fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kolarstwo

Majka w kolarskim muzeum

Rafał Majka zaczął Giro od szóstego miejsca w jeździe indywidualnej na czas
PAP
Wyścig rozpoczął się w sobotę w Bolonii, zakończy 2 czerwca w Weronie. W roli lidera grupy Bora Hansgrohe jedzie Rafał Majka.

Kolarz z Zegartowic ruszył w trasę po Włoszech z wielkim animuszem. Pierwszy etap – jazdę indywidualną na czas w Bolonii – zakończył na szóstym miejscu. Na ośmiokilometrowym odcinku do jednego z faworytów wyścigu, Słoweńca Primoża Rigolica, stracił 33 sekundy. Majka dużo lepiej pojechał w końcówce – podjazd pod Wzgórze Świętego Łukasza. To znaczy, że forma na góry została przygotowana.

Forma budzi nadzieje

W tym sezonie Giro jest dla polskiego kolarza priorytetem. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku dyrektor sportowy zespołu Ralph Denk rozpisał role na ten sezon. Majka ma walczyć o czołowe miejsce w klasyfikacji generalnej we Włoszech, a w Tour de France perspektywiczny niemiecki kolarz Emmanuel Buchamann. Jednym z głównych pomocników Majki będzie inny Polak – Paweł Poljanski.

W niedawnej rozmowie z „Rzeczpospolitą" brązowy medalista igrzysk olimpijskich w Rio przyznał, że taka sytuacja mu odpowiada. Lubi zmagania we Włoszech przede wszystkim dlatego, że górskie etapy są cięższe niż we Francji. Znaczenie ma też inny charakter wyścigu, co podkreślał Poljanski. – Pamiętam, jak przed Tourem Rafał czuł presję ze strony kibiców, dziennikarzy, ekipy. Ale Tour to najbardziej popularny wyścig na świecie. A Rafał musi mieć jak najmniej stresu. Teraz przed Giro podchodzi do wszystkiego na luzie, a trenuje bardzo ostro – opowiadał Poljanski.

Majka w Giro startował trzykrotnie i zajmował kolejno siódme, szóste i piąte miejsce. W wielkich tourach lepiej pojechał tylko w Vuelcie, stając – jako trzeci kolarz w klasyfikacji generalnej – na podium hiszpańskiego wyścigu. Tour de France to spektakularne trzy zwycięstwa etapowe w Alpach i Pirenejach i dwa razy w klasyfikacji górskiej, ale w ubiegłym roku Majka nie sprostał wyzwaniu lidera i był dopiero 19.

Przed występem we Włoszech lider Bory trenował nieco ciężej, więcej też startował niż przed ostatnią Wielką Pętlą. Nie miał spektakularnych wyników, ale tam, gdzie miało być już dobrze, tak właśnie było. Majka zajmował miejsca w pierwszej dziesiątce Wyścigu Dookoła Katalonii i Tour of the Alps. W tym ostatnim, gdyby nie upadek podczas finałowego etapu, stanąłby na podium. Tegoroczne rezultaty, wysoka forma, pozytywne nastawienie budzą nadzieję, że polski kolarz może w Giro wiele osiągnąć.

Jak w zoo

Wyścig zapowiada się ciekawie nie tylko ze względu na aspiracje Majki. Francuski dziennik „Le Monde" zauważył, że Giro d'Italia staje się coraz bardziej popularne wśród czołowych kolarzy. W tym roku na liście startowej znaleźli się specjaliści od wielkich tourów – zwycięzca we Włoszech w 2017 roku i drugi w ubiegłym roku w Giro i TdF Holender Tom Dumoulin, triumfator Vuelty z 2018 roku i lider przez 13 etapów w Giro Brytyjczyk Simon Yates, fenomenalny Primoż Rigolić. Francuz Romain Bardet jedzie w Tour de France podobno na rozkaz szefów francuskiej grupy AG2R, choć miał wielką ochotę wystąpić na Półwyspie Apenińskim. Nie ma co wspominać o Vincenzo Nibalim, który wygrywał tu dwukrotnie. On jest Włochem, startuje w ojczyźnie również z poczucia obowiązku.

– Giro jest trudniejszym wyścigiem i mniej monotonnym, bo pozbawionym supremacji drużyny Sky – tłumaczy dyrektor sportowy zespołu Bahrain-Merida Mario Chiesa. Team Sky, który przeobraził się w Team Ineos, najbogatszy zespół, od lat skupia się na francuskim Tourze i bezwzględnie w nim dominuje. Czyni to francuską rywalizację przewidywalną i nudną.

We Włoszech trudniej wskazać faworyta. Dawny Sky, dziś Ineos, nie wystawia w tym roku najlepszej drużyny – Chris Froome i Geraint Thomas szykują się na lipiec i start we Francji. Brytyjczycy mieli jednak pecha. Upadek podczas treningu wyeliminował młodego lidera grupy, zwycięzcę Paryż–Nicea Egana Bernala. Zastąpi go w tej roli Rosjanin Pawel Siwakow. Ale poza słabością Sky istnieją inne czynniki sprzyjające ciekawszemu widowisku – dłuższe etapy nierzadko liczące ponad 200 km (w tegorocznym programie jest aż ich dziewięć), bardziej wyczerpujące podjazdy i – ze względu na porę roku – zmienna pogoda w wysokich górach. 102. edycja wyróżnia się też odważną decyzją organizatorów, by przeprowadzić aż trzy czasówki, z kończącą wyścig próbą na czas w Weronie. Jak w piłkarskiej Lidze Mistrzów rozstrzygnięcia zapadać mogą w ostatnich minutach.

Giro ma inną atmosferę niż Tour. Kibice we Włoszech znają się na kolarstwie. Wielka Pętla to dziś bardziej przedsięwzięcie komercyjne. – W Tour de France odnosi się wrażenie, że jesteśmy w zoo – kolarz jest traktowany niczym zwierzę, któremu rzuca się orzeszki. W Giro jesteśmy jak w muzeum. Ludzie przychodzą popatrzeć na obraz – powiedział szwajcarski kolarz grupy Grouporama Steve Morabito.

Czy Majka odnajdzie się w muzeum i stanie się jedną z głównych atrakcji?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA