fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Mieszkanie+ rozwija się, ale zbyt wolno

Do dziś powstało 1017 mieszkań w sześciu lokalizacjach
materiały prasowe
Rządowy program ma już cztery lata. Z szumnych zapowiedzi polityków udało się zrealizować niewiele. Buduje się, ale nie jest to 100 tys. mieszkań.
Według najnowszych danych w ramach części rynkowej rządowego programu Mieszkanie+ do dziś powstało 1017 mieszkań w sześciu lokalizacjach (Jarocinie, Białej Podlaskiej, Kępicach, Kępnie, Wałbrzychu, Gdyni). W trakcie budowy pozostaje 1661 mieszkań w siedmiu lokalizacjach (Świdnik, Dębica, Mińsk Mazowiecki, Kraków, Katowice, Łowicz, Radom).
Wyłonieni zostali już generalni wykonawcy lub trwają postępowania przetargowe na ich wybór dla inwestycji w Zamościu, Toruniu, Sianowie, Oławie, Nowym Targu oraz Zgorzelcu – w sumie na 1079 lokali.
– Do końca 2021 planujemy przekazanie najemcom ponad 1700 mieszkań w takich lokalizacjach jak Katowice, Kraków, Dębica czy Radom. Zakładamy, że do końca przyszłego roku ruszy budowa blisko 2700 mieszkań – mówi Ewa Syta z PFR Nieruchomości.
W Białej Podlaskiej czynsz najmu wynosi 14,29 zł za mkw., w Wałbrzychu średnio 19,25 zł za mkw., w Gdyni w zależności od standardu wykończenia stawka wynosi czynszu najmu wynosi około 19 zł za mkw.
– Wszystkie inwestycje, którymi zarządza PFR Nieruchomości, są objęte dopłatami do czynszu w ramach programu „Mieszkanie na start". W Białej Podlaskiej na 186 mieszkań otrzymuje je aż 160 najemców. W Wałbrzychu otrzymuje ją jedna trzecia najemców. Z kolei w Gdyni, od uruchomienia dopłat w lipcu br., otrzymuje je już 66 rodzin, a najwyższa z nich to aż 650 złotych miesięcznie – tłumaczy Ewa Syta.
Program Mieszkanie+ wolno, ale się rozwija. Większość jednak ekspertów ostro krytykuje realizację programu.
– Trudno mówić tu o rozwoju programu, ponieważ te pierwsze cztery lata to kilkukrotne zmiany samej koncepcji, jak i deklarowanych oczekiwań jej efektów – twierdzi Marian Bruliński, współzałożyciel platformy internetowej obido.pl.
– Niewątpliwie wypełnienie luki tanich mieszkań na wynajem to ważna misja społeczna i powinna być realizowana. Jednak, aby miała ona szanse na powodzenie, potrzeba spójnej i długofalowej strategii, a później jej konsekwentnego realizowania na przestrzeni wielu lat. W pierwszej fazie taka konsekwencja powinna towarzyszyć znajdowaniu rozwiązań i rozpoznawaniu wszystkich przeszkód w realizacji obranej koncepcji, które, bez względu na samą koncepcję, na pewno muszą się pojawiać. Dziś wydaje się, że tej konsekwencji brakuje – podkreśla Marian Bruliński.
Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl, myśli podobnie. – Jak dotąd program Mieszkanie+ kojarzy się głównie z dość licznymi już przeobrażeniami – wskazuje.
– Ewoluowały i nadal ewoluują założenia, terminologia, prognozy, obietnice, instytucje, ministerstwa, składy zarządów. Na względnie stałym, raczej mało imponującym poziomie utrzymuje się dynamika programu mierzona wolumenem uruchamianych inwestycji i budowanych mieszkań – wyjaśnia Jarosław Jędrzyński.
– Jeszcze na początku tego roku szumnie zapowiadano przystąpienie deweloperów do programu. Niestety i ta koncepcja nie przetrwała próby czasu, by ustąpić miejsca kolejnej. Jakiej? Tym razem Ministerstwo Rozwoju stawia na samorządy. Teraz to one, a nie deweloperzy, mają stać się kołem zamachowym rządowych inicjatyw rozwoju rodzimej mieszkaniówki. Czy są na to widoki? – zastanawia się Jarosław Jędrzyński.
Bardziej pobłażliwy dla programu Mieszkanie+ jest profesor dr hab. Marek Bryx ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.
– Na tempo rozwoju programu wpływa kilka okoliczności. Z jednej strony – twórcy programu byli zdeterminowani, by odnieść sukces, i tę presję na przeprowadzenie inwestycji mieszkaniowych w wielu miastach widać. Z drugiej strony – realizacja programu w wielu miastach, także w małych, spowodowała rozproszenie tej działalności. To zaś powoduje, że efekty programu są niedostatecznie widoczne – tłumaczy prof. Bryx.
Od klasycznej działalności deweloperskiej program różni się przede wszystkim celem. – Jego realizatorzy nie kierują się kryterium zysku, chociaż oczekują zwrotu na poziomie 4 proc., lecz prowadzą program w celu zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych najbardziej potrzebujących, którzy nie są w stanie płacić czynszu rynkowego. Dlatego podjęcie decyzji poprzedzone jest niezwykle szczegółową analizą, która ma udowodnić, że zwrot zostanie osiągnięty, a zarazem czynsz będzie niższy niż rynkowy. To jest gimnastyka, która nie obchodzi dewelopera, który wzrost kosztów budowy może zrekompensować wzrostem ceny sprzedaży mieszkania – dodaje Marek Bryx.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA