fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Szpitale wciąż oszukują pracowników na dodatkach covidowych

Karetka pogotowia
Fotorzepa, Robert Gardziński
Za „incydentalne” uznał szef lecznicy w Poznaniu 5 tys. świadczeń wykonanych przez grupę lekarzy i odmówił wypłaty dodatku covidowego. Medycy idą do sądu.

W odmowie dyrektor szpitala powołał się na interpretację Ministerstwa Zdrowia, wydaną na prośbę Zespołu Kryzysowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (ZK OZZL), zgodnie z którą pracownikowi medycznemu nie należy się dodatek covidowy za pracę z zakażonymi, jeśli opiekował się nimi „incydentalnie". Zdaniem prawników ZK OZZL żadnego świadczenia medycznego wykonywanego u zakażonych nie można uznać za incydentalne, bo każde wiąże się z ryzykiem zakażenia koronawirusem.

– Tym bardziej za incydentalne nie można uznać ponad 5 tys. takich świadczeń – zauważa Kajetan Komar-Komarowski, radca prawny przy ZK OZZL, który występuje do sądu w imieniu poznańskich medyków.

To jeden z dwóch pozwów przeciwko poznańskim szpitalom szykowanych przez prawników Zespołu Kryzysowego OZZL. Drugi dotyczy wypłacania dodatku proporcjonalnie do liczby godzin przepracowanych z pacjentami zakażonymi Covid-19.

– Tymczasem polecenie ministra zdrowia dla prezesa NFZ wyraźnie mówi o stuprocentowym dodatku – zauważa mec. Komar-Komarowski

Na podobne praktyki zarządzających szpitalami skarżą się także lekarze z Mazowsza.

– Telefony ze skargami na brak dodatku czy zmuszanie do prowadzenia ewidencji czasu spędzanego z chorymi na Covid-19 odbieramy codziennie – mówi Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

A Agnieszka Serwan, przewodnicząca Regionu Mazowieckiego OZZL, dodaje, że placówki łamiące prawo dzielą się na te, które dodatków nie wypłacają w ogóle, i wypłacające je w części, np. 10 proc. zamiast 100.

– Nasi prawnicy pomogą im w sformułowaniu pism do dyrekcji o zaniechanie bezprawnych działań – mówi dr Serwan.

Na kreatywną księgowość dyrekcji skarżą się pracownicy jednego ze specjalistycznych szpitali w Warszawie.

– Zamiast kilku tysięcy dodatku dostaliśmy kilkaset. Dyrektor stwierdził, że nie ma obowiązku płacić nam za czas poświęcony „niezakażonym" – mówią medycy.

Zgłaszają do związku jeszcze jedną niepokojącą praktykę.

– Placówki, które nie dostały jeszcze pieniędzy z NFZ, wypłacają dodatki z własnego budżetu, uzależniając wypłatę od oświadczenia pracownika, że gdyby szpital nie dostał pieniędzy od NFZ, pracownik je zwróci. Takie działanie jest niedopuszczalne. Polecenie ministra zdrowia dla prezesa NFZ rodzi bowiem roszczenie do wypłaty dodatku covidowego – tłumaczy mec. Kajetan Komar-Komarowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA