Budownictwo

#RZECZoBIZNESIE: Łukasz Marcinkiewicz: Może dojść do fali bankructw firm budowlanych

tv.rp.pl
Szczególnie dotkliwe będzie to dla firm, które nie szacują odpowiednio ryzyk związanych z realizacją kontraktów – mówi Łukasz Marcinkiewicz, Dyrektor Projektów Infrastrukturalnych Lafarge w Polsce, gość programu Pawła Rożyńskiego.

Mimo tego, że boom budowlany był oczekiwany, to zaskoczył wiele podmiotów. - Kumulacja inwestycji zaburza ich realizację - ocenił Marcinkiewicz.

Tłumaczył, że GDDKiA i PKP PLK mając zbyt dużo czasu na drugą perspektywę unijną, trochę zbagatelizowali kwestię ilości kontraktów do zrealizowania. - Dziura inwestycyjna między 2012 i 2016 r. spowoduje niepewność w poczynaniach generalnych wykonawców. Teraz mamy zupełnie inną sytuację rynkową w zakresie materiałów budowlanych i siły roboczej. Kontrakty, które były wygrywane w poprzednich latach, tracą w tym momencie na rentowności – mówił gość.

Marcinkiewicz przyznał, że ceny cementu w ostatnich latach realnie nie wzrosły. - W stosunku do stali czy asfaltu wykresy cen cementu są dosyć płaskie – stwierdził.

Wzrost cen hamowały duże moce produkcyjne w Polsce, które zostały zwiększone po poprzedniej perspektywie unijnej.

- W tym roku spodziewamy się, że ceny materiałów budowlanych będą rosły, bo muszą. W pewnym momencie pojawia się linia krytyczna poniżej, której nie jesteśmy w stanie zapewnić odpowiedniej jakości – mówił gość.

- Szacujemy, że wzrostu cen wszystkich materiałów budowlanych to będzie ok. 10-15 proc. Może podrożeć cement, beton i elementy prefabrykowane. Cement jest tylko półśrodkiem do wytworzenia różnych elementów – dodał.

Marcinkiewicz zaznaczył, że ciężko przewidzieć, co będzie w kolejnych latach.

- Strategia infrastrukturalna nie jest komunikowana w jasny sposób. Nie wiemy czego się spodziewać i cała branża oczekuje, co przyniosą kolejne lata. Wiemy, że w latach 2018-2020 będziemy musieli wytężyć siły i zrealizować wszystkie tematy, które są w trakcie realizacji. Co będzie później nikt nie wie. Obawiam się najgorszego i pewnie będzie tąpnięcie – prognozował.

- Mam nadzieję, że firmy wykonawcze wyciągnęły wnioski z poprzednich lat i upadłości będzie dużo mniej. Niestety już się mówi o ponad 100 upadłościach firm budowlanych w ostatnim okresie – dodał.

Gość zaznaczył, że może dojść do powtórki i podobnej fali bankructw jaka była w latach 2012-2013. - Szczególnie dotkliwe będzie to dla firm, które nie szacują odpowiednio ryzyk związanych z realizacją kontraktów – mówił.

Dodał, że firmy, które wchodzą na polski rynek infrastrukturalny i wydaje im się, że jest to wisienka na torcie, a są do tego nieprzygotowane, mogą ucierpieć.

Marcinkiewicz podał, że produkcja cementu w Polsce w porównaniu do dołka wzrosła ok. 20-30 proc. - Wkraczamy w rejony lat 2011-2012. Produkuje się ok. 18 mln ton cementu rocznie, a moce produkcyjne mamy w okolicach 21 mln ton. Jesteśmy już blisko szczytu wykorzystania mocy produkcyjnych – ocenił.

Gość zaznaczył, że moce produkcyjne to nie jedyny problem. - Druga rzecz, to kwestia jak ten materiał dostarczyć na budowę. To też jest wąskie gardło. Mamy problemy z dostarczeniem na czas z powodu kumulacji prac na drogach i kolei. Są rejony w Polsce, które mogą być obarczone bardzo dużym ryzykiem dowozu w ogóle – ocenił.

- Ciężko wskazać obszar Polski, który w tej chwili stoi. Cała Polska jest mocno rozkopana i to widać – dodał.

Gość ma nadzieję, że w tym roku poprawi się rentowność na produkcji cementu. - Inwestycje, które wcześniej poczyniliśmy może zwrócą się w tym roku. Jesteśmy gotowi na boom, bo wiele lat się na to przygotowywaliśmy. Wierzymy, że ilość podatków, które odprowadzimy w tym roku będzie dużo wyższa – mówił.

Rynek cementu jest dosyć stabilny. - Mamy 6 głównych producentów. Lafarge ma udziały rynkowe na poziomie 20 proc., więc jest to bardzo zdrowa sytuacja. Jest jeszcze Cemex, HeidelbergCement czy CRH – wyliczał.

- Na tle Europy wyglądamy nieźle, zarówno pod względem mocy produkcyjnej jak i jakości zakładów – dodał.

Marcinkiewicz ocenił, że boom budowlany raczej nic nie zmieni na rynku cementu w Polsce. - Zwrot inwestycji w tej branży liczy się w dziesiątkach lat. Jeden zakład produkcyjny to koszt 300-400 mln zł – mówił.

- Lafarge posiada 2 zakłady cementowe w Polsce. W oba zakłady regularnie inwestowaliśmy przez ostatnie 20 lat. W zeszłym roku na 1 zakład wydaliśmy 150 mln zł. Inwestycja w nowy zakład nie ma sensu, nie ma takiego zapotrzebowania – dodał.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL