF
- Trolling polityczny czy gospodarczy wykorzystywany jest nawet do walki między państwami - mówi Przemysław Pająk, redaktor naczelny serwisu Spider's Web

Rzeczpospolita: Z badań Uniwersytetu Stanforda wynika, że młodzież nie potrafi ocenić, czy dana informacja znaleziona w internecie jest prawdziwa czy fałszywa. W błąd wprowadzać nas mogą tzw. płatne trolle. Czyli właściwie kto?

Przemysław Pająk: Ktoś specjalnie wynajęty do zdyskredytowania czegoś albo kogoś. To coraz popularniejsze zjawisko. Jest wiele różnego typu agencji, które się w tym specjalizują. Trolling polityczny czy gospodarczy wykorzystywany jest nawet do walki między państwami. Jest to część strategii cybernetycznej wielu światowych mocarstw.

A jeśli nikt trollowi nie płaci, to po co trolluje?

Nazwijmy to trollingiem naturalnym, w odróżnieniu od zleconego. Internautów lubujących się w robieniu różnych kawałów, czasami bardzo brutalnych, zrzesza chociażby popularny serwis 4chan, ale też można ich spotkać na serwisie Wykop. Zdarza się, że rozpuszczają oni informację, że zmarł ktoś znany, a później sprawdzają, jak ten news obiega świat, jak różne serwisy i media podają go dalej. Nawet poważnym mediom zdarza się nie weryfikować takich informacji, co jest poważnym problemem... A trolle się cieszą, że po raz kolejny udało im się kogoś nabrać.

Trudno jednak zrozumieć, jak można umówić się na forum, by np. obrażać ojca pod artykułami o śmierci jego dziecka. Właśnie w ten sposób zaatakowany został dziennikarz Filip Chajzer. Działo się to na wielką skalę i było niesamowicie bulwersujące.

I takie miało być. Chodzi o to, by udowodnić sobie i innym, że w sieci można zrobić olbrzymie zamieszanie, by cały internet o tym później mówił, pisały o tym gazety, jak choćby właśnie teraz. Nie ma tu nigdy jakiegoś przesadnie skomplikowanego planu, to jedynie próba odciśnięcia własnego piętna na obiegu informacji. Takich akcji było wiele. Wystarczy przypomnieć trolling z rozpowszechnianiem informacji, że Jan Paweł II gwałcił małe dzieci... Czasami internauci chcą sprawdzić, jak daleko mogą się posunąć w tego typu działaniach, a czasem jest to kompletnie bezmyślne, po prostu by wyprowadzić ludzi z równowagi, zaszokować.

Ale niektórzy odbiorcy później w to przecież wierzą...

Każdy użytkownik internetu może wpływać na zbiorową świadomość. To jest właśnie ta demokratyczna i liberalna strona sieci. Jesteśmy na takim etapie budowy internetu, że wszystko jest możliwe, wszystko jest w zasadzie dozwolone, a nie mamy jeszcze wystarczająco pomocnych narzędzi, by szybko i skutecznie weryfikować podawane dalej informacje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA