fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Sąd zakazuje byłej żonie Kazimierza Marcinkiewicza ujawniania ich spraw prywatnych

Kazimierz Marcinkiewicz
rp.pl
W sporze Kazimierza Marcinkiewicza z jego byłą żoną sąd zakazał ujawniania ich spraw prywatnych, także portalowi, który te rewelacje regularnie publikował.

Sprawa byłego małżeństwa Marcinkiewiczów przypomina magiel – uważają prawnicy. To także głośny przypadek zaangażowania sądu do kontroli publicznych wypowiedzi znanych postaci.

Jak się dowiadujemy, na wniosek byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza warszawski Sąd Okręgowy zakazał jego byłej żonie Izabeli Olchowicz-Marcinkiewicz na rok podawania informacji z ich życia prywatnego z czasów małżeństwa. Zakaz nie dotyczy działalności w sferze publicznej byłego premiera.

Podobny nakaz sąd wydał przeciw portalowi plotkarskiemu Pudelek. Sąd chce też usunięcia ponad 100 publikacji i zdjęć dotyczących ich życia prywatnego. Za naruszenie zakazu – 10 tys. zł grzywny.

Pani Olchowicz-Marcinkiewicz zażaliła zakazy do sądu apelacyjnego, co potwierdził „Rz" adwokat Maciej Ślusarek, pełnomocnik byłego premiera.

Podobne zakazy co pewien czas sądy polskie wydawały: np. w procesie o praktykach w firmie Amway, a całkiem niedawno warszawski Sąd Apelacyjny prawomocnie zakazał publicyście Tomaszowi Terlikowskiemu określania mężczyzną b. posłanki Anny Grodzkiej.

Zakazy, szczególnie te wydawane w głośniejszych sprawach, zwykle budziły obawy, czy stanowią zbytnią ingerencję w wolność wypowiedzi, a wręcz cenzurę prewencyjną – tym bardziej że nie różnią się od wyroków. Wydaje się je na czas procesu, często bez wysłuchania pozwanego. Obowiązują natychmiast.

Jakie są skutki zakazu?

– Gdyby dwukrotne wymierzenie grzywny okazało się nieskuteczne, może być ona zwiększona, a jej niezapłacenie może skutkować wykonaniem „zastępczego" aresztu – wyjaśnia adw. Dariusz Pluta.

Zakaz formalnie obowiązuje osoby, wobec których został orzeczony, ale inne osoby czy firmy w razie naruszenia zakazu ryzykują, że same zostaną pozwane.

– Na zabezpieczającym etapie sąd zwykle opiera się wyłącznie na wniosku, chyba, że zarządził posiedzenie albo poprosił panią Izabelę o jej wersję zdarzeń – wskazuje adwokat Krzysztof Czyżewski. – Dopiero zatem badając jej zażalenie, sąd apelacyjny zbada racje obu stron i czy zakaz jest konieczny. Jeśli żądanie opiera się na naruszeniu prywatności, sąd zbada też, w jakim stopniu sam pan Marcinkiewicz dopuszczał media do swojego życia osobistego i w jakim stopniu informacje, jakie przedstawia jego była żona, nie są związane z jego życiem publicznym.

– Pan premier Marcinkiewicz jest osobą publiczną, powszechnie znaną i ochrona jego prywatności jest łagodniejsza niż w przypadku Kowalskiego, tym bardziej że sam wcześniej znosił bariery informacyjne dotyczące swego życia prywatnego, zgadzając się na publikacje na ten temat w prasie kolorowej – wskazuje adwokat Zbigniew Krüger. – Gdy znosimy bariery informacyjne, czyniąc nasze życie prywatne przedmiotem zainteresowania opinii publicznej, musimy się liczyć z tego konsekwencjami. Poza tym zakaz wypowiedzi (publikacji) powinien być określony ściśle, aby nie naruszał standardów konstytucyjnych i europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Adwokat Jerzy Naumann też radzi byłej żonie b. premiera kontakt z komornikiem zamiast medialnych opowieści o problemach alimentacyjnych.

– Osoba publiczna także ma sferę prywatną, która w razie zagrożenia naruszenia jest chroniona, w szczególności przez zakaz publikacji na czas procesu. Jednak instytucja ta jest trudna i kontrowersyjna, ponieważ w oparciu o jedynie uprawdopodobnienie interesu wnioskodawcy w istotny sposób ogranicza się wolność wypowiedzi – wskazuje Maciej Gutowski, dziekan poznańskich adwokatów.

– Zabezpieczenie takie musi się zatem opierać na sensownym wyważeniu wartości: ochrony dobrego imienia i prywatności osoby publicznej oraz wolności wypowiedzi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA