fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Siergiej Szojgu z wizytą u puczystów z Mjanmy

Siergiej Szojgu, rosyjski minister obrony
Siergiej Szojgu, rosyjski minister obrony
Shutterstock
Tydzień przed zamachem stanu Naypyidaw odwiedził rosyjski minister obrony i spotykał się z szefem armii.

Siergiej Szojgu odwiedził stolicę Mjanmy (dawniej Birmy) 22 stycznia. Gościł go przywódca tamtejszej armii generał Min Aung Hlaing, pod adresem którego jeden z najważniejszych ludzi Rosji nie szczędził komplementów. Podziękował przede wszystkim za udział generała w paradzie z okazji 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej, która w Moskwie odbywała się 24 czerwca. Dziękował też za częsty udział birmańskich wojskowych we wspólnych manewrach z Rosją (uczestniczyli m.in. w ćwiczeniach Kaukaz-2020).

Birmański wojskowy udzielił wtedy jednego z nielicznych wywiadów. Na łamach rosyjskiej gazety „Argumenty i Fakty" zapewniał, że armia dopilnuje porządku podczas „demokratycznych wyborów jesienią". Stwierdził także, że nie zamierza „wchodzić w politykę". – Współczesna demokratyczna Mjanma wiele zawdzięcza wojskowym – mówił. Tłumaczył, że rola wojskowych i ich wpływ na sytuację w kraju jest uwarunkowana „zagrożeniami terrorystycznymi".

Czy lecąc do Mjanmy, rosyjski minister obrony mógł nie wiedzieć o tym, że tydzień później jego rozmówca przeprowadzi zamach stanu, aresztuje przeciwników i przejmie kontrolę nad krajem? – Jeżeli rosyjscy attachés wojskowi wykonują tam dobrze swoje obowiązki, musieli mieć kontakty w środowisku wojskowych i posiadać informacje o sytuacji w kraju. Szojgu musiał mieć taką wiedzę – mówi „Rzeczpospolitej" Aleksander Golc, czołowy rosyjski analityk wojskowy i publicysta. – Z innej zaś strony, mając nawet taką wiedzę, postanowiono nie odwoływać tej wizyty. Bo w ten sposób Rosja zajęłaby określone stanowisko wobec wydarzeń w Mjanmie – tłumaczy.

W odróżnieniu od większości państw zachodnich Rosja, podobnie jak Chiny, bardzo wstrzemięźliwie reaguje na wydarzenia w leżącym w południowo-wschodniej Azji państwie.

Mjanma nie jest największym partnerem handlowym Moskwy w tym regionie, wymiana handlowa wynosi nieco ponad 400 mln dolarów. To nic w porównaniu z gospodarczą współpracą Rosji z sąsiednimi Bangladeszem czy Tajlandią (nie wspominając o Chinach).

Kluczem do zrozumienia sytuacji jest prędko rozwijająca się współpraca birmańskich wojskowych z rosyjską zbrojeniówką. Tylko w ostatnich latach Moskwa dostarczyła tam m.in. 30 myśliwców MiG-29, kilkanaście samolotów treningowych Jak-130, 6 zmodernizowanych wielozadaniowych samolotów bojowych Cu-30 oraz 10 śmigłowców. A były też dostawy systemów obrony przeciwlotniczej, stacji radiolokacyjnych, transporterów opancerzonych i czołgów. W Mjanmie powstało nawet wspólne birmańsko-rosyjskie centrum serwisujące rosyjskie uzbrojenie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA