fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2020

Euro 2020: Duńczycy już wygrali

Harry Kane
Harry Kane może zostać królem strzelców Euro
AFP
Dziś drugi z półfinałów na Wembley: wspierana przez tysiące kibiców i uważana za faworyta Anglia podejmuje lubiącą sprawiać niespodzianki Danię.

– Mam najlepszą robotę na świecie – mówi Kasper Hjulmand. Sympatyczny trener Duńczyków, odziany w charakterystyczny czarny sweter (uznany już za talizman zespołu), jest jednym z odkryć tych mistrzostw.

Rok po objęciu posady selekcjonera osiągnął z reprezentacją największy sukces od 30 lat. Skorzystał na pandemii. Gdyby Euro odbyło się w pierwotnym terminie, drużynę prowadziłby Norweg Age Hareide, który miał prawo czuć się rozczarowany, bo swoje zadania wypełniał sumiennie, awansując z Danią do 1/8 finału mundialu w Rosji i kwalifikując się na Euro. Był też ceniony i szanowany przez kibiców.

Hjulmand natomiast stanowił zagadkę. Nie był wielkim piłkarzem, karierę skończył młodo z powodu kontuzji kolana i został trenerem. W 2012 roku zdobył z Nordsjaelland pierwsze w historii klubu mistrzostwo Danii, a dwa lata później przyjął ofertę z zagranicy i zastąpił w Mainz Thomasa Tuchela. Po udanym początku sezonu w Bundeslidze (osiem meczów bez porażki i trzecie miejsce) przyszło jednak załamanie, Hjulmand stracił pracę na półmetku rozgrywek i wrócił do Nordsjaelland.

W reprezentacji nie dokonywał rewolucji. Nie musiał, odziedziczył w spadku zespół niepokonany od 34 meczów, budował więc na tym, co zostawił Hareide, wprowadzając powoli własne pomysły.

W Lidze Narodów Duńczycy dwukrotnie przegrali z Belgami, ale w spotkaniach z Anglikami zdobyli 4 punkty. W marcu odnieśli komplet trzech zwycięstw w eliminacjach mundialu w Katarze, przed Euro zremisowali w sparingu z Niemcami.

To wszystko dawało solidne podstawy do optymizmu, ale dramat, jaki spotkał Christiana Eriksena, postawił pod znakiem zapytania przyszłość Danii w mistrzostwach. Piłkarze jednak nie tylko wrócili na boiska, ale zjednoczeni tragedią kolegi, mimo porażki w dwóch pierwszych meczach, zdołali wyjść z grupy.

– Mówię im, żeby nie bali się śnić o wielkich rzeczach i o tym głośno opowiadać. W naszych dziecięcych marzeniach zawsze kończyliśmy turnieje z trofeum. By naród był z ciebie dumny, musisz się poświęcić i ciężko pracować. Tylko wtedy masz szansę osiągać wyznaczone cele – przekonuje Hjulmand, który potrafi zadbać o atmosferę w kadrze i umiejętnie zarządzać grupą. Zawodnicy przyznają, że można zwrócić się do niego z każdą sprawą.

Eliminując Walię i Czechy, Duńczycy zrobili już więcej, niż się spodziewano, ale marzyć nie przestają. – Będziemy mieli przeciwko sobie 60 tys. kibiców i postaramy się ich uciszyć – deklaruje Christian Noergaard, jeden z siedmiu duńskich kadrowiczów, którzy grają na co dzień w Anglii. Przez kilka lat niedaleko stadionu Wembley, w Tottenhamie, błyszczał także Eriksen.

Duńczycy nie muszą niczego udowadniać, już są zwycięzcami i może dlatego będą dla Anglików tak groźni.

– Mamy większe doświadczenie w meczach o dużą stawkę, ale ich niosą emocje związane z tym, co spotkało Eriksena – twierdzi Gareth Southgate. Selekcjoner reprezentacji gospodarzy zdaje sobie sprawę, że taka szansa na triumf prędko może się nie powtórzyć. Anglicy mają w rękach wszystkie atuty, by wreszcie sięgnąć po trofeum. Pełne trybuny Wembley, Jordana Pickforda, który nie puścił jeszcze bramki, zdolną młodzież, trudnego do upilnowania Raheema Sterlinga i kapitana Harry'ego Kane'a, który w najważniejszym momencie przypomniał sobie, że tytuł króla strzelców mundialu zobowiązuje.

– Zawsze powtarzałem, że sukcesy z reprezentacją są ważniejsze od klubowych. Czekamy już tak długo. Chcemy zostać częścią historii angielskiego futbolu – zapowiada Kane.

PÓŁFINAŁ

Środa

Anglia – Dania (21.00, TVP 1, TVP Sport, TVP 4K)

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA