Reklama

Nie ma wojny Lidla z Biedronką

Dyskonty walczą z sobą, ale wojnę toczą z całym rynkiem. I wygrywają – to tylko 2,9 proc. wszystkich sklepów, ale niemal 30 proc. wartości ich sprzedaży.

Foto: Wikimedia

Co więcej, 2017 r. ma być kolejnym, w którym właśnie sieci dyskontowe będą rosły na polskim rynku handlowym najszybciej. Według danych Euromonitor International przygotowanych specjalnie dla „Rzeczpospolitej", w tym roku ich obroty mają wzrosnąć średnio o niemal 7 proc., podczas gdy rynek urośnie o nieco ponad 1 proc.

Przewaga nad konkurencją jeszcze urośnie. Dekadę temu udział dyskontów w rynku spożywczym wynosił 10 proc. – żaden inny segment nie rósł w nawet zbliżonym tempie. W tym roku Polacy wydadzą w nich niemal 70 mld zł.

Dalszy rozwój

Choć sieci dyskontowe dominują w wielu krajach zachodniej Europy, jak choćby Niemcy czy Szwajcaria, w żadnym kraju tak szybko nie przemodelowały struktury rynku i nie zdobyły w kilka lat tak silnej pozycji.

Tempo ekspansji dyskontów znacznie spowolniło, rocznie segment rozbudowuje się o 100–200 placówek – całkiem niedawno Biedronka w pojedynkę otwierała nawet ponad 300 sklepów rocznie. Jednak mimo to obroty segmentu nadal bardzo szybko rosną – głównie dzięki rozbudowywaniu oferty o nowe kategorie, ale również towary z półki premium, a nie tylko podstawowej potrzeby.

– Żeby zarabiać na tanich produktach, trzeba ich sprzedawać masę. Segment premium przy znacznie mniejszym nakładzie sił, ale i ryzyku, pozwala osiągnąć takie same efekty – mówi jeden z konkurentów.

Reklama
Reklama

Biedronka otworzyła w 2016 r. 83 nowe sklepy, poniżej zakładanego poziomu 100. – Sieć netto urosła o 55 punktów, a program otwarć na 2017 r. uwzględnia sklepy, których otwarcie zostało opóźnione – podał w komunikacie właściciel, grupa Jeronimo Martins.

– W tym roku planujemy również utrzymać tempo rozwoju, otwierając kilkadziesiąt nowych sklepów. To również rok rozwoju sieci dystrybucji – już w czerwcu otworzymy dziewiąte centrum dystrybucyjne w Polsce – mówi Aleksandra Robaszkiewicz, rzecznik Lidl Polska.

– W 2016 r. wyremontowano i przebudowano zgodnie z nowym konceptem ok. 46 sklepów w różnych regionach. W tym roku projekt jest kontynuowany, a do remodelingu w pierwszym półroczu w różnym zakresie wytypowano ok. 60 placówek – mówi Mariola Skolimowska, rzecznik Netto Polska. – Projekt stanowi część strategii zakładającej podniesienie standardu istniejących sklepów oraz rozszerzenie działalności, szczególnie w centralnej części Polski. W ubiegłym roku otworzyliśmy osiem nowych sklepów, a w jednym (Trzcianka) zmieniono lokalizację – dodaje.

W 2017 r. Netto chce przyspieszyć rozwój sieci w porównaniu z rokiem 2016, jednak priorytetem będzie nadal modernizacja sklepów. W tym roku planowanych jest 10–15 nowych placówek. Oprócz Warszawy i okolic sieć rozwija się również w Poznaniu, Szczecinie, Gdańsku i we Wrocławiu. – To są główne kierunki inwestycyjne na najbliższe lata, ale nie jedyne, sieć nie zapomni również o mniejszych miejscowościach – wyjaśnia Mariola Skolimowska.

Po cichu rośnie niemiecki Aldi, który nie udziela informacji na temat swoich planów, ani nawet nie podaje liczby sklepów. Firma rozpoczęła działalność w Polsce w 2008 r. od Śląska, dzisiaj ma ok. 80–90 sklepów w kolejnych regionach. Otworzyła też już pierwsze sklepy w Warszawie czy innych dużych miastach.

Dyskonty kontra reszta

Podbój rynku przez dyskonty nie odbywa się oczywiście bez kosztów. Jak podaje wywiadownia Bisnode Polska, w ostatnich 12 miesiącach polski rynek sprzedaży detalicznej skurczył się o ponad 5 proc., co oznacza likwidację ponad 15 tys. sklepów.

Reklama
Reklama

Najszybciej ubywa warzywniaków i sklepów ogólnospożywczych. – Przyczyn powolnego wyparcia sklepów z rynku upatruje się w dynamicznej ekspansji największych dyskontów. Szczególnie jest to widoczne na osiedlach największych miast, jak również tych małych miast i miasteczek. Dyskonty po niższych cenach oferują nie tylko artykuły spożywcze, można w nich kupić sprzęt sportowy, odzież, obuwie, książki, płyty, a także małe AGD – mówi Tomasz Starzyk, rzecznik Bisnode Polska.

– Handel niezależny może walczyć z ekspansją dyskontów tylko ucieczką do przodu. Na ceny – w obecnych warunkach – nikt nie jest w stanie z nimi wygrać. Tylko integrując się w ramach sieci franczyzowych czy partnerskich, mniejsze sieci będą mogły otrzymać niezbędne wsparcie marketingowe w postaci znanej marki, promocji, gazetek czy reklam – mówi Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.

– Będą też w stanie utrzymać pozycję w rozmowach z producentami, którzy też są bardzo skonsolidowani i wolą pracować z dyskontami, oferując im lepsze ceny i rekompensując koszty oferowaniem wyższych cen dla podmiotów zaopatrujących handel niezależny – dodaje.

Według PIH szansą dla handlu niezależnego jest odróżnienie się od dyskontów.

– Jest to możliwe dzięki postawieniu na ofertę produktów od regionalnych i lokalnych producentów, bardzo często znanych od dekad. Z racji ograniczonej skali działalności nie pojawią się w wielkich sieciach, dlatego to szansa dla mniejszych sieci – mówi Maciej Ptaszyński.

Sukces dyskontów zbudowany na markach własnych

Już niemal co trzeci produkt sprzedawany jest w sklepach pod marką własną. Tańsze odpowiedniki podbijają też rynek odzieżowy czy elektroniczny. W dyskontach udział marek własnych jest znacznie wyższy, sięga nawet 70 czy 80 proc. oferty. Konsumenci sięgają po takie produkty coraz częściej z powodu cen, niższych nawet o 30 proc. od markowych odpowiedników. Ponieważ jakość oferty pod markami własnymi znacznie wzrosła, stała się realną konkurencją dla największych brandów na rynku. W kilku kategoriach takie produkty są już rynkowymi liderami. W ujęciu ilościowym już 29 proc. rynku spożywczego i chemicznego kontrolują produkty pod markami własnymi detalistów. – W Polsce ich sprzedaż wzrosła czterokrotnie od 2003 r., kiedy rozpoczęto zbieranie danych na temat tego tynku – podaje Międzynarodowe Stowarzyszenie Producentów Marek Własnych (PLMA).

Reklama
Reklama

Mimo znaczącego wzrostu udziału marek własnych w naszym rynku Polska znajduje się wciąż pod koniec europejskich statystyk. W Szwajcarii czy Hiszpanii to już nawet ponad 50 proc. rynku. Z danych PLMA wynika, że udział marek własnych wzrósł na 13 z 20 analizowanych segmentów rynków. W Polsce sieci handlowe sprzedają już pod nimi ubrania, buty czy akcesoria wnętrzarskie.

Opinia

Agnieszka Górnicka, prezes firmy doradczej Inquiry

Dyskonty w ostatnich latach doskonale odrabiały lekcję z błyskawicznego odpowiadania na nowe potrzeby konsumentów. Zrobiły to najlepiej na rynku, inwestując najpierw w kategorie produktów świeżych, później convenience, dań gotowych, a ostatnio choćby ekologicznych.

Konkurencja próbowała z nimi walczyć na ceny, ale był to proces z góry skazany na niepowodzenie. W efekcie kilka sieci zbankrutowało, jak choćby Alma. Dzisiaj dyskonty oferują klientom po prostu dobre produkty, często niespotykane nigdzie indziej, także z importu. Konsumenci dalej zwracają uwagę na ceny, ale oczekują też wysokiej jakości i wyboru. Dlatego na razie nie widać innego formatu sklepu, który mógłby się w realnej przyszłości stać alternatywą dla dyskontów. Nadal będą się szybko rozwijały i zdobywały kolejnych klientów.

Handel
Srogie kary za przekręty na kaucji
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Handel
Nowe przepisy uderzą w sklepy internetowe. Za błąd nawet 20 tys. zł kary
Handel
Polacy płacą kaucje za butelki i często ich później nie odzyskują
Handel
Gucci wycofuje się z Polski. Symbol luksusu znika z Vitkaca
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama