fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Ratusz zapyta rodziców o edukację seksualną

Warszawska polityka miejska na rzecz społeczności LGBT+ to obietnica, że miasto dołoży starań, by walczyć z dyskryminacją mniejszości seksualnych
piotr guzik
MEN uważa, że samorząd nie może robić zajęć edukacji seksualnej, bo takie już są.

Edukacja seksualna w Warszawie dopiero od czwartej klasy i za zgodą rodziców – takie będą zasady wdrażania deklaracji LGBT+ w stołecznych szkołach.

Czytaj także: O co chodzi w Deklaracji LGBT+?

– Nie jest prawdą, że chcemy uczyć zachowań seksualnych w przedszkolach – podkreśla Dorota Łoboda, warszawska radna.

Czytaj także: Homofobii nie ma w statystykach

Prezydent Rafał Trzaskowski podpisał warszawską deklarację LGBT+ w połowie lutego. O sprawie stało się jednak głośno dopiero po tym, jak prezes PiS Jarosław Kaczyński skrytykował dokument w ostatni weekend podczas konwencji w Jasionce.

Szef rządzącego ugrupowania wiedział, co robi. Jak wynika z analiz przeprowadzonych przez portal Polityka w Sieci sprawa deklaracji budzi obecnie większe zainteresowanie niż 13. emerytura czy rozszerzenie 500+.

Co jest w deklaracji?

Warszawska polityka miejska na rzecz społeczności LGBT+ to obietnica, że miasto dołoży starań, by walczyć z dyskryminacją mniejszości seksualnych. Ratusz szacuje, że stanowią one około 10 proc. mieszkańców stolicy. „Samorząd może i powinien podjąć działania w zakresie swoich kompetencji, które zapewniają jej [społeczności LGBT – red.] większe bezpieczeństwo, ochronę przed dyskryminacją i możliwość aktywnego uczestnictwa w życiu miasta" – czytamy w deklaracji.

Dokument wyróżnia pięć obszarów, na których ma się skoncentrować ta polityka. To: bezpieczeństwo, edukacja, kultura i sport, praca oraz administracja.

Zapowiedziano m.in. reaktywację hostelu dla osób LGBT, wprowadzenie mechanizmu zgłaszania, monitorowania i prowadzenia statystyk zachowań mogących mieć znamiona przestępstwa z nienawiści związanego z homofobią, zapewnienie społeczności LGBT wolności artystycznej w miejskich instytucjach kultury, wsparcie klubów sportowych dla mniejszości seksualnych czy walka z dyskryminacją w miejscu pracy. Miasto chce także wprowadzić klauzule antydyskryminacyjne w umowach z kontrahentami. W szkołach pojawią się „latarnicy", czyli pedagodzy, którzy będą wspierać uczniów LGBT. Zapowiedziano także edukację seksualną w każdej szkole w oparciu o wytyczne przygotowane przez Światową Organizację Zdrowia.

Nauka według WHO

Przeciwko wprowadzeniu edukacji seksualnej do szkół zaprotestował rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak. Zaapelował on do rzecznika praw obywatelskich o wspólną obronę praw rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, co gwarantuje art. 48 konstytucji.

Pawlak podkreśla też, że przyjęcie standardów WHO grozi m.in. wprowadzeniem do przedszkoli edukacji o masturbacji i zachęcania do czerpania przyjemności z dotykania własnego ciała. A dzieci między 9. a 12. rokiem życia mają otrzymywać informacje o pierwszych doświadczeniach seksualnych.

Rzecznik zaznacza też, że wytyczne WHO nie są obowiązującym prawem i są sprzeczne „z polskimi normami, tradycjami i wzorcami kulturowymi".

Z kolei szefowa MEN Anna Zalewska w wywiadzie dla telewizji WP powiedziała, że karta warszawska jest sprzeczna także z prawem oświatowym i podstawą programową. – Edukacja seksualna w szkołach jest, została opracowana, zapisana, jest prowadzona przez osoby do tego przygotowane, tak żeby każde dziecko poznawało swoje ciało. Na pewno nie jest to tego rodzaju edukacja, o której myśli pan prezydent [Trzaskowski – red.] – powiedziała Zalewska i podkreśliła, że samorząd nie ma prawa wprowadzać takich zajęć.

– Nie zgadzam się z tym. Edukacja seksualna to zajęcia dodatkowe. Tak jak samorząd ma prawo wprowadzić np. dodatkowe zajęcia językowe, tak samo może z zakresu edukacji seksualnej – wyjaśnia radna Łoboda. – By dzieci wzięły w nich udział, konieczna będzie zgoda rodziców – dodaje.

Wyjaśnia też, że w zajęciach będą mogli brać udział uczniowie, którzy ukończyli dziesięć lat.

– Młodsze dzieci będziemy uczyli reagowania na zły dotyk, nastolatkowie otrzymają informacje dotyczące np. antykoncepcji – tłumaczy. Podkreśla również, że wytyczne WHO dotyczące edukacji seksualnej skierowane są nie tylko do szkół, ale też rodziców.

– To zwrócenie ich uwagi na to, by np. nie wyśmiewać masturbujących się maluchów, bo jest to normalne, że dzieci w ten sposób poznają własne ciało – podsumowuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA