fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Paweł Rożyński: Lepiej być lwem niż hieną

Duża niemiecka inwestycja w Niepołomicach pokazuje, przed jak wielką szansą na napływ kapitału i przyspieszenie rozwoju stajemy w postpandemicznym świecie.

Ten świat jest okrutny. Tak jak na afrykańskich sawannach ofiarą drapieżców padają zwierzęta słabe, stare i chore, tak kończą żywot liczne zachodnie fabryki, nieruchawe i opasłe, ale z pracownikami przeświadczonymi o swojej wyjątkowości. Ci z fabryki MAN-a w austriackim Steyr nie zgodzili się na restrukturyzację firmy i nowego inwestora, więc koncern zamierza ją zamknąć. Tajemnicą poliszynela jest, że produkcję przejmie tańszy i zwinniejszy zakład w Niepołomicach. Chorym austriackim zwierzęciem pożywi się więc polski drapieżnik.

To tylko przykład pokazujący, jak wiele Polska może zyskać na kłopotach zachodnich firm. Mamy tanią, wykształconą siłę roboczą, ale przede wszystkim bliskie sąsiedztwo gospodarczego serca Europy, którym są Niemcy. Coraz droższe Chiny przestają być modne, a proces przenoszenia produkcji przyspieszył za sprawą pandemicznego kryzysu i konieczności skracania łańcuchów dostaw. Nic, tylko korzystać. Pytanie, czy potrafimy to zrobić i przyciągnąć inwestycje? Można odnieść wrażenie, że rząd głównie zajmuje się absurdalnie położoną elektrownią w Turowie czy kopalniami węgla. Nasze szanse mogą też pogrzebać podwyżki cen energii, która jest „brudna" i najdroższa w Europie.

Kolejny problem to schizofrenia rządzących. Kilka dni temu premier Morawiecki obiecywał niemieckim przedsiębiorstwom złote góry, mówiąc o zacieśnianiu współpracy i specjalnym traktowaniu. Ale fakty są takie, że Polska spadła w tym roku na trzecie miejsce w rankingu atrakcyjności inwestycyjnej państw regionu Europy Środkowo-Wschodniej i krajów nadbałtyckich prowadzonego przez Polsko-Niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową. Jeszcze kilka lat temu była jej absolutnym liderem. Respondenci najgorzej ocenili przewidywalność polityki gospodarczej oraz stabilność polityczną i społeczną kraju. Zachęcamy więc i odstraszamy jednocześnie.

Od lat słyszymy propagandę, że jesteśmy najlepsi w przyciąganiu inwestycji w regionie. Ale nie może być inaczej, bo jesteśmy czterokrotnie więksi niż Czesi czy Węgrzy, siedem razy niż Słowacja. Obawiam się, że ci młodzi drapieżcy bardziej się posilą w zbliżającej się uczcie. Musimy się szybko zdecydować, czy chcemy być lwem czy hieną, której rzadko trafiają się lepsze kąski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA