fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Doradcy podatkowi

Poufność w relacji z doradcą podatkowym w interesie obywateli

Andrzej Marczak
materiały prasowe
Nałożono na nas obowiązki, które mogą wkraczać w zastrzeżoną sferę poufności relacji z klientem, a niewiele przyniosą budżetowi – tłumaczy wiceprzewodniczący Krajowej Rady Doradców Podatkowych, Andrzej Marczak w rozmowie z Pawłem Rochowiczem.

Rz: Parlament uchwalił ustawę przewidującą obowiązkowe ujawnianie schematów biznesowych, które mogą służyć unikaniu opodatkowania. Niektórzy uważają to za donoszenie na klienta. Co pan o tym sądzi?

Andrzej Marczak: W zasadzie taki obowiązek nie jest dla nas zaskoczeniem, ponieważ wynika z dyrektywy zwanej MDR i jest pochodną tzw. dyrektyw ATAD, uzgodnionych na poziomie Unii Europejskiej. Dyrektywy ATAD mają na celu zwalczanie unikania opodatkowania poprzez ograniczenie agresywnych optymalizacji podatkowych. My jako samorząd doradców podatkowych oczywiście nie mamy nic przeciwko takiej idei. Gdy jednak spojrzeć na sytuację na naszym krajowym podwórku, to i tak w ostatnich latach wprowadzono mnóstwo przepisów zapobiegających nadużyciom podatkowym. Mamy ogólną klauzulę przeciwko unikaniu opodatkowania i wiele klauzul szczególnych, mamy przepisy o kontrolowanych spółkach zagranicznych, rozbudowane obowiązki dokumentowania cen transferowych, wreszcie różne ograniczenia kosztów związanych z usługami niematerialnymi. Powstaje zatem pytanie, po co wprowadzono kolejne rozwiązania, które mogą wkraczać w sferę tajemnicy zawodowej, a niewiele przyniosą budżetowi. Zresztą samo Ministerstwo Finansów przyznaje, że system jest już w znacznym stopniu uszczelniony. Czy zatem pod przykrywką uszczelniania systemu podatkowego nie wylano przypadkiem dziecka z kąpielą? Nowe przepisy zdecydowanie utrudnią bowiem prowadzenie biznesu polskim przedsiębiorcom.

Czytaj także: Poufność w relacji z doradcą podatkowym w interesie obywateli

Według nowych przepisów ordynacji podatkowej tak zwani promotorzy schematów podatkowych nie będą musieli ujawniać nazwisk czy nazw klientów. Może więc tajemnica się uchowa?

To będzie dotyczyło wyłącznie tzw. schematów standaryzowanych, a więc takich, które można wdrożyć lub udostępnić więcej niż jednemu podatnikowi bez konieczności zmiany jego istotnych założeń. W przypadku innych schematów informacja przekazywana fiskusowi będzie musiała zawierać dane klientów.

Zresztą nawet w przypadku schematów standaryzowanych anonimizacja może w wielu przypadkach być fikcją. Jeżeli bowiem będziemy musieli zgłosić schematy dotyczące podatnika prowadzącego specyficzną działalność, to nawet jeśli nie podamy nazwy firmy, będzie można ustalić, o jaką firmę chodzi. Mało tego, będziemy musieli przekazywać informacje o datach udostępnienia schematów i liczbie klientów, którym zostały udostępnione schematy. Taka ingerencja w tajemnicę zawodową jest zagrożeniem dla fundamentów zawodów zaufania publicznego, jakim są doradcy podatkowi. Jest także niebezpieczna dla podstawowych wartości i swobód obywatelskich.

A poza kwestiami tajemnicy – jak pan ocenia te zmiany?

Oczywiście akceptujemy konieczność wdrożenia unijnej dyrektywy, ale ustawa wykracza poza jej ramy. Ujawniane mają być różne schematy, nawet te, które nie służą agresywnej optymalizacji. Dotyczy to też schematów krajowych, gdzie nie ma ryzyka przerzucania dochodów do jurysdykcji o niskim poziomie opodatkowania. Wprawdzie w tym przypadku ograniczono obowiązek raportowania do podmiotów o przychodach, kosztach lub posiadających aktywa wartości powyżej 10 mln euro, ale przecież takie podmioty, zgodnie z nomenklaturą prawa przedsiębiorców, to zaledwie średni przedsiębiorcy, i to jeśli spełniają dodatkowe warunki. Co więcej, definicja „uzgodnienia" czy też „korzyści podatkowej" jest taka, że właściwie każdą korzyść, nawet zgodną z przedmiotem i celem przepisów, np. wspólne rozliczenie małżonków o wysokich dochodach, trzeba by zgłaszać, bo prowadzi do niższego opodatkowania. Przepisy odwołują się bowiem do tak nieostrych, ocennych pojęć, jak rozsądne, zasadne, oczekiwane działanie podatnika. Co to znaczy?

Załóżmy zatem, że jestem rozsądny, mam 10-milionowe przychody i proszę pana o prostą poradę: czy mam się opodatkować sam czy wspólnie z żoną. Musiałby pan zgłosić to fiskusowi?

Przy skrajnie niekorzystnej literalnej interpretacji przepisów – właśnie tak musiałbym zrobić. To by był tzw. standaryzowany schemat, powtarzalny, podlegający zgłoszeniu, choć anonimowo. A przecież w dyrektywie chodzi o coś zupełnie innego niż wspólne opodatkowanie małżonków. Ma zwalczać np. zjawisko zwane z angielska treaty shopping, czyli wykorzystywanie luk w różnych międzynarodowych umowach podatkowych, by przy działalności w wielu krajach nie płacić podatku w żadnym. U nas obowiązek raportowania ma być bardzo szeroki. Zastanawiam się, jak administracja skarbowa by sobie z tym poradziła, gdyby wszyscy się wywiązywali z tego obowiązku. Ustawa przecież będzie mieć wpływ na działalność ponad 60 tys. radców prawnych, adwokatów i doradców podatkowych wykonujących zawód i wielotysięczną rzeszę podatników oraz przedsiębiorców, powodując dużą niepewność i zwiększenie kosztów prowadzenia ich działalności.

Administracja sobie poradzi. Wybierze sobie do sprawdzenia konkretnych podatników i ich doradców.

Tak czy inaczej, nie tylko podatnicy i ich doradcy, ale i sami urzędnicy pewnie będą mieli praktyczny kłopot z właściwym odczytaniem wielu fragmentów tej ustawy. Napisano ją bardzo zawiłym językiem, w wielu miejscach trudno zinterpretować , jakie obowiązki będą mieli doradcy i podatnicy. Zresztą nawet profesor Bralczyk miał poważne zastrzeżenia językowe do ustawy. Dostrzegł w niej brak logiki, niegramatyczne zwroty i w rezultacie niezrozumiałą piętrową konstrukcję.

Czy obowiązek informowania o schematach podatkowych przestraszy kogoś uczciwego?

Na pewno nie przestraszy oszustów, gdyż ci i tak nie będą tych przepisów stosować. Uczciwi podatnicy mogą mieć natomiast kłopot ze zrozumieniem sformułowań użytych w ustawie, a w pewnych sytuacjach obowiązek zgłoszenia schematu będzie dotyczyć nie tylko doradcy, ale też podatnika. Ma on przesyłać informację o wykorzystanych schematach podatkowych, a ta informacja ma być podpisana przez wszystkich członków organu zarządzającego. Wszystkich, a nie tylko prezesa spółki czy członka zarządu odpowiedzialnego za finanse. Gdyby podpisy mieli złożyć także członkowie zarządu do spraw kadr, logistyki, produkcji itd., to mogą nabrać obaw przed podpisywaniem czegoś, na czym się nie znają i czym się nie zajmują. Może to wręcz doprowadzić do paraliżu decyzyjnego w wielu firmach, a w konsekwencji negatywnie odbić się na ich wynikach i konkurencyjności.

Wróćmy jeszcze do kwestii tajemnicy zawodowej. Obowiązek raportowania schematów zmierza do ochrony ważnego celu państwa, jakim jest równowaga budżetowa. Czy jednak przy okazji nie naruszy się innej wartości – ochrony prywatności?

Mówimy o wartościach zapisanych w konstytucji i być może warto, by oceną takiej ustawy zajął się Trybunał Konstytucyjny. Trzeba rozważyć, czy większa wiedza fiskusa o tym, jakie działania podejmują podatnicy, jest ważniejsza od tajemnicy zawodowej. Przecież w wyniku takiego zgłoszenia organy podatkowe nie dowiedzą się niczego, czego same nie mogłyby odkryć poprzez uważną lekturę tworzonych przez siebie przepisów. Moim zdaniem projekt poszedł tu za daleko. Podatnik powinien być chroniony w zderzeniu z całym aparatem państwa, m.in. poprzez tajemnicę zawodową zawodów zaufania publicznego. Jako Krajowa Rada Doradców Podatkowych przyjęliśmy krytyczne stanowisko wobec tego projektu, dostrzegając jednocześnie próbę zachowania tajemnicy zawodowej – dzięki zapisom o anonimizacji danych klientów. Niemniej powstaje pytanie, na ile klient może nas z tej tajemnicy zwolnić. W pewnych przypadkach – co zostało przewidziane w projekcie – może dojść do sytuacji, w których klient sam nie będzie chciał zgłaszać swoich tematów i zleci to doradcy podatkowemu.

Co wtedy powinien zrobić ów doradca?

Będziemy mieli dylemat: czy możemy sobie na to pozwolić ze względu na zapisy ustawy, naszą rotę ślubowania i obowiązujące nas zasady etyki zawodowej. Poza tym, jak wspomniałem, nawet przy anonimizacji danych klientów i tak często będzie można rozpoznać, o kogo chodzi. Pozostaje jeszcze problem pracowników firm doradczych, którzy nie mają uprawnień zawodowych. Ich bezpośrednio tajemnica zawodowa nie chroni. Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, w której fiskus będzie się domagać, by pracownik zgłaszał schematy podatkowe, gdyż jego przełożeni są chronieni przez tajemnicę zawodową.

Ustawę jednak już uchwalono. Co można teraz zrobić, by nie przyniosła szkód?

Można apelować do prezydenta RP o skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, by ten zbadał jej konstytucyjność. Słyszy się bowiem, że ustawa narusza wiele zasad, chociażby zasadę demokratycznego państwa prawnego, zasadę proporcjonalności i wolności prowadzenia działalności gospodarczej. Bardzo istotną kwestią byłoby ogłoszenie objaśnień i tzw. białej listy takich transakcji czy restrukturyzacji, które nie będą uznawane za schematy podlegające raportowaniu. Z brzmienia ustawy trudno to jednoznacznie wyczytać. Stąd właśnie obawa, że przykład ze wspólnym opodatkowaniem małżonków, który pan podał, może być uznany za coś, co trzeba zgłaszać.

Rząd jednak wciąż powtarza, że chce walczyć z oszustami i surowo ich karać, a także tych, którzy im pomagają. Myśli pan, że przynajmniej w kwestii stosowania nowych przepisów będzie jakiś kompromis?

Jako Krajowa Rada Doradców Podatkowych oczywiście wspieramy walkę z oszustami podatkowymi, ale ustawa nie ma na celu zwalczania oszustów przestępców. Wprowadza dodatkowe obowiązki dla podatników działających legalnie i postępujących uczciwie. Chcielibyśmy, aby te nowe regulacje uwzględniały deklarowaną politykę tzw. 3P – że tworzone przepisy podatkowe będą proste, przejrzyste i przyjazne podatnikowi. Jak jednak widzimy, deklaracje rozmijają się z rzeczywistością. Dobrze, że przedstawiciele Ministerstwa Finansów zapowiadają wydanie objaśnień do ustawy, po przeprowadzeniu konsultacji ze środowiskiem doradców podatkowych.

Dodatkowo należy zmienić sankcje za nieprzestrzeganie obowiązków związanych z raportowaniem schematów podatkowych, bo firmy doradcze są narażone na horrendalne kary idące w miliony złotych. To nie wynika z dyrektywy MDR.

W Niemczech, w których przecież też jest wdrażana ta dyrektywa, mówi się o karach dla doradców rzędu 25 tys. euro, czyli około 100 tys. zł. A u nas to miliony. Po co bez uzasadnienia tworzyć opresyjną atmosferę? Apeluję o więcej zdrowego rozsądku i pragmatycznego podejścia do wdrażania przepisów w zakresie MDR i mam nadzieję, że jest jeszcze czas na poprawę tej legislacji, a zwłaszcza ochrony tajemnicy zawodowej. Tajemnica bowiem leży w interesie nas wszystkich, podatników i obywateli tego kraju!

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA