fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kolarstwo

Tour de Pologne. Wielka niewiadoma

Rafał Majka wygrał już Tour de Pologne w roku 2014. Teraz spróbuje zrobić to drugi raz
Fotorzepa/ Piotr Guzik
Wyścig zaczyna się w sobotę w Krakowie, kończy 9 sierpnia w Bukowinie Tatrzańskiej. Wycofał się Michał Kwiatkowski, ale pojedzie Rafał Majka.

„Nie jestem kimś, kto lubi zmieniać plany, ale to jest właśnie ten moment" – napisał we wtorek ubiegłoroczny zwycięzca Tour de Pologne. W swoim krótkim poście zamieszczonym na portalach społecznościowych Kwiatkowski tłumaczył, że po Tour de France „odpoczynek i regeneracja to coś, czego mój organizm domagał się od dawna".

Zmęczenie najlepszego obecnie polskiego kolarza w rankingu UCI (20. miejsce) widoczne było na trasie zakończonej w niedzielę Wielkiej Pętli. To nie był ten sam zawodnik, który w poprzednich sezonach do ostatniego dnia pomagał liderom swojej grupy – wtedy Sky – wjeżdżać na górskie szczyty. Tym razem Kwiatkowski odpadał już w początkowej fazie najważniejszych podjazdów.

Szczególnie wiele sił stracił w pierwszym tygodniu wyścigu, kiedy musiał chronić swoich liderów przed wiatrem i atakami rywali. Doceniając tę rolę, francuski dziennik „L'Equipe" poświęcił Polakowi całostronicowy artykuł pod tytułem „Kwiatkowski – maszyna terenowa". Gazeta podkreśliła jednak, że już wówczas były mistrz świata wydawał się bardzo zmęczony, a przejechał dopiero 1/3 wyścigu.

Dyrektor Tour de Pologne Czesław Lang zrozumiał decyzję kolarza zespołu Ineos.

– Dobrze zrobił. Wiem, co to jest zmęczenie – powiedział Lang i dodał, że jeśli Kwiatkowski miałby stanąć na starcie w Krakowie, to jedynie po to, by obronić tytuł, a w takim stanie byłoby to niemożliwe. Głównym celem dla 29-letniego zawodnika z Torunia będzie teraz przygotowanie się do mistrzostw świata, które odbędą się we wrześniu w brytyjskim hrabstwie Yorkshire.

W Tour de Pologne pojedzie za to Rafał Majka, zwycięzca z 2014 roku. Forma brązowego medalisty igrzysk olimpijskich z Rio de Janeiro jest wielką niewiadomą. Ostatni raz w tym sezonie startował w Giro d'Italia. 2 czerwca zakończył pierwszy z tegorocznych wielkich tourów na bardzo dobrej, choć nie przez wszystkich docenianej, szóstej pozycji.

Realistycznie patrząc, start w Polsce dla kolarza grupy Bora Hansgrohe powinien stanowić raczej formę przygotowań do hiszpańskiej Vuelty (24 sierpnia – 15 września), ale Majka, pochodzący z Zegartowic, mieszkający w Krakowie, startuje w rodzinnych stronach. To zawsze mobilizuje.

Majce w zespole pomagać będą Maciej Bodnar i Paweł Poljański, w Ineos wystartuje Michał Gołaś, a w Lotto Soudal Tomasz Marczyński. W składzie jedynej polskiej grupy zawodowej CCC Team znalazło się miejsce dla trzech Polaków – Kamila Gradka, Łukasza Owsiana i torowego mistrza świata z 2018 roku Szymona Sajnoka. Jak zwykle w Tour de Pologne pojedzie też reprezentacja Polski.

W poprzednich dziesięciu edycjach wyścigu z Polaków tylko Majkę i Kwiatkowskiego było stać na końcowe zwycięstwo. W tym czasie polscy kolarze wygrali jedynie sześć etapów (na 70) i byli to – poza jednym przypadkiem – zawodnicy z czołowych grup profesjonalnych, czyli dwukrotnie Kwiatkowski i Majka oraz raz Bodnar i – jako ten wyjątkowy przykład - Michał Białobłocki.

Tour de Pologne, podobnie jak każda impreza rangi World Tour, to wyścig, w którym liczą się zawodnicy solidni, o ugruntowanej pozycji w światowym peletonie.

Nie brakuje takich zawodników na tegorocznej liście startowej. Pojadą m.in.: Luksemburczyk Bob Jungels z grupy Deceuninck-Quick Step (szósty w Giro d'Italia sprzed trzech lat, zwycięzca Liege-Bastogne-Liege z ubiegłego roku), Włoch Davide Formolo z Bory (kolarz z pierwszej dziesiątki Giro d'Italia), Kolumbijczyk Miguel Angel Lopez z Astany (trzeci w Giro 2018), czy jego kolega z kazachskiego zespołu Hiszpan Ion Izagirre, który wygrał w Polsce cztery lata temu.

To jest wyścig otwarty, bez faworyta. Rozgrywany będzie ponownie wyłącznie na południu Polski, na Śląsku i w Małopolsce. Dla Langa to sprawdzone miejsce. Dobrze mu się współpracuje z lokalnymi władzami, z niektórymi ma wieloletnie umowy. W tych rejonach zawsze też może uatrakcyjnić trasę. W tegorocznym programie znalazł się nowy podjazd – pod Kocierz w Beskidzie Małym. Krótki, kilkukilometrowy, ale nachylenie trasy w pewnym momencie sięga 23 procent.

Poniedziałkowy etap rozpocznie się na bieżni Stadionu Śląskiego, tam też została wytyczona premia specjalna. – W ten sposób chcemy nawiązać do czasów Królaka, Szurkowskiego, Szozdy. Wtedy tysiące ludzi oglądało rywalizację kolarzy z trybun stadionów – mówi dyrektor wyścigu. To były czasy, w których Tour de Pologne z różnych przyczyn, niekoniecznie sportowych, znajdował się w cieniu Wyścigu Pokoju. Dziś błyszczy i nie ma konkurencji.

Autor jest dziennikarzem portalu Interia

76. edycja Tour de Pologne

  • I etap: 3 sierpnia (sobota); Kraków–Kraków (132,3 km)

  • II etap: 4 sierpnia (niedziela): Tarnowskie Góry–Katowice (152,7 km)

  • III etap: 5 sierpnia (poniedziałek): Stadion Śląski Chorzów–Zabrze (155,5 km)

  • IV etap: 6 sierpnia (wtorek): Jaworzno– Kocierz (173,3 km)

  • V etap: 7 sierpnia (środa): Kopalnia Soli Wieliczka–Bielsko-Biała (153,8 km)

  • VI etap: 8 sierpnia (czwartek): Zakopane–Kościelisko (160 km)

  • VII etap: 9 sierpnia (piątek): Bukovina Resort–Bukowina Tatrzańska (153,3 km)

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA