fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Samowole budowlane: Musi donieść sąsiad lub zdarzyć się tragedia jak w Bukowinie

Facebook/Ochotnicza Straż Pożarna Bukowina Tatrzańska
Samowole budowlane mają się w Polsce dobrze. Mała jest ich wykrywalność, bo brakuje pieniędzy.

W poniedziałek na stoku narciarskim Rusiński Wierch z Bukowinie Tatrzańskiej silny wiatr zerwał dach z budynku wypożyczalni sprzętu narciarskiego. Uderzył w grupę osób na parkingu. Dwie z nich zginęły na miejscu, trzecia zmarła w szpitalu. Wszczęto śledztwo w tej sprawie. Władze stacji wydały oświadczenie, że wypożyczalnia nie należała do nich. „Została wzniesiona na prywatnym gruncie poza administrowanym przez nas terenem" – tłumaczą w oświadczeniu. Okazało się, że budynek jest prawdopodobnie postawiony niezgodnie z prawem. Eksperci nie mają wątpliwości. Walka z samowolami w Polsce to fikcja.

Przyczyny tragedii

– Liczba samowoli budowlanych jest olbrzymia. Powód? Słaba wykrywalność. Skuteczność nadzoru budowlanego jest żadna – ocenia Mariola Berdysz, dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana. – Nadzór nie podejmuje działań z urzędu, tylko reaguje na doniesienia, lub gdy zdarzy się tragiczny wypadek. To nie dziwi. Jak wynika z ostatniego raportu NIK, powiatowe inspektoraty cierpią na niedobór kadr i są chronicznie niedofinansowane – uważa dyrektor Berdysz.

Podobnie mówi Konrad Młynkiewicz, radca prawny, dyrektor działu prawa administracyjnego w Kancelarii Prawnej Sadkowski i Wspólnicy.

– W zasadzie nie przeprowadzają prewencyjnych kontroli lub wykonują je sporadycznie. Ale działania, jakie po tragicznym w skutkach pożarze escape roomu w Koszalinie podjęły organy nadzoru budowlanego, pokazują, że potrafią się zmobilizować i bardzo skutecznie działać. W ciągu roku razem ze strażą pożarną skontrolowały wszystkie escape roomy w Polsce i około 30 proc. z nich przestało na stałe funkcjonować, bo zagrażały życiu i zdrowiu ludzi. Niektóre zmuszono do wprowadzenia dodatkowych zabezpieczeń – dodaje mec. Młynkiewicz.

Nie brakuje też przykładów, że wykonywanie nakazów rozbiórki idzie jak po grudzie. Wsprawie słynnego hotelu Czarny Kot w Warszawie procedury toczyły się 20 lat.

Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich nie ma złudzeń: by poprawić wykrywalność samowoli, pilnie potrzebna pieniędzy.

– Powiatowe inspektoraty nadzoru budowanego wymierają. Niedobór kadr jest dramatyczny. Inspektoraty funkcjonują, bo powiaty udostępniają im pomieszczenia, samochody i sprzęt biurowy. Nikt nie chce pracować w nadzorze, zarobki małe, trudno więc ściągnąć fachowców. Wielokrotnie próbowano go reformować, ale nic z tego nie wyszło. A starczyłoby rocznie z budżetu państwa na nadzór przeznaczyć dodatkowych 40–50 mln zł. Dla państwa to niewiele, a nadzór mógłby prawidłowo funkcjonować – mówi Marek Wójcik. Ale to niejedyne powody samowoli.

Czytaj także:

Ostrzeżenie z Bukowiny

Zięć z teściem

– Panuje powszechne przekonanie, że obiekty tymczasowe, takie jak wypożyczalnia w Bukowinie, nie wymagają żadnych formalności budowlanych. Buduje się je i już. A to błąd – uważa Mariola Berdysz. – Tymczasowe obiekty, które mają stać maksymalnie 180 dni, wymagają zgłoszenia, a te powyżej 180 dni – pozwolenia na budowę. Niby zgłoszenie to proste zasady załatwiania formalności budowlanych i nie wymagają projektu budowlanego, tylko odpowiednich rysunków i szkiców. To urzędnikowi wystarczy, by zorientować się w planach inwestora. Jeśli zapali mu się czerwona lampka, może zobowiązać do uzyskania pozwolenia na budowę – wyjaśnia Mariola Berdysz.

Jeśli buduje się metodą gospodarczą, nie korzysta się z pomocy fachowców, tylko rodziny. A gdy spadnie mocny deszcz i zawieje silny wiatr, wychodzą wszelkie niedoróbki i błędy w sztuce budowlanej.

Rząd chce abolicji

W parlamencie kończą się prace nad nowelą prawa budowlanego zakładającą uproszczone zasady legalizacji dla samowoli sprzed co najmniej 20 lat. Przepisów broni Konrad Młynkiewicz.

– Nie ma tu zagrożeń, bo do uzyskania abolicji konieczna będzie ekspertyza techniczna, sporządzona przez osobę mającą odpowiednie uprawnienia budowlane, wskazująca, czy stan techniczny obiektu budowlanego stwarza zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi oraz pozwala na bezpieczne użytkowanie. Negatywna ekspertyza będzie skutkowała wydaniem decyzji o nakazie rozbiórki – mówi mec. Młynkiewicz.

Po tragedii w Bukowinie, ale także z powodu utrzymującego się silnego wiatru na Śląsku, wojewoda śląski Jarosław Wieczorek polecił sprawdzenie stanu ośrodków narciarskich na terenie województwa. Wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego wysłał pismo do powiatowych inspektorów o przeprowadzenie kontroli użytkowania obiektów budowlanych głównie sportu i rekreacji, jak: skocznie, wyciągi narciarskie i kolejki linowe. Zgodnie z art. 61 prawa budowlanego właściciel lub zarządca obiektu zobowiązany jest zapewnić, dochowując należytej staranności, bezpieczne użytkowanie w razie wystąpienia czynników zewnętrznych oddziałujących na obiekt, związanych z m.in. siłami natury, jak: wyładowania atmosferyczne, silne wiatry.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA