fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Nabity w obligacje GetBack jednym sms-em. Rzecznik Finansowy przystępuje do sprawy klienta Idea Banku

Adobe Stock
Czy bank, będący instytucją zaufania publicznego, odpowiada względem konsumentów za bezpieczeństwo oferowanych produktów finansowych - na takie pytanie musi odpowiedzieć sąd w sprawie wytoczonej przez klienta Idea Banku, który pod wpływem zakazanej praktyki missellingu zawarł niekorzystną umowę na zakup obligacji GetBack.

Do sprawy zdecydował się przystąpić Rzecznik Finansowy, gdyż uznał, że ze strony banku doszło do zastosowania nieuczciwych praktyk rynkowych, wprowadzających klienta w błąd oraz zakazanej praktyki missellingu w trakcie proponowania nabycia i oferowania obligacji korporacyjnych.

Misselling to oferowanie i sprzedaż niepotrzebnej klientowi usługi finansowej, wprowadzenie klienta w błąd, a także  niedokładne informowanie go o ponoszonym ryzyku czy opłatach dodatkowych wynikających z podpisanej przez klienta umowy.

Klient, który wytoczył powództwo, miał konto w Idea Banku, a na nim bieżące środki i oszczędności na lokatach. Przez lata współpracy z bankiem decydował się tylko na produkty finansowe zapewniające ochronę jego kapitału. Pewnego dnia otrzymał od banku wiadomość SMS o następującej treści:

"W ofercie Banku dostępne jest rozwiązanie obligacyjne ze stałym, gwarantowanym oprocentowaniem 5,5 % w skali roku na okres dwóch lat, z możliwością? wyjścia po upływie 12 miesięcy bez opłat i z zachowaniem wypracowanych odsetek" – tak brzmiał sms od banku.

Zaraz potem pracownicy banku namawiali klienta do zerwania posiadanych lokat i zainwestowania pieniędzy w zaoferowane obligacje. Nalegali, by decyzję podjął do końca dnia, bo po północy oferta miała już być nieaktualna. W trakcie spotkania przedstawiciel banku nie przedstawił klientowi formularza zapisu na obligacje i nie zapoznał go z jego treścią. Mimo to formularz ten został wysłany z adresu IP przypisanego do banku w czasie, gdy klient był w pracy, bez jego wiedzy i zgody.

Przedstawiciel banku przedstawiał ustnie i w formie elektronicznej rekomendacje nabycia „rozwiązania obligacyjnego" jako produktu bezpiecznego. Takie zachowanie przedstawiciela banku może być potraktowane jako doradztwo inwestycyjne, które było świadczone bez wymaganego zezwolenia.

- Robił to jeszcze pod koniec marca 2018 r. W tym czasie bank jako profesjonalista powinien znać kondycję podmiotu, którego obligacje oferuje. Przypomnijmy, że 17 kwietnia 2018 r. zawieszono notowania GetBack na warszawskim parkiecie - podkreśla dr hab. Mariusz Jerzy Golecki, Rzecznik Finansowy.

Jego zdaniem, w sprawie sąd musi odpowiedzieć na fundamentalne pytanie, czy bank, będący instytucją zaufania publicznego, odpowiada względem konsumentów za bezpieczeństwo oferowanych produktów finansowych.

- Podczas procesu sprzedaży obligacji na klienta wywierana była presja czasowa. W związku z tym nie miał czasu na zaznajomienie się z informacjami dotyczącymi produktu ani z warunkami emisji obligacji. Zaniechano przeprowadzenia dokładnej analizy potrzeb klienta i jego oczekiwań. Mylnie również informowano klienta o ryzyku oferowanego produktu finansowego – wylicza dr Mariusz Jerzy Golecki. – Dlatego liczę, na korzystne dla klienta orzeczenie sądu – dodaje.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA