fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Szabłowski: Przedśmiertne życie Bułhakowa

Domena Publiczna
Urodzony przed 127 laty 15 maja 1891 roku Michał Bułhakow jak wielu wybitnych artystów nie doczekał się światowego uznania za życia.

Tę szczególną pozycję przyniosła mu oczywiście powieść „Mistrz i Małgorzata”, która stała się dla niego przepustką do nieśmiertelności a wydana została dopiero w połowie lat 60. XX wieku czyli ponad ćwierć wieku po śmierci autora. Sukces powieści spowodował, że w Polsce zaczęły się pojawiać także przekłady innych jego utworów. W powszechnej świadomości Polaków Bułhakow stał się wybitnym pisarzem 2 połowy XX wieku. Dzięki nieocenionemu portalowi Biblioteki Narodowej Polona mamy okazje stwierdzić, że jednak było inaczej. Że w Polsce to uznanie było już… w latach międzywojennych.

Dzięki zbiorom Polony możemy przekonać się, że pierwsze polskie wydanie jego powieści „Fatalne jaja” pojawiło się już w 1928 roku, czyli cztery lata po ukończeniu jej i trzy po premierze moskiewskiej. Wydawcą był Stanisław Cukrowski a przekładu dokonał Edmund Jezierski.

Na dole okładki czytamy jako rodzaj zachęty: Znany autor „Białej gwardii” w subtelnej a wielce zajmującej satyrze przedstawia dole uczonych sowieckich, jak również i perypetie rozpanoszonego biurokratyzmu”. Cukrowski zasłużony redaktor i wydawca zdecydował się na wydanie tej powieści, bo potraktował ją nie tylko jako błyskotliwie napisaną rzecz science fiction, ale też ważną przestrogę przed systemem totalitarnym w ZSRR. Utwór jest parodią powieści katastroficznej, gdzie w skutek pomyłki dochodzi do rozmnożenia groźnych egzotycznych gadów. Ta zjadliwa satyra na radziecką biurokrację wydana razem z „Diaboliadą” pisana przez „człowieka stamtąd” musiała robić w międzywojennej Polsce 8 lat po odzyskaniu niepodległości szczególnie silne wrażenie.

Dla wielu czytelników tamto wydanie prezentowane przez Polonę może być odkryciem, ponieważ wielokrotnie wspomina się o tym utworze Bułhakowa kilkadziesiąt lat później, kiedy tłumaczenia dokonali Irena Lewandowska i Witold Dąbrowski, pierwsi polscy tłumacze „Mistrza i Małgorzaty”.

Będąc na portalu Polony przekonamy się, że zanim wspomniani wyżej zasłużeni tłumacze Bułhakowa (Lewandowska i Dąbrowski) przetłumaczyli jego powieść „Biała gwardia” na przełomie lat 60 i 70. była ona dostępna na polskim rynku już w roku 1928. Wydawcą była warszawska Biblioteka Groszowa a przekładu podjął się R. Lan. To właśnie już wtedy mogliśmy docenić w Polsce te powieść, jak słusznie twierdza znawcy literatury najbardziej typową dla Bułhakowa i jednocześnie najbardziej zakorzenioną w jego życiu, bo utkaną bez reszty z jego wspomnień. To na jej podstawie Bułhakow napisał potem sztukę „Dni Turbinów”, która święciła triumfu na deskach słynnego MChAtu, a kiedy na skutek knowań i intryg kolegów literatów została zdjęta z afisza szybko ją przywrócono na wyraźny rozkaz Stalina.

A skoro o teatrze mowa to dopełnieniem bułhakianów prezentowanych na łamach Polony są fragmenty jego sztuki „Ostatnie dni”. Bułhakow napisał ją w 1935 roku do konkursu na sztukę o Puszkinie. Jurorzy byli zdziwieni, bo powstała opowieść o Puszkinie bez obecności Puszkina. Na łamach Polony mamy okazję zapoznać się z tą pozycją i jej polską prapremierą teatralną w warszawskim Teatrze Polskim w 1949 roku.

W powszechnym przekonaniu powodzenie twórczości Bułakowa w Polsce rozpoczęło się w początkach lat 70. po publikacji „Mistrza i Małgorzaty” W tym kontekście wspominamy o tym jako życiu pośmiertnym. Można więc powiedzieć, że Polona dzięki „Fatalnym jajom”, „Diaboliadzie” czy „Białej gwardii” przywróciła mu życie „przedśmiertne”.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA