fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Polski rynek FMCG rośnie. Hitem produkty do pieczenia

Adobe Stock
Mimo szoku związanego z pandemią rynek FMCG w Polsce w 2020 r. urósł o niemal 5 proc. Głównie dzięki kategoriom spożywczym, z produktami suchymi na czele. Spadła za to sprzedaż kosmetyków.

Choć pandemia zdemolowała wiele zwyczajów zakupowych i będzie grabarzem tysięcy firm, to rynek FMCG (podstawowe kategorie produktów spożywczych i chemicznych, bez żywności świeżej) w tak trudnych realiach urósł o 4,8 proc., do 198,2 mld zł – wynika z danych firmy Nielsen, które „Rzeczpospolita" publikuje jako pierwsza.

Zakupy na zapas

Jeśli chodzi o najszybciej rosnące kategorie spożywcze, zdecydowanie prowadzą produkty suche, choć znacząco zwiększyła się także sprzedaż nabiału.

Choćby Soligrano, rodzinna marka zajmująca się produkcją żywności zbożowej, jak kasze czy płatki, zwiększyło w 2020 r. sprzedaż o ponad połowę.

– 56 proc. naszych produktów trafia na 31 rynków zagranicznych, wśród których blisko 97 proc. to kraje UE. W tym roku wprowadzimy wiele nowych produktów, które ugruntują naszą mocną pozycję wśród producentów zdrowej i nisko przetworzonej żywności – mówi Agnieszka Wasiak, dyrektor sprzedaży Soligrano.

Czytaj także:  Roślinne mięso tanieje w sklepach. Ma wyprzeć prawdziwą wołowinę

Wpływ pandemii jest łatwo zauważalny na liście bestsellerów – urosły kategorie do gotowania i pieczenia, takie jak mąka (o 27 proc.), mleko (14 proc.) czy oleje (15 proc.). O 14 proc. wzrosła sprzedaż sera żółtego, a przecierów pomidorowych o 16 proc.

– 2020 r. zamknęliśmy sprzedażą wynoszącą 4,5 mld zł, co oznacza wzrost o blisko 6 proc. w porównaniu z 2019 r. Wzrost ten był spowodowany organicznym rozwojem firmy, a także wzmożonym eksportem wysoko przetworzonych produktów mleczarskich – mówi Małgorzata Cebelińska, dyrektor handlu SM Mlekpol. – Zapotrzebowanie na produkty mleczarskie z rynków światowych było tak duże, że pozwoliło na rozwój kierunków sprzedaży. Oprócz państw UE współpracujemy ściśle z większością krajów południowo-wschodniej Azji, krajami Afryki i Bliskiego Wschodu, a nawet Dominikaną – dodaje.

Polacy chętnie kupowali również przekąski – zarówno słone, jak i słodycze. – Zyskały np. tabliczki czekoladowe, spadła kategoria pralinek czy bombonierek. Widoczny był też okresowy spadek w kategorii produktów typu convenience, czyli takich, które jemy w drodze do domu bądź pracy – mówi Marek Moczulski, prezes Unitopu. – Ma to związek z obostrzeniami, mniejszą aktywnością społeczeństwa i obowiązkiem noszenia maseczek, które uniemożliwiają swobodne spożywanie szybkich przekąsek. W segmencie chałwy i sezamków widzimy, że konsumenci cenią wszystko, co zdrowe – dodaje. Firma, jak wielu innych producentów wyrobów spożywczych, ruszyła ze swoim e-sklepem.

Wielkie gotowanie

– W związku z zamknięciem punktów gastronomicznych Polacy zwrócili się ku domowym wypiekom. Wiąże się z tym wzrost sprzedaży czekolady gorzkiej o ok. 20 proc., a także kilkuprocentowy wzrost sprzedaży chałwy i kremów do smarowania – mówi Aleksandra Kusz vel Sobczuk, kierownik komunikacji korporacyjnej Wedel. – Segment czekolad w tabliczkach, który w zeszłym roku urósł ponad 5 proc., wciąż pozostaje największym w kategorii czekoladowej. Konsumenci częściej sięgali po nie zwłaszcza podczas obowiązywania najsurowszych obostrzeń – zakupy robiono rzadziej, ale na zapas, często rezygnując z produktów impulsowych, tj. batonów czy wafli – dodaje.

Zmiany widać także w największej kategorii, czyli alkoholach. Nielsen podaje, że wartość sprzedaży wzrosła ogółem o 7 proc. W ujęciu ilościowym sprzedaż jednak spadła z powodu piwa, które straciło 1,6 proc. ilościowo, ale wartościowo zyskało 3,1 proc. Analitycy podkreślają, że najmocniej ilościowo rosną takie kategorie, jak whisky (15 proc.), wino (8 proc.), rumy (30 proc.) czy giny (26 proc.). Ogółem wszystkie kategorie mocniej zyskują jednak w ujęciu wartościowym. Nielsen podaje, że, owszem, pijemy droższe trunki, jednak wzrost wydatków przy stabilnej sprzedaży wódki i spadającej piwa – dwóch największych wartościowo kategoriach – nie był w stanie zmienić trendu spadkowego całego koszyka.

– Brak podróży, ograniczenie konsumpcji w wielu sektorach, jak gastronomia, spowodowały, że spadek dochodów konsumentów nie był tak duży, a w efekcie w sklepach spożywczych popyt na napoje alkoholowe wzrósł. Konsumenci nie tylko więcej wydawali, ale też chętniej sięgali po droższe produkty – mówi Robert Ogór, prezes grupy Ambra, znanej z marek Dorato, Cin&Cin czy Fresco. – Sprzedaż wina w sklepach nadal rosła, nie widzieliśmy osłabienia sprzedaży z kilku powodów. Sklepy bardzo skorzystały z efektu przesunięcia wydatków, a wino jest też liderem domowej konsumpcji we dwoje, nie straciło więc na przesunięciu konsumpcji z gastronomii do domów. Wina musujące wciąż rosną dwucyfrowo, we wszystkich kategoriach obserwujemy wzrost średniej ceny – dodaje.

Nieco gorzej jest w chemii, gdzie mocno spadła sprzedaż kosmetyków, choć inne kategorie radzą sobie lepiej. – Najbardziej gwałtowny wzrost sprzedaży – o dwucyfrowej dynamice – odnotowaliśmy w kategorii środków do czyszczenia i dezynfekcji – mówi Łukasz Kuczkowski, kierownik kanału sprzedaży e-commerce dla Polski i Europy Wschodniej w Unilever, producencie marek Dove, Cif czy Domestos, a także spożywczych Knorr, Rama czy Lipton. – Wzrosło zapotrzebowanie na produkty spożywcze, które można przechowywać przez dłuższy czas i wykorzystać do samodzielnego przygotowywania posiłków – dodaje. Unilever podkreśla, że choć w kilku kategoriach impulsowych, jak lody, odnotował spadki, to w sumie w 2020 r. notował wzrost sprzedaży – do końca III kwartału wynosił on 4,4 proc. r./r.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Karolina Zajdel-Pawlak, dyrektor zarządzająca NielsenIQ

Pozytywny wynik branży FMCG to składowa wielu wydarzeń i zjawisk. Spodziewano się lepszych grudniowych sprzedaży – izolacja społeczna i celebrowanie świąt w mniejszym gronie osłabiło jednak dynamiki. Nie było szczytów wielkanocnych, natomiast doświadczyliśmy wielkich wzrostów miesiąc wcześniej, bo aż o 14 proc., w porównaniu z marcem 2019, podczas panicznych zakupów, które pod wieloma względami przejdą do historii. Także ze względu na to, że nie powtórzyły się przy drugiej fali pandemii. Branża detaliczna zapewniła stabilne dostawy i sprzedaż żywności – przynajmniej w tej sferze mogliśmy mieć poczucie bezpieczeństwa, co wielu osobom uświadomiło także wagę pracy ludzi zatrudnionych w handlu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA