fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra osobiste

Spory wokół Trójki mogą trafić do sądów i prokuratury

Siedziba radiowej Trójki
Fotorzepa/ Kuba Kamiński
Problem traktowania dziennikarzy radiowej Trojki może znaleźć swój finał w sądzie. Eksperci wskazują, ze mogą być to sprawy karne, cywilne, a nawet z prawa pracy.

Ingerencja w układanie Listy Przebojów Programu III, próby zdjęcia z anteny piosenki Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”, a także ujawnione we czwartek na senackiej komisji fakty o naciskach władz radia na dziennikarzy mogą się skończyć się nie tylko na ożywionych dyskusjach i publikacjach. Finałem mogą być procesy sądowe i to różne, na różnych podstawach.

Niedźwiecki walczy o dobre imię

Najbliżej znalezienia się na sądowej wokandzie jest sprawa Marka Niedźwieckiego, któremu kierownictwo Polskiego Radia zarzuciły manipulacje przy układaniu Listy Przebojów. Władze radia otrzymały przedsądowe wezwanie do przeprosin i wpłaty 10 tys. zł na rzecz fundacji wspomagające lekarzy w walce z koronawirusem. Takie samo wezwanie otrzymała Telewizja Polska, która na swoim portalu internetowym też umieściła sformułowania zarzucające Niedźwieckiemu ręczne sterowanie listą przebojów.

Czytaj też:

Bodnar o piosence Kazika w Trójce: niedopuszczalna ingerencja władcza

Dziennikarz Trójki: Kazano promować wywiady Kaczyńskiego, były „dni z prezydentem”

Jak zauważa pełnomocnik Niedźwieckiego, adwokat Maciej Ślusarek, doszło do naruszenia czci i dobrego imienia jego klienta. – To dobra osobiste regulowane w art. 23 i 24 kodeksu cywilnego. Ich naruszenie polegało na bezpodstawnym zarzucie niedochowania rzetelności zawodowej przy układaniu 1998. notowania Listy Przebojów Trójki. Miało to polegać na rzekomej manipulacji wynikami Listy – powiedział „Rzeczpospolitej” Ślusarek. Dodaje on, że zespół dziennikarzy tworzących listę starał się o coś wręcz przeciwnego: o eliminowanie prób wielokrotnego głosowania przez te same osoby, co prowadziłoby do nierzetelnych wyników.

- Takie działania były podejmowane za wiedzą kierownictwa Radia i według znanego mu algorytmu –podkreśla adwokat. Zapowiada, że jeśli do przeprosin nie dojdzie w ciągu trzech dni, wystąpi z pozwem do sądu powszechnego.

Czym jest tłumienie krytyki

Jednak sprawa Listy Przebojów nie jest jedyną, gdzie mogło dojść do naruszenia prawa. We czwartek dziennikarze Trójki zaproszeni na posiedzenie senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu ujawnili inne fakty. Mogą one zakrawać wręcz na przestępstwa popełniane przez kierownictwo radia.

Wieloletni dziennikarz Trojki Ernest Zozuń opowiadał m.in. o audycji z okazji tegorocznego Dnia Babci, do której nie dopuszczono wypowiedzi przedstawiciela Krajowego Rejestru Długów. Instrukcja kierownictwa była krótka: dzisiejsze życie seniorów ma być przedstawione jako szczęśliwe i bez kłopotów z długami.

Kierownictwo radia miało też tak ustalać proporcje wypowiedzi polityków różnych partii w programach informacyjnych, by faworyzować obecnie rządzących. Według dziennikarzy Trojki były tez naciski kierownictwa, by jak najdłużej przemilczać tzw. aferę Piebiaka. Chodziło o byłego wiceministra sprawiedliwości, który organizował akcję oczerniania niektórych sędziów.

Takie wewnątrzredakcyjne nakazy i zakazy zmierzające do wpływania na treść materiałów prasowych, w tym audycji radiowych, mogą być rozumiane jako czyn z art. 44 prawa prasowego. To tłumienie krytyki prasowej, zagrożone karą grzywny lub ograniczenia wolności. Tak uważa dr Hanna Gajewska-Kraczkowska, adwokat w kancelarii DZP. – Wprawdzie prawo prasowe nie definiuje pojęcia „krytyki”, niemniej jednak w orzecznictwie i w doktrynie przyjęło się, że pod tym pojęciem należy rozumieć każdą formę dziennikarskiego przedstawienia rzeczywistości, nawet niekoniecznie w negatywnym świetle – powiedziała „Rzeczpospolitej” dr Gajewska-Kraczkowska. Według niej, stawianie dziennikarzom wymogów np. co do optymistycznego wydźwięku ich materiałów bądź zakazywanie korzystania z określonych komentarzy zdaje się być takim właśnie tłumieniem krytyki.

Podobne rozumienie krytyki prasowej sformułował prof. Jacek Sobczak w Komentarzu do Prawa Prasowego (wydawnictwo Lex, 2010 r.). „W świetle dość niejednolitych poglądów doktryny krytyką prasową jest rzetelne, zgodne z prawem i zasadami współżycia społecznego i prawem przedstawianie ujemnych ocen i zjawisk (…). Tłumieniem będą również interwencje w redakcji mające na celu uniemożliwienie przedstawienia w artykule lub audycji zbieranych, krytycznych materiałów” – napisał prof. Sobczak.

Co w tej sprawie może się stać? Taki przestępstwo jest ścigane z oskarżenia publicznego. Może się tym zająć prokuratura , o ile zawiadomi ją pokrzywdzony dziennikarz.

Jednak sytuacja w Polskim Radiu może mieć też swoje skutki w prawie pracy. Oprócz tego, że dziennikarze Trójki masowo z niej odchodzą, mają też możliwości wytaczania procesów o niewłaściwe traktowanie pracownika.

– Przymuszanie dziennikarzy do określonego stylu pracy wbrew standardom pracy może być też przejawem mobbingu, zdefiniowanego w kodeksie pracy – uważa adw. Gajewska-Kraczkowska. Dodaje, ze w takim przypadku dziennikarz traktowany w ten sposób może wystąpić z powództwem cywilnym.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA