fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Fundusze europejskie w walce politycznej. To ryzykowne

stock.adobe.com
Wprzęgnięcie do walki politycznej wypłaty funduszy strukturalnych jest ryzykowne. W dodatku wcale nie będzie łatwe przeforsowanie tej strategii przez Radę UE.

Parlament Europejski przyjął rozporządzenie, które miałoby uzależniać wydawanie funduszy europejskich po 2021 r. od przestrzegania zasad praworządności. Na cztery miesiące przed wyborami europejskimi trudno nie wiązać tej decyzji z coraz ostrzejszą walką polityczną o przyszły kształt Unii.

Od Francji po Niemcy, w bardzo wielu krajach Wspólnoty partiom tradycyjnej lewicy grozi anihilacja. Liberałowie liczyli, że przed podobnym losem ustrzeże ich charyzma Emmanuela Macrona, ale dziś jego przywództwo staje się dla tej rodziny politycznej bardziej balastem niż atutem. Nawet tradycyjne ugrupowania chadeckie, jak niemiecka CDU czy francuscy Republikanie, muszą walczyć o utrzymanie dotychczasowej pozycji.

Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans, którego Partia Pracy uzyskała w ostatnich wyborach Holandii 5,7 proc. głosów, uważa, że to nie jest moment na zmianę strategii walki i relatywizowanie problemów z praworządnością w Polsce i na Węgrzech oraz szukanie kompromisu z rządami w Warszawie i Budapeszcie. Najwyraźniej Holender doszedł do wniosku, że tylko wizerunek nieposkromionego obrońcy demokracji może jeszcze dać mu jakąś szansę na objęcie stanowiska szefa nowej Komisji Europejskiej, o co występuje w imieniu wszystkich socjalistów w europarlamencie.

Ale to budzi wątpliwości. Obecny skład europarlamentu nie odzwierciedla wzrostu nastrojów eurosceptycznych w krajach Unii, który miał miejsce w ostatnich pięciu latach. Ale nawet w takim składzie za propozycją uzależniającą w przyszłości wypłatę funduszy od przestrzegania praworządności głosowało tylko 397 posłów w 750-osobowym gremium, a więc niewiele więcej niż połowa uprawnionych.

Bo też strategia wprzęgnięcia do walki politycznej wypłaty funduszy strukturalnych jest ryzykowna, w szczególności dla posłów takich partii jak Platforma Obywatelska, której postawa może przecież zostać uznana przez część wyborców za działanie przeciwko interesom własnego kraju. Przypomnijmy: wywalczone jeszcze przez hiszpańskiego premiera Felipe Gonzaleza fundusze strukturalne nie są żadnym prezentem Brukseli, tylko rekompensatą za otwarcie przez uboższe kraje swoich rynków dla firm z krajów bogatszych.

W Radzie UE Komisja Europejska od miesięcy nie poddaje zresztą pod głosowanie rezolucji w sprawie uznania Polski za kraj łamiący zasady praworządności, bo wie, że nie poparłyby jej przynajmniej 22 państwa, co jest warunkiem takiego potępienia naszego kraju. Wiele państw – np. zmagająca się z katalońskim nacjonalizmem Hiszpania czy polegająca na wsparciu Polski przeciw Rosji Litwa – zdaje sobie sprawę, że taki ruch mógłby obrócić się przeciwko ich interesom.

Z tego samego powodu przeforsowanie przez Radę UE rozporządzenia przyjętego w czwartek przez eurodeputowanych wcale nie będzie łatwe. Sprawa rozstrzygnie się już w innych realiach politycznych po wyborach europejskich. Wtedy także Parlament Europejski może w tej sprawie zmienić zdanie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA