fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Pucz nazwany kanapkowym - przegląd prasy Jakuba Cegieły

Jakub Cegieła
Fotorzepa/ Waldemar Kompała
Prezes (przez duże „P”) znów coś chlapnął. Konsekwencje widać w gazetach.

– Trudno traktować tę wypowiedź szczególnie poważnie. PiS powoli traci kontrolę nad przyjętą retoryką – mówi w dzisiejszej rozmowie z „Rzeczpospolitą” Jarosław Flis, socjolog z UJ, komentując poniedziałkowy wywiad Jarosława Kaczyńskiego dla „wSieci”. Lider PiS oskarżał w nim opozycję o próbę puczu, a przy okazji, jak to mu się zdarza, rzucił coś, co niechętnie mu politycy i dziennikarze mogą łatwo wyszydzić i obrócić przeciwko niemu. Tym razem poszło o owe nieszczęsne tysiąc kanapek, zamówionych w Sejmie pamiętnego pierwszego dnia wojny o mównicę i o głosowania w Sali Kolumnowej. Dla szefa PiS kanapki to dowód na przygotowania polityków opozycji do puczu, ci zaś odpowiadają, że to sam marszałek Kuchciński zamówił jedzenie.

„Kaczyński i pucz kanapkowy” – tak swój tekst na ten temat tytułuje „Gazeta Wyborcza”. W komentarzu na drugiej stronie Paweł Wroński alarmuje zaś, że „rodzą się niebezpieczne konsekwencje dla państwa”, bo użycie słowa pucz przez Kaczyńskiego „to zamknięcie jakiejkolwiek szansy na polityczny kompromis”.

Tak jakby opozycja, a w każdym razie jej dwa najważniejsze ugrupowania, dążyła do kompromisu. Konflikt z partią rządzącą jest jej paliwem, wysuwanie wobec PiS najcięższych w demokracji oskarżeń – metodą (wspomniany Jarosław Flis przywołuje w „Rzeczpospolitej” oskarżanie obecnie rządzących o autorytaryzm i dyktaturę).

To Hanna Gronkiewicz-Waltz z PO zapowiadała przecież, że po wyjeździe papieża Franciszka z Polski władze zaczną wsadzać przeciwników do więzień. Wprawdzie Światowe Dni Młodzieży w kolejnych publikowanych ostatnio sondażach (m.in. „Rzeczpospolitej”) Polacy uznają za najważniejsze wydarzenie 2016 r., ale raczej nie z powodów, o których mówiła prezydent Warszawy. Chyba że przeoczyłem masowe aresztowania opozycjonistów w ostatnim półroczu.

Kaczyński, choćby najbardziej diaboliczny, nie trafił na listę 10 najważniejszych graczy światowej polityki, którą czytelnikom „Rzeczpospolitej” serwuje Jerzy Haszczyński. Otwiera ją Donald Trump, zamyka, pewnie ku zaskoczeniu wielu czytelników, Raszid Ghanuszi, „charyzmatyczny przywódca islamistycznej partii Nahda, współrządzącej w Tunezji”.

Szef PiS nie trafił też na czołówki gazet, bo te okupują inne tematy:

„Wyborcza” postawiła na groźbę wykluczenia całej rosyjskiej reprezentacji z najbliższych zimowych igrzysk („Rosja na sterydach”);

„Rzeczpospolita” – na podsumowanie sztandarowego programu gabinetu Beaty Szydło („Rząd nie odpuści 500+”, z informacją, że mogą w nim jednak nastąpić służące oszczędnościom zmiany);

„Dziennik Gazeta Prawna” – na bezlitosne dla przedsiębiorców państwo. Tym razem urzędnicy zmuszają firmy handlujące benzyną i olejem, by na gwałt aktualizowały koncesję. Tyle że chcąc to zrobić, muszą błyskawicznie zebrać niezliczone szczegółowe dokumenty („Paliwa na wariackich papierach”),

„Puls Biznesu” – na nadciągającą falę zmian w przepisach dla firm („Uszczelnianie przysporzy biznesowi obowiązków”;

„Gazeta Polska Codziennie” – na skutki wichur („Barbara zaszalała nad Polską”).

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA