fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauczyciele

Nauczyciele: bez porozumienia strajkujący zostaną bez grosza

Fotolia.com
Nie czekając na porozumienie ZNP z rządem, strajkujący mogą zawierać porozumienia z dyrektorami szkół przewidujące wypłatę choć części wynagrodzenia za czas protestu.

Im strajk nauczycieli bardziej się przedłuża, tym bardziej oddala się możliwość zawarcia porozumienia z rządem. Równocześnie rośnie kwota wynagrodzeń za czas strajku, jakie zostaną potrącone z majowych pensji setek tysięcy nauczycieli protestujących w całej Polsce.

– Organizator strajku powinien uprzedzić protestujących pracowników, że za czas strajku z punktu widzenia prawa wynagrodzenie się nie należy, i zaproponować im finansowanie utraconych pensji z innego źródła – mówi prof. Teresa Liszcz z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, sędzia TK w stanie spoczynku.

– Źródłem finansowania utraconych wynagrodzeń powinny być w pierwszej kolejności środki ze składek, jakie zebrał związek zawodowy – dodaje prof. Jerzy Wratny z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych w Warszawie.

ZNP zebrało na Fundusz Strajkowy już ponad 7 mln zł, to jednak zbyt mała kwota, by zrekompensować zarobki setek tysięcy nauczycieli. Organizowane są także inne społeczne zbiórki.

Zdaniem prof. Waleriana Sanetry, prezesa Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Socjalnych Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, zawieranie porozumień jest najlepszym rozwiązaniem problemu wypłaty wynagrodzeń strajkującym nauczycielom, bez względu na to czy związkowcy z ZNP dogadają się z rządem w tym zakresie.

– Porozumienie postrajkowe stanowi źródło prawa i jeśli przewiduje prawo do wypłaty wynagrodzenia utraconego w czasie strajku, daje protestującym prawo do domagania się takiej wypłaty przed sądem – tłumaczy prof. Walerian Sanetra. – Problemem w przypadku nauczycieli jest to, że pieniądze na ich pensje podlegają pod dyscyplinę finansów publicznych, za złamanie której grożą określone w tych przepisach konsekwencje. Zawieranie takich porozumień wymagałoby więc od dyrektorów pewnej odwagi, gdyby się okazało, że takie wypłaty byłyby później kwestionowane. Myślę jednak, że dobrym uzasadnieniem takich wypłat może być troska dyrektora o dobro szkoły i uczęszczających do niej uczniów. W takiej sytuacji zawarcie porozumienia zmierzającego do zakończenia strajku i powrotu do normalnego funkcjonowania jego placówki jest w pełni uzasadnione.

Zdania prawników są jednak w tym zakresie podzielone. Zarówno prof. Teresa Liszcz, jak i prof. Jerzy Wratny spodziewają się, że z takimi wypłatami może być problem.

Część samorządów nadzorujących finanse szkół planuje obejść problem wypłat za czas strajku przez zmiany w zasadach przyznawania dodatków dla nauczycieli. Przykładowo w Warszawie, po zmianach w regulaminie wynagradzania nauczycieli, które muszą jeszcze zostać uchwalone przez rajców miejskich, dyrektorzy szkół zyskają możliwość przyznawania nauczycielom znacznie wyższych niż dotychczas dodatków motywacyjnych. Czas na podjęcie decyzji, jak wydadzą zaoszczędzone w czasie strajku pieniądze, będą mieli do sierpnia.

Protestującym zostanie więc trochę poczekać na te wypłaty. Może się też okazać, że oczekiwanie się wydłuży, jeśli uchwała Rady Warszawy w sprawie dodatków zostanie zakwestionowana przez wojewodę mazowieckiego. A to jest bardzo prawdopodobne. Wydłuży to czas oczekiwania na zmiany i wypłatę dodatków o wiele miesięcy.

Bez względu na to, czy zmiany w dodatkach wejdą w życie wcześniej czy później, w praktyce powstaje kolejny problem, dotyczący równego traktowania niestrajkujących nauczycieli.

– Zwiększony dodatek nie może zostać wypłacony wyłącznie strajkującym nauczycielom, ale powinni go dostać także nauczyciele, którzy nie strajkowali i zachowali prawo do wynagrodzenia w czasie, gdy inni protestowali – dodaje prof. Wratny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA