fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Szpitale bez kontraktu z NFZ dostaną mniej pieniędzy za ratowanie pacjenta w stanie nagłym

AdobeStock
Placówki bez kontraktu mają dostać mniej pieniędzy za leczenie pacjenta w stanie nagłym.

Jeśli do lecznicy niemającej kontraktu z NFZ trafi pacjent w stanie nagłym, a więc z zagrożeniem życia, powinna ona przetransportować go do placówki z kontraktem – zakłada projekt nowelizacji. Eksperci rozumieją potrzebę oszczędzania, ale uważają, że nie może to zagrozić bezpieczeństwu pacjentów.

Przewieźć, nie leczyć

Dziś, zgodnie z art. 19 ust. 4 ustawy o świadczeniach zdrowotnych, placówki medyczne bez kontraktu z NFZ mają prawo do wynagrodzenia ze środków publicznych za niezbędne świadczenia opieki zdrowotnej. Projekt nowelizacji niektórych ustaw w celu zapewnienia funkcjonowania ochrony zdrowia w związku z epidemią Covid-19 oraz po jej ustaniu nowelizuje przepis, wprowadzając dwa ograniczenia. Jak tłumaczą prawniczki z kancelarii KRK Kieszkowska Rutkowska Kolasiński, zasadą ma być przetransportowanie pacjenta w stanie nagłym do świadczeniodawcy mającego kontrakt z NFZ. Placówka, do której trafi chory w stanie nagłym, co do zasady nie powinna mu udzielać świadczenia, lecz przetransportować go do innej placówki, która jest stroną umowy z Funduszem. Wówczas będzie mogła liczyć na zwrot kosztów przygotowania pacjenta do transportu i, ewentualnie, kosztów transportu.

Zmieniono też sposób obliczania refundacji należnej placówce, która udzieli świadczenia w stanie nagłym – jeżeli pacjent w stanie nagłym nie będzie mógł zostać przewieziony do lecznicy z kontraktem, ta niezwiązana umową z NFZ nadal będzie mogła udzielić świadczenia, jednak zwrot kosztów nie będzie mógł przekroczyć limitów przewidzianych dla zwrotu kosztów leczenia za granicą.

Zmienią się też terminy w procedurze odzyskiwania kosztów w stanach nagłych – zgodnie z projektowanym art. 19 ust. 5a i 5b placówka będzie miała 30 dni na złożenie wniosku, tyle samo co prezes NFZ na jego rozpatrzenie, choć będzie on mógł wydłużyć ten termin o kolejne 30 dni. Zwrot kosztów nastąpi natomiast w ciągu 14 dni od rozpatrzenia wniosku.

Zdaniem prof. Marcina Czecha, kierownika zespołu ds. zakażeń szpitalnych w Instytucie Matki i Dziecka, byłego wiceministra zdrowia, przepis najprawdopodobniej nie będzie przestrzegany.

Dobro, a nie interes

– Nie wyobrażam sobie, by lekarz mający do czynienia z pacjentem w stanie nagłym kierował się nie jego dobrem, ale interesem szpitala. Pacjent w stanie nagłym to osoba z zagrożeniem życia, wymagająca natychmiastowej pomocy. Nikt nie będzie ryzykował i zamiast przygotowywać go do transportu, udzieli mu niezbędnych świadczeń na miejscu – uważa prof. Marcin Czech. Rozumie jednak intencję ustawodawcy: – Zapewne chodziło o placówki, które domagały się pieniędzy za leczenie w stanach nagłych, które takimi nie były.

Etap legislacyjny: trafi do Senatu

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Marcin Pakulski, były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia

Artykuł 19 ustawy o świadczeniach był do tej pory wykorzystywany w dwóch sytuacjach – gdy podmiot prywatny rzeczywiście musiał udzielić świadczeń oraz kiedy próbowano wymusić kontrakt dla podmiotu uruchomionego jako prywatny. Chodzi np. o prywatne firmy kardiologiczne, które uruchamiały pracownie hemodynamiczne i jeszcze bez kontraktu przyjmowały pacjentów z zawałem serca, następnie ubiegając się o refundację z NFZ. Takie sytuacje skończyły się jednak, gdy wycena procedur kardiologii interwencyjnej została obniżona. Nie wydaje mi się, by celem projektu było, by pacjenta z podejrzeniem koronawirusa zawsze przewozić do szpitala jednoimiennego. Przecież już dziś osoby z Covid-19 trafiają do wszystkich szpitali, a placówki prywatne również muszą być przygotowane do opieki nad takim chorym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA