W uzasadnieniu do projektu k.k. wskazano, że celem wprowadzenia tzw. małego świadka koronnego było rozbicie solidarności grupy przestępczej. Podkreślić należy, że jest to istotne narzędzie do walki z przestępczością, w tym szczególnie jej zorganizowaną formą. Wprowadza bowiem do środowiska przestępczego element nieufności, także przed popełnianiem przestępstw. Jego wykorzystanie jest szczególnie istotne przy najgrożniejszych przestępstwach, takich jak: terroryzm, produkcja i obrót narkotykami, handel żywym towarem, oszustwa podatkowe, handel bronią i materiałami rozszczepialnymi. Są to zazwyczaj przestępstwa „bez ofiar”, gdzie nie będzie można liczyć na depozycje procesowe ze strony pokrzywdzonych, a wprowadzenie w strukturę grupy zorganizowanej funkcjonariusza „pod przykryciem” jest niepewne. W takich przypadkach, bez skorzystania z informacji przekazanych przez osobę współdziałającą w popełnianiu czynów zabronionych, pozyskanie materiału dowodowego jest mocno utrudnione, a nierzadko niemożliwe.
Wskazana ostrożność w ocenie zeznań
W doktrynie podnosi się, że mały świadek koronny może dostarczyć wartościowy dowód, którego czasami nie można zastąpić żadnym innym. W bogatym orzecznictwie dotyczącym tej instytucji prawnej zaleca się jednak szczególną ostrożność w ocenie tego typu dowodów. W wyroku z 11 października 2012 r. (sygnatura akt: II AKa 253/12) Sąd Apelacyjny w Warszawie stwierdził, że pomówienia tzw. małego świadka koronnego, który chce skorzystać z dobrodziejstwa art. 60 § 3 k.k. poprzez współpracę z organami ścigania, są pełnowartościowymi dowodami, jeżeli spełniają odpowiednie warunki. Przede wszystkim dowód taki powinien podlegać szczególnej, wnikliwej i ostrożnej ocenie ze strony sądu I instancji, który powinien zbadać, czy tego rodzaju pomówienie jest konsekwentne i stanowcze, czy jest zgodne z doświadczeniem życiowym oraz logiką wypadków, czy znajduje potwierdzenie w innych dowodach.
Z kolei w wyroku z 18 grudnia 2014 r. (sygnatura akt: II AKa 274/14) Sąd Apelacyjny w Łodzi uznał, że relacje współsprawcy spodziewającego się skorzystania z nadzwyczajnego złagodzenia kary w oparciu o art. 60 § 3 k.k. muszą być oceniane z zachowaniem wszystkich reguł dokonywania oceny dowodów, a więc w sposób wszechstronny, obiektywny, całościowy, z poszanowaniem naczelnych zasad procesu karnego, w tym także według treści art. 5 k.p.k. Ważną wskazówkę odnośnie do interpretacji art. 60 § 3 k.k. podał też Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z 28 lutego 2001 r. (sygnatura akt: II AKa 240/00), w którego uzasadnieniu stwierdzono, że dla zastosowania dobrodziejstwa obligatoryjnego, nadzwyczajnego złagodzenia kary „nie wystarcza przyznanie się do winy i złożenie choćby najobszerniejszych wyjaśnień. Przyznanie się oskarżonego do winy stanowi okoliczność łagodzącą, wpływającą na wymiar kary, natomiast do zastosowania przepisu art. 60 § 3 k.k. muszą, poza przyznaniem się do winy, być spełnione dodatkowe przesłanki. Jeżeli okoliczności podane w wyjaśnieniach oskarżonego, przyznającego się do winy, nie dostarczają informacji stanowiących pomoc dla organów ścigania ani też nie przyczyniają się do rozbicia grupy przestępczej, to nie zasługują aż na nadzwyczajne złagodzenie kary, gdyż nie wyczerpują warunków określonych w art. 60 § 3 k.k.”.
Potwierdzenie nie zawsze jest możliwe
Warto też przytoczyć stanowisko Sądu Apelacyjnego w Krakowie, który w orzeczeniu z 4 lutego 2014 r. (sygnatura akt: II AKa 148/13) stwierdził, że „nie można wymogu potwierdzenia pomówienia innymi dowodami rozumieć w ten sposób, że wszystkie okoliczności podane przez pomawiającego muszą znajdować potwierdzenie w innych dowodach. Taka interpretacja byłaby nielogiczna, bo oznaczałaby założenie a priori niewiarygodności pomówienia, skoro za prawdziwe mogłoby ono zostać uznane tylko wówczas, gdy zostało potwierdzone w całości innymi dowodami. Kłóciłaby się też taka interpretacja z sensem instytucji nadzwyczajnego złagodzenia kary z art. 60 § 3 k.k., bo możliwość jej zastosowania ograniczałaby się do takich tylko sytuacji, w których pomówienie mogłoby zostać potwierdzone innymi dowodami, a to – jak wynika z praktyki sądowej, nie zawsze jest możliwe”.