Kiedy więc, kiedy tydzień temu poprosiłem o sondaż preferencji partyjnych, kazano mi kilka dni poczekać. Nie byłem pewnie jedynym, który oczekiwał na te dane z wyjątkowym napięciem, bo jak wielu, spodziewałem się, że zabójstwo i późniejsza narodowa debata o charakterze tej zbrodni, może stać się ważnym punktem zwrotnym.
Z pewnym szacunkiem wypada przy tym odnotować, że w tych pierwszych dniach klasa polityczna potrafiła się zachować przyzwoicie. Nie doszło do okładania się kłonicami. Rząd przyjął strategię milczenia i pochylił się poważnie nad tematem mowy nienawiści. Opozycja, poza kilkoma przypadkami, nie ruszyła z kampanią obwiniania PiS-u za śmierć popularnego samorządowca.