fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

V-kształtne odbicie w przemyśle

Adobe Stock
Początek III kwartału okazuje się zaskakująco dobry. Nieźle wygląda rynek pracy, odbija produkcja. Jednak twierdzenie, że cała gospodarka w 2020 r. wróci na tory sprzed pandemii, to zbytni optymizm.

– W polskim przemyśle trwa wyraźne, niemal V-kształtne ożywienie – stwierdził Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. – Produkcji brakuje już tylko 3,5 proc. do realnego strumienia odnotowanego w lutym – wyliczyli też ekonomiści mBanku.

Wzrost zamiast spadku

To dosyć optymistyczne komentarze po tym, jak GUS podał w czwartek dane o produkcji sprzedanej przemysłu. Okazało się, że w lipcu wzrosła ona o 1,1 proc. w porównaniu z lipcem zeszłego roku, podczas gdy ekonomiści ankietowani przez Parkiet spodziewali się spadku o 2,1 proc. W porównaniu z czerwcem produkcja wzrosła o 3,4 proc.

Na poprawę sytuacji główny wpływ miał odradzający się szybko popyt konsumpcyjny na dobra trwałe. Sprzedaż tego rodzaju dóbr zwiększyła się (rok do roku) aż o 22,9 proc. Prym wiodą tu producenci mebli (wzrost 24,2 proc.) czy sprzętu elektronicznego (15,3 proc.). Zdecydowanie lepiej przedstawiała się też sytuacja branży motoryzacyjnej: tu w lipcu wzrost wyniósł co prawda tylko 0,6 proc., a jeszcze w czerwcu spadek sięgał 15,2 proc., a w kwietniu – ok. 70 proc.

Słabiej radzą sobie producenci dóbr inwestycyjnych (spadek rok do roku 3,3 proc.), w tym bardzo słabo wypada sektor maszynowy (spadek o 13,3 proc.) czy produkcji metali (spadek o 9,7 proc.).

Seria dobrych danych

W obliczu tych danych ekonomiści spierają się, czy motorem lipcowej poprawy jest popyt zagraniczny, czy przede wszystkim jednak popyt krajowy. – I jedno, i drugie – rozstrzyga Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. – Z jednej strony popyt konsumpcyjny odradza się w Polsce po lockdownie w II kwartale, a z drugiej strony rośnie zapotrzebowanie na polskie towary – uważa.

Ważne, że wyniki produkcji w lipcu to kolejne dane, które okazują się zaskakująco dobre w porównaniu z prognozami. W środę GUS podał, że w ubiegłym miesiącu zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spadło o 2,3 proc., podczas gdy ekonomiści spodziewali się spadku o co najmniej 3 proc., za to wynagrodzenia okazały się o 3,8 proc. wyższe, choć oczekiwano dynamiki na poziomie 2,9 proc.

– Sugeruje to dynamiczną odbudowę aktywności w gospodarce po pierwszej fali pandemii – ocenia Piotr Popławski, starszy ekonomista ING Banku Śląskiego. – Można śmiało formułować wnioski, że III kwartał br. będzie już wyraźnie lepszy dla gospodarki niż II kwartał – dodaje też Monika Kurtek.

Na szampana za wcześnie

Jednak na hurraoptymizm, jeśli chodzi o cały 2020 r., zdecydowanie jest za wcześnie. – Towarzyszy nam wciąż wielka niepewność, jeśli chodzi o rozwój sytuacji epidemicznej i gospodarczej, co oznacza możliwość rewizji prognoz w dół – mówi Kurtek.

– O ile w produkcji mamy do czynienia z odbiciem typu V, o tyle, jeśli chodzi o PKB, to ożywienie bardziej będzie zbliżone w perspektywie roku do formy pierwiastka, głównie ze względu na bardzo kiepskie perspektywy inwestycji prywatnych oraz na razie trwały ubytek strumienia produkcji w części usług – analizuje mBank.

Na problem inwestycji zwraca też uwagę Sonia Buchholtz, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan. Jej zdaniem, w tak niepewnych czasach firmom trudno podejmować decyzje o długafalowych planach rozwojowych.

– O próbie „przeczekania" niepewności mówią firmy członkowskie Konfederacji Lewiatan. Jeśli już, to dominują inwestycje adaptujące do pandemicznych warunków lub w obszarach, których kierunki rozwoju są pewne, jak transformacja energetyczna czy cyfrowa – zaznacza.

Poza tym, trzeba zauważyć, że poszczególne sektory przemysłowe nie odbijają równomiernie. Na 34 obserwowanych przez GUS działów wzrost produkcji odnotowano w 20, których udział w wartości produkcji ogółem wyniósł 67,6 proc. Ale 14 działów z udziałem prawie ponad 30 proc. jest wciąż pod kreską w stosunku do lipca 2019 roku. To górnictwo i wydobycie, a także produkcja maszyn i urządzeń, metali czy wyrobów z metali. – To zwiększa ryzyko realizacji szoków sektorowych – uważa Buchholtz.

Może korekta na lepsze

Ciekawe, że resort finansów prognozuje, że PKB w tym roku spadnie o 4,6 proc., co jest dosyć pesymistycznym szacunkiem na tle oczekiwań rynkowych. Minister finansów Tadeusz Kościński wyjaśniał w czwartek dziennikarzom, że to konserwatywna prognoza i jeśli trzeba ją będzie zmieniać, to przynajmniej na lepszą. Ale dodał, że V-kształtne odbicie w całej gospodarce dopełni się dopiero w 2022 r.

Pozostałe prognozy resortu też nie napawają optymizmem. Zatrudnienie ma spaść w tym roku o 2,4 proc. w porównaniu z ubiegłym, a w przedsiębiorstwach – o 2 proc. W efekcie bezrobocie ma wzrosnąć do 8 proc., z 5,2 proc. na koniec 2019 r. Roczna inflacja, według MF, to 3,3 proc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA