fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Koronawirus w Polsce. Czy jesienią czeka nas czwarta fala? Lekarz wyjaśnia

Łóżko szpitalne
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
- To jest infekcja dróg oddechowych, a te w naszej strefie klimatycznej zdarza się w określonej porze roku. Nieuchronne jest to, że będziemy mieli wzrost liczby zakażeń jesienią, prawdopodobnie również zakażeń SARS-CoV-2 - mówił w TVN24 prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Prof. Flisiak wyraził jednocześnie nadzieję, że będziemy wówczas "po zaszczepieniu znaczącej części populacji i dzięki temu ta fala jesienna już będzie śladowa".

Jednocześnie - odnosząc się do określenia "czwarta fala" - prof. Flisiak zwrócił uwagę, że wiosną 2020 roku, w porównaniu do tego co działo się jesienią 2020 i wiosną 2021 roku, nie mieliśmy do czynienia z falą. - Można mówić o falach jesiennych i wiosennych - dodał.

Mówiąc o luzowaniu obostrzeń zapowiedzianym przez rząd na maj prof. Flisiak stwierdził, że trzeba "bardzo uważnie obserwować co teraz się zdarzy".

- Odpowiedź na pytanie czy ten scenariusz optymistyczny się sprawdzi, poznamy w okolicach 10 maja, tydzień po długim weekendzie - ocenił lekarz.

- Może być tak, że mamy tak duży poziom uodpornienia populacyjnego, że te szczepienia są dodatkiem do uodpornienia całej populacji - zaznaczył w kontekście odporności Polaków na COVID-19.

Jednocześnie prof. Flisiak zwrócił uwagę na wciąż dużą liczbę zgonów w Polsce. Jak mówił ponad 600 zgonów zakażonych raportowane 28 kwietnia to "równowartość trzech katastrof lotniczych, to są bardzo duże liczby".

- Rok temu nikt by nie uwierzył, że jest to możliwe - stwierdził.

- W Indiach musiałoby być 16 tys. zgonów by - proporcjonalnie - dorównały pod tym względem Polsce - zaznaczył.

Komentując wciąż dużą liczbę zgonów przy spadającej regularnie liczbie zakażeń prof. Flisiak tłumaczył, że "ludzie umierają z opóźnieniem w stosunku do momentu zakażenia".

- Praktycznie nie zdarza się, by ktoś w pierwszym tygodniu umarł. To nie sam wirus SARS-CoV-2 nas zabija, to powikłania, one się rozwijają w ciągu tygodni. Opóźnienie może wynosić ok. miesiąca - tłumaczył.

Źródło: TVN24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA