fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Zabraknie pielęgniarek i fizjoterapeutów

Adobe Stock
Za dziesięć lat zabraknie pielęgniarek – przyznaje resort. Nie robi też nic, by zapobiec exodusowi fizjoterapeutów.

Od 8 do 12 tys. lekarzy przybędzie w Polsce w 2024 r. – wynika z analiz firmy doradczej Pex PharmaSequence. Jednocześnie z systemu zniknie duża część specjalistów, których średnia wieku to dziś 50 lat. Dzięki zwiększeniu limitów miejsc na studiach lekarskich za pięć lat może nas przyjmować więcej początkujących lekarzy, którzy w dodatku będą musieli się obyć bez wsparcia pielęgniarek.

Czytaj także: Harmonogram działań na rzecz poprawy sytuacji pielęgniarek i położnych

– Problem braku pielęgniarek to dziś główne zagrożenie dla systemu ochrony zdrowia. Wskutek luki pokoleniowej powstałej w 2004 r. deficyt sięgnie dna już za pięć, dziesięć lat – przyznał prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Andrzej Jacyna na wtorkowym posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego.

Luki nie zdołają zapełnić nowi absolwenci studiów pielęgniarskich, które ostatnio znów zyskują na popularności.

– Gdybyśmy mogli przeznaczyć na ochronę zdrowia dowolną kwotę, nie zasypalibyśmy tej dziury, bo brakuje kadr – przyznał wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski.

Ważne białe czepki

Jak wynika z danych Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych (NRPiP), w 2018 r. na blisko 280 tys. pielęgniarek i położnych w przedziale wiekowym 41–60 lat było blisko 173 tys., a w wieku 21–40 lat – tylko 33 tys. W 2033 r. będzie ich brakować nawet 169 tys.

– Trzeba jak najszybciej wprowadzić zawody uzupełniające pracę pielęgniarki, gdzie szkolenie może być ograniczone do roku. Chodzi o kogoś takiego jak niegdyś asystentka pielęgniarki czy lepiej przygotowane do zawodu salowe, uzupełniające ich pracę na dużych oddziałach – mówił prezes Andrzej Jacyna. Dodał, że pielęgniarki mogłyby odciążyć także sekretarki medyczne, których wciąż jest za mało w systemie.

Same pielęgniarki mają nadzieję, że zawodową katastrofę demograficzną zmniejszy wieloletnia strategia na rzecz pielęgniarstwa i położnictwa o statusie dokumentu rządowego, która znalazła się w wykazie prac legislacyjnych KPRM.

– Strategia ma odwrócić trend odchodzenia pielęgniarek z zawodu poprzez przyjmowanie na studia więcej osób, niż potrzeba w systemie. Dobrze, że rząd dostrzegł w końcu problem i zaczynamy naprawiać dziesięć lat zaniedbań – mówi Iwona Borchulska, rzeczniczka Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

A wiceprezes NRPiP Sebastian Irzykowski dodaje, że pora na ruch pracodawców.

– Resort zrobił wiele, by zachęcić młodych do zawodu. Pracodawcy powinni zrobić wszystko, by nie odchodziły z niego osoby w wieku okołoemerytalnym – mówi.

Placówki mogą stanąć

Dbałości nie starczyło resortowi dla fizjoterapeutów, diagnostów laboratoryjnych i techników RTG, których pominięto w ubiegłorocznych podwyżkach. Również dziś, w drugim tygodniu protestu fizjoterapeutów, minister zdrowia uchyla się od odpowiedzialności za podwyżki dla nich. Bez odpowiedzi pozostało wczoraj pytanie dr. Tomasza Dybka, przewodniczącego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii, czy fizjoterapeuci dostaną choć 100 zł z 4 mld zł, które zasilą w tym roku budżet NFZ, lub z 680 mln zł przeznaczonych na podwyżkę wycen w szpitalach. – Resort sam zniechęca fizjoterapeutów do zawodu – uważa dr Dybek.

Od środy fizjoterapeuci mogą zaostrzyć protest.

W niektórych województwach, np. na Śląsku, do pracy nie przyjdzie nawet 90 proc. załogi. W części placówek dołączą do nich diagności oraz technicy RTG.

Dyrektorzy lecznic już miesiąc temu ostrzegali resort, że protest tych grup może sparaliżować szpitale. Teraz ta groźba może się ziścić.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA