Reklama

Szułdrzyński: Kiedy gra wymyka się spod kontroli

Do polityków PiS powoli zdaje się docierać, że rozpętali żywioł, nad którym mogą już nie zapanować. A do opozycji, że to nie ona najbardziej zyska na protestach.
Szułdrzyński: Kiedy gra wymyka się spod kontroli

Foto: Fotorzepa/Robert Gardziński

Niesłabnące protesty, które rozlały się po całej Polsce wskutek decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, to wyzwanie dla całej klasy politycznej. Jedno to bowiem spontaniczny gniew społeczny, który okazują kobiety i mężczyźni w związku z decyzją TK. A drugie to polityczne kalkulacje różnych środowisk, które chciałyby na tym proteście skorzystać.

Część lewicy zdaje się uznawać obecną sytuację za dobrą okazję, by polskie społeczeństwo wykonało radykalny zwrot. Kwestia aborcji stała się dla niej zapalnikiem do postulowania rewolty na modłę amerykańskich zamieszek wywołanych ruchem Black Lives Matter, których celem początkowo była walka z rasizmem, dziś zaś to projekt głębokiej przebudowy porządku społecznego i kulturowego. Zamiary części polskiej lewicy widać w próbach zakłócania nabożeństw, niszczeniu fasad kościołów i wypisywaniu na nich obraźliwych haseł. Z kolei skrajna narodowa prawica ogłosiła powstanie bojówek mających na celu obronę świątyń. Im też marzy się przewrót, ale dokładnie w odwrotną stronę. „Jeśli będzie trzeba, zgnieciemy ich w proch i zniszczymy tę rewolucję" – grzmi organizator Marszu Niepodległości.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama