fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Zbrodniarze hitlerowscy umierali długo i w męczarniach

Sierżant John Woods, kat z Norymbergi
Domena Publiczna
72 lata temu w Norymberdze powieszono głównych zbrodniarzy hitlerowskich. Umierali długo.

- Dziesięciu ludzi w ciągu 103 minut. Szybka robota – wspominał później amerykański kat, sierżant John Woods, który wykonywał egzekucje.

Wszystkich skazanych w procesie norymberskim uznano winnymi zbrodni przeciw ludzkości i podżegania do wojny. Szubienice dla nich postawiono w sali sportowej miejscowego Pałacu Sprawiedliwości.

Po północy 16 października 1946 roku powieszono: ministra spraw zagranicznych III rzeszy Joachima Ribbentropa, feldmarszałka Wilhelma Keitla, SS-Obergruppenfuhrera i szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Ernsta Kaltenbrunnera, generała-pułkownika i szefa sztabu Oberkommando der Wehrmacht Alfreda Jodla, SS-Obergruppenfuhrera i komisarza Rzeszy ds. zatrudnienia (odpowiedzialnego za wysyłkę do pracy przymusowej w Rzeszy) Ernsta Sauckela; SA-Obergruppenfuhrera, gauleitera Frankonii i redaktora naczelnego „Der Sturmera" Juliusa Streichera; SS-Obergruppenfuhrera i komisarza Rzeszy w Holandii Arthura Seyss-Inquarta; ministra spraw wewnętrznych III Rzeszy, a potem Protektora Czech i Moraw Wilhelma Fricka.

Jako ostatniego powieszono najważniejszego twórcę nazistowskich teorii rasowych, SA-Obergruppehfuhrera i ministra Rzeszy ds. okupowanych terytoriów wschodnich Alfreda Rosenberga.

Przed nim, po pierwszej w nocy na szubienicy zawisł generalny gubernator okupowanych ziem polskich Hans Frank.

Po powieszeniu dziesięciu skazanych do sali wniesiono na noszach trupa marszałka Hermanna Goeringa - który w noc przed egzekucją zdążył zażyć truciznę - i postawiono pod szubienicą.

Ponieważ ulubiona przez nazistów Norymberga znajdowała się w amerykańskiej strefie okupacyjnej, armia USA zobowiązana była zadbać o wykonawcę wyroku. Został nim zawodowy kat z Teksasu, sierżant John Woods. Wcześniej dokonał ponad 300 egzekucji.

W Norymberdze popełnił jednak błędy, które odbiły się na przebiegu wyroku. Miał tylko dobę na zbudowanie trzech szubienic. Pośpiech spowodował, że luki w podestach (w które wpadało ciało skazańca) okazały się za małe. Wieszani rozbijali sobie twarze o ich krawędzie.

W dodatku głębokość luków była za mała a sznury trochę za długie, co spowodowało, że nie umierali od razu (od złamania kręgów szyjnych) lecz powoli (od uduszenia). Ribbentrop miotał się w pętli około 15 minut, feldmarszałek Keitel – 24 minuty, generał-pułkownik Jodl – 18 minut. Jednak prawie 40 świadków dopuszczonych do oglądania egzekucji tego nie widziało. Pomost na którym stały szubienice były zasłonięty z trzech stron drewnianymi tarczami, a z czwartej - czarnym brezentem.

Trupy zawieziono w konwoju ciężarówek do krematorium w Monachium i tam spalono.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA