fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Zagadka rynku pracy w Państwie Środka

Adobe Stock
Oficjalne chińskie statystyki mówią, że w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy roku przybyło w ChRL 10,97 mln etatów. To 99,7 proc. prognozowanego przez rząd przyrostu na cały rok. Część analityków ma wątpliwości, czy te dane są wiarygodne.

Stopa bezrobocia w miastach w Chinach wynosiła na koniec września 5,2 proc. – mówią dane Narodowego Biura Statystycznego. Rynek pracy wydaje się więc być stabilny pomimo wojny handlowej z USA oraz spowolnienia gospodarczego. Wzrost PKB Chin zwolnił w trzecim kwartale, według oficjalnych danych, do 6 proc., czyli najniższego tempa od 1992 r. Chińskie władze przekonują jednak, że nie przełożyło się to na spadek zatrudnienia.

– Sytuacja na rynku pracy jest stabilna pomimo spowolnienia, gdyż gospodarka wciąż rośnie, a każdy punkt procentowy wzrostu oznacza przyrost liczby zatrudnionych – twierdzi Mao Shengyong, rzecznik Narodowego Biura Statystycznego.

Część analityków podchodzi sceptycznie do oficjalnych chińskich statystyk. Podejrzane dla nich jest np. to, że w maju przestano publikować dane o zmianie zatrudnienia w przemyśle. Zbiegło się to akurat z zaostrzeniem wojny handlowej z USA. W ostatnich kilkunastu miesiącach było też wiele doniesień mówiących o przenoszeniu produkcji z Chin do innych krajów przez inwestorów zagranicznych i chińskie spółki. Np. koncern Samsung zamknął we wrześniu swoją ostatnią fabrykę smartfonów w prowincji Guandong, zwalniając tysiące pracowników.

Bank inwestycyjny China International Capital Corporation szacował w lipcu, że w 2018 r. zniknęło 5 mln miejsc pracy w chińskim przemyśle, z czego ubytek 1,3 mln–1,9 mln da się powiązać z wojną handlową. Amerykański prezydent Donald Trump twierdził natomiast, że konflikt ten kosztował Chiny 3 mln etatów. Mógł w tej wypowiedzi mocno przesadzać, ale mógł też cytować dane wywiadowcze, które otrzymał.

Analitycy firmy badawczej Gavekal wskazują, że oficjalne chińskie dane o zmianach zatrudnienia nie wskazują na żadne znaczące zmiany cykliczne. Od 2018 r. stopa bezrobocia w miastach waha się w Chinach od 4,8 proc. do 5,3 proc., mimo że wzrost gospodarczy zwolnił wówczas z 6,8 proc. do 6 proc., a wskaźniki takie jak np. sprzedaż samochodów (spadła o 11,7 proc. r./r. we wrześniu) wyraźnie sugerują pogorszenie koniunktury gospodarczej. Spowolnienie dotyka szczególnie mocno firm z branży przemysłowej. Problemy ma np. spółka NIO, producent samochodów elektrycznych, która chciała konkurować z Teslą. Tysiącom jej pracowników mogą grozić zwolnienia.

Wielu ekonomistów prognozuje, że spowolnienie gospodarcze będzie odczuwalne przez Państwo Środka również na przełomie 2019 i 2020 r. Tempo wzrostu PKB może zwolnić w czwartym kwartale poniżej 6 proc. Międzynarodowy Fundusz Walutowy spodziewa się natomiast, że chiński wzrost gospodarczy wyhamuje do 5,8 proc. w 2020 r. (licząc za cały rok). Oczywiście skala hamowania będzie zależała od tego, jak skutecznie chiński rząd będzie stymulował gospodarkę i jak długo będzie trwała wojna handlowa. Wznowienie w tym miesiącu amerykańsko-chińskich negocjacji dało nadzieję inwestorom, że możliwy jest przynajmniej rozejm pomiędzy supermocarstwami.

– Nie znamy jeszcze daty wznowienia negocjacji handlowych USA–Chiny, a przede wszystkim nie wiemy, na jakie ustępstwa są skłonni pójść Chińczycy, aby „nakłonić" Amerykanów do rezygnacji z podniesienia ceł w grudniu. Na razie mamy „ogólniki", z których nic nie wynika. Tymczasem na najbliższy czwartek zaplanowane jest wystąpienie wiceprezydenta USA na temat relacji amerykańsko-chińskich, a w tym miesiącu mamy też obrady plenum Komunistycznej Partii Chin. Być może pewna ostrożność w temacie amerykańsko-chińskim jest bardziej wskazana niż nadmierny optymizm – przypomina Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA