fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

50 lat temu The Beatles wydał „Biały album"

George Harrison, John Lennon, Ringo Starr i Paul McCartney podczas jednej z ostatnich sesji zdjęciowych
Apple/Universal
50 lat temu wyszedł „Biały album". Niezwykle różnorodny, powstawał w dramatycznych okolicznościach.

Większość piosenek została skomponowana u podnóża Himalajów pomiędzy lutym a kwietniem 1968 r. podczas wyprawy na transcendentną medytację mistrza Maharashi. Uwagę Beatlesów skierował na niego fascynujący się kulturą hinduską George Harrison.

Ale Beatlesi czuli się też zagubieni po śmierci menedżera Briana Epsteina, który kierował nimi od początku kariery. Szukali mentora i Maharishi zgodnie z modą na kulturę Wschodu towarzyszącą ruchowi hipisowskiemu stał się nim w naturalny sposób.

Bez LSD

Wyjazd na medytację, po tym gdy Beatlesi przestali koncertować w 1966 r., był pierwszą od dawna okazją do dłuższego spotkania, które odbywało się w towarzystwie żon i przyjaciółek. Kurs był też celebryckim wydarzeniem, brały w nim udział m.in. Mia Farrow, przyszła żona Woody'ego Allena, a także Donovan. Na tle ośnieżonych szczytów Himalajów Beatlesi zasiadali przed Maharishim obwieszeni naszyjnikami z kwiatów i starali się medytować.

Najszczęśliwszy był George. Po latach przebywania w cieniu Johna i Paula zespół szedł wskazaną przez niego duchową drogą. Harrison doskonalił też technikę gry na gitarze, w czym pomogły lekcje na hinduskim instrumencie sitar.

Jako pierwszy zrejterował z kursu Ringo Starr, który miał kłopoty gastryczne wywołane dietą. Tymczasem John i Paul odzyskali kompozytorską formę, odwiedzali się w pokojach i pomagali w tworzeniu nowych piosenek.

O ile album „Sierżant Pieprz" został nagrany z użyciem LSD, o tyle w Indiach muzycy byli wolni od ciężkich narkotyków i zachowali względną trzeźwość umysłu, racząc się tylko trawką. Kiedy Lennon uznał, że Maharishi jest hipokrytą, który pod pretekstem duchowego doskonalenia uganiał się za panienkami, opisał podwójne życie guru w szyderczej kompozycji „Sexi Sadie". Sam mógłby być bohaterem tej piosenki: leciał do Indii z żona Cynthią, a w podróży powrotnej podjął decyzję o rozwodzie i związaniu się z amerykańską performerką i malarką japońskiego pochodzenia Yoko Ono.

Dwie dziewice

Rozpoczęła się sesja nagraniowa, zapatrzony zaś w Yoko John nie rozstawał się z nią nawet na chwilę, podczas gdy do tej pory partnerki czwórki nie miały prawa przebywać w studio. Dla Yoko, gdy była chora, John wstawiał do studia łóżko. Wściekły Paul miał nazwać Yoko gejszą. Ale na nagrania przychodziła również ówczesna dziewczyna McCartneya – Francie Schwartz, amerykańska scenarzystka. To był powód napięć, choć niejedyny. W październiku 1968 r. Lennon opublikował płytę „Two Virgins", która wywołała skandal dzięki okładce z nagą Yoko i Johnem.

Beatlesi padli też ofiarą pychy i poczucia omnipotencji, kiedy stworzyli własny koncern artystyczny Apple. Nie dawali sobie rady z kwestiami finansowymi, organizacyjnymi, tymczasem zmienili technikę rejestrowania płyt. Nie nagrywali przygotowanych poza studiem piosenek, tylko jamowali, wybierając to, co najlepsze, a nie zawsze mieli szczęście. Producent George Martin, który zajmował się wszystkimi albumami grupy, poczynając od debiutu, jak na dżentelmena przystało dyplomatycznie wziął urlop. Zrezygnował też z udziału z sesji doświadczony realizator Geoff Emerick. W sierpniu 1968 r. decyzję o opuszczeniu zespołu podjął Ringo Starr. Potem dał się przeprosić i powrócił do studia, gdzie jego perkusja była udekorowana kwiatami z napisem „Kochamy Cię".

Ale i tak po raz pierwszy w historii zespołu Lennon i McCartney nagrywali w osobnych studiach z innymi inżynierami. Praca z Lennonem była utrudniona, ponieważ popadał w letarg po heroinie. Ostatecznie z 30 nagrań tylko 16 jest zapisem gry wszystkich czterech muzyków.

Tymczasem Beatlesi mieli do pokonania własny rekord. Wydany w czerwcu 1967 r.„Sierżant Pieprz" stał się symbolem hipisowskiej rewolucji oraz lata dzieci kwiatów i przez 27 tygodni utrzymywał się na pierwszym miejscu brytyjskiej listy przebojów. Tylko w pierwszym tygodniu sprzedał się w 250 tysiącach egzemplarzy.

Biorąc pod uwagę złą atmosferę w studio – efekt uzyskany na „Białym albumie" jest znakomity. Beatlesi kolejny raz zdystansowali konkurencję, imponując swobodą w wielu gatunkach. Uważany za autora słodkich piosenek McCartney skomponował rockowe „Back in the U.S.S.R", „Why Don't We Do It on the Road" zainspirowane widokiem małpek kopulujących na drodze oraz hardrockowe „Helter Skelter". Charles Manson, który odczytał utwór jako zachętę do rzezi w domu Romana Polańskiego, nie wysłuchał „Glass Anion", które było szyderstwem z fanów, doszukujących się w piosenkach nieistniejących podtekstów.

31 milionów

Wiele utworów miało parodystyczny charakter, tak jak „Ob-la-di Ob-la-da" czy „The Continuing the Story of Bungolow Bill". Popisem kompozytorskich możliwości Harrisona stał się ballada „While My Guitar Gently Wheeps", do nagrania której zaprosił Erica Claptona. George refleksyjnie zaśpiewał „Long, Long, Long", w „Piggies" zaś zaatakował materializm. Znakomite są kompozycje „Yer Blues", „I'm so Tired" „Happiness Is a Warm Gun", które stworzył Lennon. „Don't Pass Me By" zaś było pierwszą kompozycją, którą Ringo skomponował dla The Beatles. O sile grupy i determinacji w przełamywania kanonów świadczyło zamieszczenie na płycie eksperymentalnego kolażu „Revolution no 9" w stylu Karlheinza Stockhauesena.

W przeciwieństwie do barwnego kolażu, jaki Beatlesi zaprezentowali na okładce „Sierżanta Pieprza", projekt okładki Petera Hamiltona miał ograniczać się do bieli. Nie miało być na okładce nawet nazwy grupy. Ostatecznie ze względów komercyjnych umieszczono ją, jednak w minimalistycznej postaci.

Wszystkie egzemplarze były numerowane, co było happeningiem Hamiltona pragnącego stworzyć „limitowaną edycję dla 5 mln fanów". Kilka lat temu, wydawnictwo nr 1, należące do Ringo, zostało sprzedane na aukcji za 910 tysięcy dolarów.

Teraz wznowienie „Białego albumu" zawierać będzie poza zremiksowanymi na nowo piosenkami aż 50 nagrań demo. Wprowadzają w kulisy powstania albumu, którego do końca 1968 r. sprzedano 4 mln egzemplarzy, do dziś zaś – 31 mln.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA