fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Jak restaurator unika odpowiedzialności za nadmierny hałas na osiedlu domów

123RF
Wystarczy zamknąć na kilka dni restaurację przeszkadzającą sąsiadom i wyrejestrować działalność gospodarczą, by doprowadzić do umorzenia toczącego się postępowania w sprawie przekroczenia norm hałasu.

Zbigniew D. prowadził restaurację na osiedlu domów jednorodzinnych. Przeszkadzało to sąsiadom. Ich zdaniem była ona zdecydowanie za głośna. O pomoc poprosili wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska (WIOŚ). Ten dokonał pomiaru i okazało się, że faktycznie natężenie hałasu było zbyt duże.

Po kontroli WIOŚ Zbigniew D. został wykreślony z ewidencji działalności gospodarczej a sprawa została umorzona.

Goście się bawią

Minęło kilka miesięcy i Zbigniew D. zgłosił ponownie rozpoczęcie swojej działalności pod tym samym adresem, co poprzednio. Nazwa restauracji miała być też identyczna, taki sam miał być numer NIP oraz rodzaj działalności.

Na nowo zaczęły się jednak pojawiać skargi sąsiadów. WIOŚ przeprowadził więc po raz kolejny kontrolę i sprawdził poziom hałasu. Następnie sprawozdanie z kontrolnych pomiarów poziomu dźwięku przesłał do prezydenta. Wynikało z niego, że poziom hałasu w restauracji przekraczał dopuszczalne normy - wyniósł 52,9 dB.

Prezydent wszczął z urzędu postępowania w sprawie wydania decyzji ustalającej dopuszczalne poziomy hałasu emitowanego przez restaurację. Następnie wydał decyzję w sprawie. Dopuszczalny poziom hałasu w porze dnia wynosił 50dB, a dla pory nocnej 40 dB. Jako podstawę prawną podał art. 115a ust. 1 i art. 378 ust. 1 prawa ochrony środowiska oraz rozporządzenie ministra środowiska z 14 czerwca 2007 r. w sprawie dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku.

Zbigniew D. odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Tłumaczył, że zamknął restaurację, ponieważ przestała obowiązywać umowa użyczenia, jaką miał zawartą z właścicielem domu, w którym prowadził lokal. Jego zdaniem SKO powinno umorzyć postępowanie. SKO tego nie zrobiło i utrzymało decyzję w mocy.

W celu uniknięcia odpowiedzialności można przecież doraźnie, na kilka dni przerywać działalność, aby następnie po umorzeniu postępowania na nowo ją podjąć - twierdził Zbigniew D., który prowadził działalność sezonowo i cyklicznie.

Jednak umorzenie

Zbigniew D. odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. W skardze podniósł te same argumenty, co przed SKO. Dodatkowo zarzucił, że w postępowaniu administracyjnym pominięto właściciela nieruchomości, na terenie której znajdowała się restauracja. Decyzja adresowana jest na restaurację, która nie istnieje – twierdził . Nie wiadomo więc kogo dotyczy. WSA uchylił decyzję.

Wyjaśnił, że w tej sprawie nie ma wątpliwości, że doszło do przekroczenia norm hałasu i ma zastosowanie art. 115a prawa ochrony środowiska. Przewiduje on, że w razie stwierdzenia, że doszło w wyniku prowadzonej działalności do przekroczenia dopuszczalnego poziomu hałasu, starosta (prezydent miasta) wydaje decyzję o dopuszczalnym poziomie hałasu.

Ta sprawa jednak – uważa WSA – ma jeszcze jeden aspekt. Chodzi mianowicie o rozważenie skutków prawnych ostatecznej decyzji o umorzeniu postępowania. Powstaje pytanie, czy wyklucza ona orzekanie w kolejnej sprawie dotyczącej takich samych okoliczności faktycznych i prawnych oraz tego samego podmiotu. W tej jednak kwestii WSA nie chciał przesądzać, ponieważ do tej sprawy nie dołączono akt tej poprzedniej.

Adresat decyzji

Według WSA adresatem decyzji nie może być właściciel nieruchomości, skoro nie jest on przedsiębiorcą prowadzącym restaurację. Tym niemniej prezydent i SKO przedwcześnie ustalili, że skarżący zaprzestał prowadzenia restauracji oraz bezpodstawnie odstąpiły od ustalenia podmiotu prowadzącego aktualnie restaurację, która jak twierdzą nieprzerwanie funkcjonuje na rynku.

Przedsiębiorcą jest osoba prowadząca działalność gospodarczą we własnym imieniu i na własny rachunek, zaś cechami tej działalności są charakter zarobkowy, prowadzenie jej w sposób zorganizowany i ciągły. Kwestie rejestracji, wyrejestrowania, zgodności działalności z prawem podatkowym lub innymi działami prawa administracyjnego i rodzaju stosunku zobowiązaniowego uprawniającego do korzystania z zakładu, nie mają w tym wypadku znaczenia.

W tej konkretnie sprawie z dotychczasowych ustaleń wynikało niewątpliwe, że wyrejestrowanie działalności gospodarczej przez skarżącego nastąpiło wyłącznie w celu uniknięcia skierowania do niej decyzji z art. 115a. Wyrejestrowanie nie było połączone z przerwaniem działalności gospodarczej, co niewątpliwie odbywało się za zgodą właściciela nieruchomości.

Sposobem przeciwdziałania tego typu praktykom – zdaniem WSA – nie powinno być kierowanie decyzji na adres restauracji. Nazwa prowadzonej działalności gospodarczej nie ma samodzielnego znaczenia w obrocie prawnym.

Do elementów pojęcia decyzji administracyjnej również należy skonkretyzowanie jej adresata, którym powinien być jeden z podmiotów mogących być stroną. Nałożone decyzją obowiązki mają z reguły charakter osobisty i niezbywalny.

WSA podkreślił, że samo sprawozdanie z pomiarów hałasu oraz identyczne zachowanie się skarżącego tj. wyrejestrowanie działalności gospodarczej i utrata prawa do lokalu wywołało najpierw umorzenie postępowania z powodu oceny tego zachowania oraz niedługo później wydanie w tej sprawie decyzji merytorycznej. Budzi wątpliwości, czy wykorzystanie pomiarów do wydania decyzji umarzającej, pozwala na oparcie się na nich przy wydaniu decyzji merytorycznej, bez ich ponowienia.

Według WSA, stan rzeczy osądzonej ze swej istoty powinien dotyczyć następstw prawomocności materialnej decyzji merytorycznej, nie zaś decyzji umarzającej postępowanie. Rzeczywistym adresatem decyzji nie może być restauracja.

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu z 31 lipca 2016 r. II SA/Wr 213/16.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA