fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

"Są osobami niezamężnymi". Krakowska kuria zwalnia pracownice

Fotorzepa / Marian Zubrzycki
"Czy mamy rozumieć, że wierzące, praktykujące samotne matki, także adopcyjne, nie mają miejsca w Kościele katolickim i nie mogą mu służyć?" - zapytała w reakcji na oświadczenie Kurii Metropolitalnej w Krakowie Joanna Adamik, koordynator Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej, która dowiedziała się, że straciła pracę.

"W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej nieprawdziwymi informacjami na temat zmian personalnych w Biurze Prasowym Archidiecezji Krakowskiej, Kuria Metropolitalna w Krakowie informuje, że podjęte działania dotyczą zakończenia współpracy jedynie z koordynatorem Biura, panią Joanną Adamik, i jej dwiema najbliższymi współpracowniczkami, które są osobami niezamężnymi" - czytamy w oświadczeniu kurii.

Oświadczenie stwierdza, że pani Joanna Adamik 10 sierpnia w piśmie skierowanym do arcybiskupa poprosiła o zwolnienie jej obowiązków. "Ta prośba została ostatecznie przyjęta w dniu 19 bm., przy zachowaniu umownego (miesięcznego) trybu wypowiedzenia i wynagrodzenia, pomimo rezygnacji ze świadczenia pracy" - oświadczyła kuria.

W oświadczeniu czytamy też, że dwie pozostałe osoby z biura prasowego, "które w życiu prywatnym jako matki tworzą wraz ze swymi mężami katolickie rodziny" pozostają pracownikami Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej.

Wymieniona w oświadczeniu krakowskiej kurii Joanna Adamik odniosła się do sprawy na Facebooku. Napisała, iż "nareszcie wie", że ona i inna pracownica biura zostały zwolnione za to, że "z wyboru" nie mają mężów, a "będąc praktykującymi katoliczkami" wychowują adoptowane dzieci i są "rodzinami zastępczymi dla innych dzieciaków". Według Adamik, trzecia pracownica biura została zwolniona "tylko za to, że nie ma męża ani dzieci".

"Czy mamy rozumieć, że wierzące, praktykujące samotne matki, także adopcyjne, nie mają miejsca w Kościele katolickim i nie mogą mu służyć? Gdzie to jest napisane w Piśmie Świętym lub Katechizmie Kościoła?" - zapytała. "Stracić pracę za brak męża..." - dodała.

Adamik zaznaczyła, że abp Jędraszewski odwiedził ją w domu i zna dzieci jej oraz drugiej zwolnionej pracownicy biura prasowego, której córkę w zeszłym roku ochrzcił. "Dzieci go uwielbiały i od czwartku nie mogą uwierzyć, że ich kochany Ksiądz je porzucił" - napisała Adamik.

Zapytała, czy "jakiś mądry kapłan" może jej tę sytuację wytłumaczyć. "Wolno nam iść z dziećmi jutro na niedzielną Mszę św., czy najpierw musimy znaleźć mężów?" - spytała.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA