Handel

Nowe pomysły na ograniczanie pracy sklepów, ale bez konsultacji z branżą

Klienci głosują nogami. Lubią zakupy w niedzielę
AdobeStock
W tym tygodniu posłowie w specjalnej sejmowej podkomisji ponownie zajmą się nowelizacją ustawy o ograniczeniu pracy sklepów w niedziele. Mogą pojawić się nowe poprawki.

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele obowiązuje od marca, ale już na etapie prac przyciągała uwagę opinii publicznej. Choć minęło ledwie kilka miesięcy, to już Sejm rozpatruje nowelizację projektu. Jedna z poprawek dotyczy doprecyzowania: kto według autorów należy do członków rodziny przedsiębiorcy i w niedzielę może pracować. Według tej nowelizacji rodzeństwo nie jest rodziną – czyli dwóch braci sklepu nie otworzy. Kolejna poprawka ma na celu uniemożliwienie wielu firmom korzystania z wyłączenia dla placówek pocztowych, które w każdą niedzielę mogą pracować. Posłowie chcą, aby ten status miały tylko placówki Poczty Polskiej, a nie sklepów, które również umożliwiają odbiór czy nadanie przesyłek.

Czytaj także:  Solidarność chce uderzyć we franczyzę 

Na ostatnim posiedzeniu Komisji Polityki Społecznej i Rodziny ze strony opozycji pojawił się jednak głos, że taka zmiana może oznaczać pomoc publiczną dla Poczty Polskiej. – Musimy to przeanalizować – mówił poseł sprawozdawca Janusz Śniadek.

Ustawa jest uchwalana ekspresowo, projekt wpłynął do Sejmu ledwie 20 listopada. – W wielu krajach praktyką jest, że ustawa musi zawierać ocenę skutków, jakie wywoła, a także mechanizm sprawdzenia, co w jej efekcie się stało – mówi Robert Gwiazdowski, ekonomista Centrum im. Adama Smitha. – W Polsce niestety to nie jest stosowane i ustawy nawet wywierające ogromny wpływ na gospodarkę są procedowane w trybie ekspresowym jako projekty poselskie, co jest naganne – dodaje. Zwraca też uwagę, że taka droga jest zazwyczaj wybierana dla projektów politycznych, co sugeruje, że ustawa o handlu w niedziele również jest traktowana jako ustawa polityczna.

Krytycznie ustawę ocenia też Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Prezes Cezary Kaźmierczak podkreśla, że sposób jej procedowania przypomina nieco sytuację, jaką mieliśmy w przypadku wolnego 12 listopada. – Przedsiębiorcy ustawą zainteresowani dowiedzą się ostatni. Nie ma żadnego interesu społecznego, aby ten projekt procedować w taki sposób – dodaje. Podkreśla też, że partnerzy społeczni nie mogą złożyć do projektu oficjalnych uwag.

Dodatkowo podczas ostatniego posiedzenia komisji NSZZ Solidarność zgłosiła dwie dodatkowe poprawki – z możliwości pracy w niedziele mogłyby korzystać tylko sklepy niedziałające w ramach dużych sieci franczyzowych, a niedzielna doba pracownicza zaczynałaby się w sobotę o 22, aby sklepy nie pracowały w ten dzień za długo. Muszą się znaleźć posłowie, którzy poprawki zgłoszą. – Poczekajmy do posiedzenia Sejmu, wtedy wszystko się wyjaśni – mówi Alfred Bujara, szef sekcji handlowej związku.

Według nieoficjalnych informacji, Solidarność z ograniczeń dla sieci franczyzowych może zrezygnować, ale z wydłużenia doby pracowniczej nie. – Uderzenie w sieci franczyzowe jest zupełnym absurdem, bo dzięki takim systemom wiele małych firm handlowych ma dostęp nie tylko do marketingu czy technologii, ale także po prostu do finansowania – mówi Robert Gwiazdowski. – Autorzy poprawki może nie wiedzą, że 70 proc. małych i średnich firm nie ma dostępu do zewnętrznego finansowania, bo banki ich po prostu nie chcą, a kredyt kupiecki mogą otrzymać choćby od franczyzodawcy – wskazuje.

W Polsce w ramach sieci franczyzowych działa kilka tysięcy sklepów i wejście do większej struktury to dla wielu firm jedyna szansa na przetrwanie walki z dyskontami. – Nie wyobrażamy sobie, w jaki sposób miałoby dojść do podziału sieci franczyzowych, aby spełnić oczekiwania Solidarności. Jak oceniać, czy marka sieci jest duża czy zindywidualizowana? – dodaje Cezary Kaźmierczak.

Eksperci i firmy handlowe podnoszą, że najlepiej postulat wolnej niedzieli dla pracowników sklepów spełniłaby nowelizacja kodeksu pracy, gwarantująca pracownikom po dwie wolne niedziele w miesiącu. Takie rozwiązanie było już na etapie prac w komisjach sejmowych zgłaszane, ale nie znajdowało uznania partii rządzącej.

Tymczasem z badania Maison & Partners dla Związku Przedsiębiorców i Pracodawców wynika, że z zakazem duży problem mają też konsumenci. 39 proc. jest przeciwna wszelkim ograniczeniom robienia zakupów, a popiera go 31 proc. 71 proc. Polaków postrzega ustawę jako ograniczenie ich swobody konsumenckiej – uważają, że obywatele powinni mieć prawo decydowania, kiedy chcą robić zakupy. 61 proc. ocenia, że zdarza im się nadal robić zakupy w dni objęte zakazem handlu. Najwięcej – ponad 70 proc. tej grupy, wybiera się wówczas do małego sklepu prowadzonego przez właściciela firmy, a 40 proc. na stację benzynową.

coraz więcej wolnych niedziel

W tym roku nowe prawo pozwalało na zakupy w dwie niedziele w miesiącu, ale to się skończy. Od 2019 r. zakaz będzie poszerzony i zakupy będą możliwe tylko w jedną niedzielę miesięcznie – tę ostatnią. Taka sytuacja utrzyma się znów przez rok, od 2020 r. zgodnie z ustawą zakaz handlu obejmie już wszystkie niedziele, poza tymi przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą. ?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL