fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Nie dostanie auta za walentynkowy konkurs - wyrok SN

AdobeStock
Jeśli publiczny konkurs jest formą uatrakcyjnienia sprzedaży, stosujemy do niego zasady przyrzeczenia publicznego.

Przy rozliczeniu konkursu ważne są zasady publicznego przyrzeczenia, a nie późniejsze rozmowy i uszczegółowienia danej transakcji. To sedno wyroku Sądu Najwyższego. Kwestia dotyczy rozlicznych konkursów budzących nieraz niemałe emocje.

SN zajmował się sporem będącym pokłosiem „Wielkiego konkursu ślubnego – Wygraj samochód" , którego wyniki ogłoszono 14 lutego 2014 r., w walentynki. Zgodnie z regulaminem należało opisać swoją historię zaręczynową, a spośród nadesłanych komisja wybrała dziesięć najciekawszych. W tej dziesiątce znalazła się historia Macieja B. Została opublikowana na Facebooku na fanpage'u Jubiler, a wygrywała osoba, która otrzymała najwięcej tzw. polubień do zakończenia konkursu 13 lutego do godz. 00:00. Nagrodą było auto warte 55 tys. zł.

Warunkiem udziału w konkursie było kupienie obrączki lub pierścionka z diamentem w owej sieci salonów. Maciej B. warunek wypełnił, można zażartować, że z naddatkiem, bo z narzeczoną się później ożenił (choć nie było to warunkiem konkursu). Dostał ponad 2600 polubień. Dawało mu to pierwsze miejsce na początek dnia 13 lutego, ale nie na koniec, gdy inny uczestnik konkursu go wyprzedził i to on został zwycięzcą i otrzymał samochód.

cił się do przedstawiciela organizatora konkursu z pytaniem, czy głosowanie trwa do końca 12 lutego, na co otrzymał mailową odpowiedź, że głosy są zbierane do godziny 23:59 13 lutego, a 14 lutego ogłoszony zostanie zwycięzca. W odpowiedzi Maciej B. wskazał, że regulamin zawiera błąd, skoro napisano, że konkurs trwa do 13 lutego godz. 00:00, ale dostał taką samą odpowiedź.

Po przegranej Maciej B. poszedł do sądu, domagając się równowartości auta będącego nagrodą. Sąd pierwszej instancji oddalił żądanie, zaś wrocławski Sąd Apelacyjny żądaną kwotę zasądził. Organizator odwołał się do Sądu Najwyższego. Jego pełnomocniczka mec. Magdalena Michalska-Niewiadomska przekonywała, że konkurs był kontynuacją zakupów biżuterii i dlatego trzeba brać, jak w zwykłych kontraktach, pod uwagę późniejsze ustalenia, korespondencję między stronami, już po publicznym ogłoszeniu konkursu. Z kolei mec. Agata Podlasek, pełnomocnik Macieja B., wskazywała, że to przyrzeczenie publiczne i późniejsza korespondencja nie miała znaczenia.

SN przychylił się do tej argumentacji.

– Gdyby przyjąć, że konkurs był kontynuacją umowy sprzedaży, to wskutek indywidualnych ustaleń byłyby to różne umowy. Tymczasem zasady konkursu muszą być jednakowe dla wszystkich uczestników, ale też publiczności, która nie znała tej prywatnej korespondencji – powiedziała sędzia SN Beata Janiszewska. – Maciejowi B. nagroda się jednak nie należy, gdyż użyte oznaczenie końca konkursu „do godz. 00:00" należy rozumieć jako koniec dnia.

Sygnatura akt: V CSK 134/18

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA