fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Nizinkiewicz: Nic nie tłumaczy ataku na Ogórek

tv.rp.pl
Śmierć Pawła Adamowicza nie zmieniła polskiej debaty politycznej. W roku wyborczym nastroje społeczne zaostrzają się z każdym tygodniem.

Była kandydatka na prezydenta Polski, współpracująca przez lata ze środowiskiem z SLD, a dzisiaj pracownica TVP została zaatakowana po wyjściu z budynku stacji.

W sobotę wieczorem grupa kilkunastu osób próbowała uniemożliwić jej wyjazd sprzed gmachu Telewizji Polskiej przy placu Powstańców Warszawy. Blokowanie wyjazdu, wulgarne okrzyki, oblepianie samochodu obraźliwymi hasłami to tylko część ataku, z jakim spotkała się Magdalena Ogórek ze strony protestujących. Akt przemocy natychmiast potępili dziennikarze i politycy. Tylko Janusz Palikot użył w stosunku do Ogórek obraźliwego sformułowania, za które przeprosił i zaproponował zadośćuczynienie finansowe na wybrany przez Ogórek cel.

Szarpanie, wulgarne zachowania i przemoc wobec mediów nie są w Polsce niestety niczym nowym. Podczas Marszu Niepodległości w 2011 roku narodowcy spalili samochód TVN24. Na miesięcznicach smoleńskich często dochodziło do fizycznych ataków na media. Wystarczy wspomnieć choćby, jak w 2017 roku w Krakowie atakowano dziennikarza „Gazety Wyborczej" i reporterkę TVN, którzy usłyszeli takie hasła jak: „Takich jak wy golono na łyso", „Was trzeba zgnieść jak pluskwy", „Moskiewskie sługusy" czy atak na dziennikarza TVP Info w 2015 r., któremu uczestnicy miesięcznicy utrudniali transmisję na żywo.

Zdarzyło się również politykom szarpać z dziennikarzami jak sierpniu zeszłego roku w Sandomierzu, gdzie Mateusz Morawiecki spotkał się z mieszkańcami, a operator kamery TVN próbował filmować premiera, a dziennikarz TVN24 zadawać pytania, co zablokował europoseł PiS Tomasz Poręba, rzucając do dziennikarza: – Odejdź stąd! Powiedziałem ci coś, tak? Szczylu jeden. Do rękoczynów doszło również, gdy w 2012 r. dziennikarka Ewa Stankiewicz próbowała zadawać pytania Stefanowi Niesiołowskiemu, na które nie tylko nie chciał odpowiadać, ale również odepchnął kamerę.

Przypadki można niestety mnożyć. Dziennikarze nie są specjalną kastą, która ma specjalne prawa, i nigdy nie powinna taką być. Dziennikarze mają prawo pytać, przedstawiać swój publicystyczny punkt widzenia, często nawet kontrowersyjny, ale reakcja na ich pracę nigdy nie powinna spotkać się z agresją i przemocą. Sami również nie powinni jej używać wobec swoich rozmówców.

– Szanowna Pani Redaktor Ogórek, proszę przyjąć moje wyrazy ubolewania za brak stanowczej reakcji @Policja_KSP wobec tej dziczy, która zaatakowała Panią przed budynkiem TVP Info – tak Joachim Brudziński zareagował w mediach społecznościowych na atak na Ogórek. Krzysztof Czabański, szef Rady Mediów Narodowych napisał z kolei: – Ataki na media publiczne są zagrożeniem dla wolności słowa. – Szef RMD nie pisze o wszystkich mediach, ale tylko publicznych. Szef MSWiA nazywa protestujących „dziczą".

Przed nami rok wyborczy. Na wszystkich politykach i mediach ponad podziałami ciąży wyjątkowa odpowiedzialność tonowania nastrojów i unikania konfrontacyjnego języka szczucia. Mordy polityczne na Marku Rosiaku i Pawle Adamowiczu nie powinny nigdy znaleźć naśladowców. A niestety, często zaczyna się od mocnych słów...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA