Nieruchomości

Hotel Czarny Kot - bliski koniec najsłynniejszej samowoli budowlanej w Warszawie

Fotolia.com
Właściciel Czarnego Kota korzysta z niego latami, a nadzór niewiele może z tym zrobić.

Po wieloletnich bataliach sądowych hotel Czarny Kot w Warszawie prawdopodobnie w końcu zostanie rozebrany. Ta budowlana samowolka ma już ponad 20 lat. Takich czarnych kotów jest w kraju znacznie więcej. W Poznaniu są to budki z kurczakami z rożna i góralskimi skarpetami na pl. Wiosny Ludów, a na Kaszubach – zamek w Łapicach.

Czytaj także: Samowola budowlana: grzywna za brak nadzoru

Sprawy samowoli budowlanych ciągną się latami. Inwestorzy wykorzystują wszelkie kruczki prawne, by nie dopuścić do rozbiórki. Zwykle to się im udaje.

Ze statystyk Głównego Nadzoru Budowlanego wynika, że w 2017 r. wydano 4249 nakazów rozbiórki, a udało się do niej doprowadzić w 2592 przypadkach. Zalegalizowano zaś 320 samowoli budowlanych. Dwa lata wcześniej było niewiele lepiej. Nadzór wydał 4698 nakazów, rozebrano 2983 budynki, a zalegalizowano 300.

Czytaj także: Prawo budowlane: niższa kara za mniejszą samowolę

Igranie z prawem

– Nie pamiętam początków sporu o Czarnego Kota. Kiedy zaczynałem pracować w powiatowym nadzorze w 2008 r., sprawa już była prowadzona – mówi Andrzej Kłosowski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Warszawie. – Hotel powstał bez pozwolenia na budowę. Nielegalnie później go rozbudowywano. Do tej pory wydaliśmy trzy nakazy rozbiórki. Za każdym razem właściciele się odwoływali i robili wszystko, by postępowania trwały jak najdłużej. Mam nadzieję, że spór zakończy się 25 września. Tego dnia Naczelny Sąd Administracyjny zajmie się skargą kasacyjną właściciela hotelu. Chcemy rozebrać hotel na koszt inwestora. Wierzę, że w końcu się uda.

Równolegle przeciwko właścicielom hotelu prowadzone jest postępowanie w sądzie cywilnej, o wydanie działki.

– Czarny Kot powstał na gruncie należącym do miasta. Umowa dzierżawy wygasła w 2009 r. Rok później zaczęliśmy się sądzić z właścicielem hotelu. Niedawno wygraliśmy sprawę o wydanie tej nieruchomości – chwali się Mariusz Gruza, rzecznik prasowy Urzędu Dzielnicy Wola.

Sprawa budek w Poznaniu też ciągnie się od niepamiętnych czasów.

– Obskurne budki straszą od lat. Stoją na prywatnej, zaledwie dwustumetrowej działce w samym centrum Poznania, tuż obok Starego Miasta. Rozmowy z właścicielem kończą się fiaskiem, a sprawy w sądzie toczą się ze zmiennym szczęściem. A budki jak stały, tak stoją i straszą – mówi Bogdan Dąbrowski, radca prawny z Urzędu.

– Niestety sprawy o samowole budowlane są trudne i długie – przyznaje Andrzej Kłosowski. – Rocznie udaje się rozebrać w Warszawie zaledwie kilka – dodaje.

Wycieranie sądowych korytarzy

Nie dziwi to prawników. Ich zdaniem przewlekanie postępowań w nieskończoność jest bardzo proste, a sposobności do odwoływania się – naprawdę wiele. Wykonanie nakazu rozbiórki to rzadkość.

– Bardzo często inwestorom „nie kalkuluje się" legalizacja samowoli budowlanej, bo to dużo kosztuje. W niektórych przypadkach opłata legalizacyjna może wynieść nawet 250 tys. złotych – mówi Konrad Młynkiewicz, radca prawny oraz dyrektor działu prawa administracyjnego w kancelarii Sadowski i Wspólnicy. – Niektórzy wolą więc długie lata prowadzić postępowania odwoławcze, a w tym czasie korzystać z budynków czerpiąc z tego zyski – dodaje mecenas Młynkiewicz.

Patent jest prosty. Najpierw inwestor udaje, że jest zainteresowany legalizacją samowoli budowlanej.

W ramach tego postępowania przygotowuje niezbędną dokumentację, w tym projekt budowlany zamienny. Czynnie uczestniczy również w postępowaniu administracyjnym i robi wszystko, aby je maksymalnie wydłużyć.

Kiedy nadzór ustali wysokość opłaty legalizacyjnej, kwestionuje tę kwotę w postępowaniu odwoławczym oraz sądowoadministracyjnym. Po uprawomocnieniu się postanowienia w sprawie o ustalenie wysokości opłaty legalizacyjnej i jej nieopłaceniu, nadzór wydaje nakaz rozbiórki.

Wtedy otwierają się kolejne możliwości, mianowicie kwestionowania nakazu rozbiórki – zarówno w postępowaniu administracyjnym, jaki i sądowym.

_ Zazwyczaj też sądy administracyjne, do których trafia spór, wstrzymują wykonanie rozbiórki, ponieważ ta rodzi nieodwracalne skutki prawne. Mijają kolejne lata – tłumaczy mec. Konrad Młynkiewicz.

Żaden inwestor, który przegra sprawę, nie chce dobrowolnie rozebrać nielegalnie wzniesionego budynku.

– Postępowanie egzekucyjne jest bardzo sformalizowane. Okazji do odwołania się jest dużo. A czas płynie. Pocieszające jest to, że samowole nie przedawniają się. Kiedyś więc postępowanie w ich sprawie się skończy – mówi mec. Bogdan Dąbrowski.

320 samowoli budowlanych zalegalizowano w Polsce w 2017 r.

2641 nakazów rozbiórki wykonano w 2017 r. Tylko 49 z nich dobrowolnie

1254 - tyle w 2017 r. ?wszczęto postępowań egzekucyjnych ws. nielegalnych inwestycji

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL