fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Najpierw Sejm, dopiero potem Bruksela

Premier Beata Szydło
PAP, Jakub Kamiński
Rząd nie odpowie Komisji Europejskiej na jej uwagi w sprawie praworządności w Polsce. W środę mija termin, jaki KE dała na odpowiedź.

– Polska ma nieograniczony czas, aby rozmawiać o swoich problemach, które są rozstrzygane w Polsce – stwierdził we wtorek szef MSZ Witold Waszczykowski. Dał w ten sposób czytelny sygnał KE, by ta nie spodziewała się, że rząd ustosunkuje się do jej uwag.

Minister ds. europejskich Konrad Szymański w rozmowie z „Rzeczpospolitą" idzie o krok dalej, stwierdzając, że odpowiedź polskiego rządu będzie sformułowana, jak tylko stan prac parlamentarnych będzie na tyle zaawansowany, by wnieść coś nowego do tej sprawy.

– Rząd pozostaje cały czas w ciągłym kontakcie z Komisją Europejską – zapewnia Szymański.

Jak nieoficjalnie przyznaje w rozmowie z nami jeden z wpływowych polityków w rządzie Beaty Szydło, strategia ta ma na celu pokazanie Brukseli realnych postępów na drodze do zakończenia sporu o Trybunał Konstytucyjny. Jego zdaniem jest to też demonstracja politycznej niezależności i suwerenności w podejmowaniu decyzji.

Taki plan polscy negocjatorzy realizują zresztą od początku sporu z KE – widać to było już podczas emocjonalnego wystąpienia premier Szydło w Sejmie. I jak wynika z ostatnich sondaży PiS, na takiej strategii zyskuje.

– Odpowiedź do Komisji Europejskiej na pewno prześlemy, bo na listy się odpisuje. Lecz oczekiwania ze strony Brukseli nie powinny być formułowane na podstawie bezprawnej i pozbawionej oparcia w traktatach procedury. Prześlemy nasze stanowisko, jak tylko będziemy mogli czarno na białym pokazać Brukseli, że nowa ustawa o Trybunale rozwiązuje wszystkie wątpliwości podnoszone w opinii – argumentuje nasz rozmówca.

O tym, że rząd odpowiedź do Brukseli prześle w „stosownym czasie", zapewniała już w poniedziałek także sama premier Szydło.

Zdaniem wiceprezesa think thanku WiseEuropa (dawniej demosEUROPA) dr Krzysztofa Blusza taktyka przyjęta przez rząd może okazać się dość ryzykowna.

– Lepiej byłoby, aby cały ten proces wygaszania sporu o Trybunał Konstytucyjny realizowany był w oparciu o przyjęte terminy i dialog z Komisją Europejską – podkreśla Blusz.

Jak dodaje, trudno przewidzieć, jak zachowa się Komisja Europejska.

– Wszystko zależy od tego, jak ten dialog między Brukselą a Warszawą rzeczywiście wygląda. Jeśli jest on dobry i Komisja wierzy w dobre intencje rządu, to może zaczeka na odpowiedź. Jeśli jednak uzna, że jest to gra na czas, wówczas może przystąpić do kolejnego etapu przewidzianego w procedurze, czyli zaleceń – uważa ekspert.

Opinię w sprawie praworządności w Polsce wiceszef KE Frans Timmermans przesłał 1 czerwca. Komisja przyjęła ją, bo jej zdaniem Polska nie zrobiła nic, by rozwiązać spór wokół Trybunału Konstytucyjnego. Choć treść opinii jest poufna, to jednak unijni dyplomaci potwierdzają, że jest ona krytyczna i stwierdza, że istnieje systemowe zagrożenie dla rządów prawa w Polsce.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA