fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mundurowi

Brexit bez umowy zwiększy ilość odpraw celnych

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Wyjście Wielkie Brytanii z UE bez umowy oznaczałby o 15-30 proc. więcej odpraw celnych towarów i 400 nowych etatów dla funkcjonariuszy.

Twardy berxit oznaczałoby m.in. zerwanie unii celnej, a to z kolei, że towary w handlu ze Zjednoczonym Królestwem podlegałyby odprawom celnym.

Wielka Brytania jest dla Polski trzecim co do wielkości rynkiem eksportowym. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2018 r. trafiły tam towary z Polski o wartości 13,7 mld euro. Towary importowane stamtąd były warte 5,5 mld euro.

Taki potężny strumień towarów przemieszcza się dziś praktycznie bez żadnych formalności. Po twardym brexicie towary te trzeba by zgłaszać w urzędach celno-skarbowych. Część firm może oczywiście skorzystać z uproszczeń oznaczających, że towary nie będą tam dostarczane, jednak i tak może to spowodować, że w tych miejscach zacznie się ruch, jakiego nie widziano od wejścia Polski do Unii Europejskiej w 2004 r.

„Rzeczpospolita" dotarła do pisma w sprawie „celnych" skutków brexitu, jakie wysłał 11 lutego zastępca szefa Krajowej Administracji Skarbowej Piotr Walczak do izb administracji skarbowej. Wynika z niego, że potrzeby kadrowe wzrosną. Celnicy będą musieli obsłużyć około 300 tys. dodatkowych zgłoszeń celnych w przywozie i ponad 800 tys. odpraw wywozowych.

To znaczący wzrost. W 2018 celnicy dokonywali bowiem rocznie ok. 2 mln odpraw w przywozie i ok. 2,5 mln w wywozie. Liczba odpraw importowych mogłaby zatem wzrosnąć o 15 proc., a eksportowych aż o 32 proc.

Jak poinformowało biuro prasowe Ministerstwa Finansów, skutkiem będzie nie tylko zwiększona liczba odpraw celnych, ale też większe obciążenie operacyjnych systemów celnych, głównie w ramach i Platformy Elektronicznych Usług Skarbowo-Celnych (PUESC). Celnicy będą musieli się też zająć sprawami bezpieczeństwa produktów, kontrolą fitosanitarną czy weterynaryjną towarów z Wielkiej Brytanii. Przewidziano zatem zwiększenie o 400 liczby etatów funkcjonariuszy celno-skarbowych.

„Potrzeba ta będzie zaspokojona w ramach istniejących rezerw etatowych (...) w razie potrzeb, przewiduje się wewnętrzne przesunięcia kadrowe dla zasilenia obciążonych odcinków" – napisało biuro prasowe.

Brexit może się zatem stać – paradoksalnie – szansą dla wielu celników, którzy stracili pracę albo status funkcjonariusza. Stało się tak w 2017 r., gdy niektórzy w ogóle nie otrzymali propozycji dalszej pracy w KAS, a wielu zostało „rozmundurowanych", czyli przeniesionych na mniej atrakcyjne stanowiska w skarbowości. Szeregi funkcjonariuszy celnych stopniały wtedy z 14,5 tys. do 9,5 tys.

– Na razie nikt nie konsultował z naszym związkiem rekrutacji na nowe stanowiska w związku z brexitem, ale mamy nadzieję, że kierownictwo KAS zachowa się w tej sprawie rozsądnie – powiedział „Rzeczpospolitej" Sławomir Siwy, przewodniczący związku zawodowego Celnicy.pl. Przypomina on, że jego związek już wielokrotnie sugerował kierownictwu KAS, że realne potrzeby kadrowe są znacznie większe (nawet o 3 tys. osób), niż te w praktyce realizowane w ostatnich latach. – Zresztą nie chodzi tylko o brexit, bo np. zapewnienie nadzoru nad przemieszczaniem towarów wrażliwych też wymaga obsady stanowisk kompetentnymi i doświadczonymi funkcjonariuszami - dodaje Sławomir Siwy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA