fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Lekarze o czasie pracy do ministra zdrowia

123RF
Medycy apelują do ministra zdrowia o uregulowanie ich czasu pracy bez względu na liczbę miejsc zatrudnienia. Resort odpowiada, że nie będzie zmian.

karolina kowalska mateusz rzemek

Lekarz należy do grupy tzw. wolnych zawodów, co powoduje, że uregulowania prawne muszą pozostawiać swobodę m.in. wyboru formy jego wykonywania – odpowiedział „Rzeczpospolitej" resort zdrowia na pytanie, czy będą zmiany w zasadach wykonywania tego zawodu.

O ograniczenie czasu pracy bez względu na liczbę miejsc pracy i formę zatrudnienia apelują obecnie zarówno rezydenci, jak i lekarze specjaliści. Rezydenci, wstrząśnięci sprawą anestezjolożki z Białogardu, która zmarła w czwartej dobie dyżuru, w liście do ministra zdrowia napisali: „Nie chcemy umierać na dyżurach".

Niech się leczą sami

W odpowiedzi na te apele usłyszeliśmy twarde stanowisko resortu, że to sami lekarze powinni dbać o przestrzeganie zarówno prawa, jak i kodeksu etyki lekarskiej. A ten wskazuje jako nadrzędną zasadę wykonywania zawodu dobro chorego. Z przestrzegania tej zasady nie zwalniają lekarza wymagania administracyjne, naciski społeczne czy też mechanizmy rynkowe. Dla resortu zdrowia sprawa jest jasna: „przepracowany lekarz bez wątpienia nie daje rękojmi należytej opieki nad pacjentami", i umywa ręce w sprawie białogardzkiej anestezjolożki.

Zmęczony, czyli martwy

To niepierwszy przypadek śmierci lekarza podczas dyżuru. W 2012 r., w piątej dobie dyżuru, zmarł anestezjolog z opolskich Głubczyc. Państwowa Inspekcja Pracy oświadczyła wówczas, że lekarka-rekordzistka mająca kontrakt z dwoma zoz dyżurowała bez wymaganej przerwy przez pół roku.

– Takie maratony to codzienność w większości szpitali, szczególnie w małych miejscowościach. Dotyczą zarówno specjalistów, jak i rezydentów, szczególnie specjalizacji zabiegowych: anestezjologów, chirurgów, położników – mówi anonimowo lekarz z dużego szpitala na Mazowszu. – Nie chodzi o chęć zarobku. Pracę ponad siły wymuszają na nas dyrektorzy szpitali, którzy nie mają kim obsadzić grafiku – zaznacza.

Damian Patecki z Porozumienia Rezydentów zauważa, że gdy lekarz założy działalność gospodarczą, może pracować legalnie nawet 600 godzin miesięcznie bez przerwy. Oburza się na słowa ministra zdrowia, który komentując śmierć białogardzkiej lekarki, na czwartkowej konferencji prasowej stwierdził, że postąpiła nieetycznie:

– Chyba pomylił swoje role, bo jako minister zdrowia po części ponosi odpowiedzialność za takie zachowania lekarzy. Niedawno w czasie wywiadu powiedział, że lepszy zmęczony lekarz niż żaden. Jak widać, zmęczony lekarz to często martwy lekarz – komentuje Patecki.

– Fakty są takie, że lekarze żyją kilka lat mniej od swoich pacjentów. A zabiegowcy nawet kilkanaście – mówi dr Filip Dąbrowski, przewodniczący Komisji ds. Młodych Lekarzy Naczelnej Rady Lekarskiej.

Przedzawałowy stan polskiej służby zdrowia potwierdza zresztą Państwowa Inspekcja Pracy. Od lat pisze raporty, z których wynika, że w służbie zdrowia powszechnie naruszane są wszelkie normy dotyczące czasu pracy i odpoczynku lekarzy i pielęgniarek. Do gry włączył się ostatnio także ZUS, który ściga przypadki fikcyjnego zatrudnienia białego personelu w kilku miejscach, dzięki czemu szpitale oszczędzają na składkach za pracowników i przy okazji omijają kodeks pracy.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorów, karolina kowalska@rp.pl, m.rzemek@rp.pl

Opinia

prof. Arkadiusz Sobczyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego

To oburzające, że państwo dopuszcza do sytuacji, w której publiczna służba zdrowia doprowadza lekarza do ruiny, co przy okazji naraża życie i zdrowie pacjentów. Tym bardziej że to samo państwo zastrzega sobie w przepisach nieograniczone stosowanie kontraktów cywilnoprawnych i omijanie norm ochronnych pracowników służby zdrowia, podczas gdy tępi takie zachowania w biznesie. Uważam, że poprzez brak ograniczeń w zatrudnianiu lekarzy został naruszony art. 66 konstytucji, który gwarantuje wszystkim obywatelom prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, bez względu na podstawę takiej pracy. Jedyne, co można zrobić, to namawiać rodzinę zmarłej lekarki do złożenia pozwu do sądu z żądaniem milionowego zadośćuczynienia, które pokryłoby nie tylko krzywdę rodziny po utracie bliskiej osoby, ale także stanowiło przestrogę dla innych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA